Top 5 bajek 2016 roku!

Witajcie! Tak jak wam obiecywałam, przybywam dzisiaj z zestawieniem najlepszych bajek i animacji, jakie obejrzałam w minionym roku. Chyba nikogo nie zaskoczy wybór. Jednym z największych rozczarowań były Sekrety zwierzaków domowych, które zapowiadały się genialnie, sądząc po trailerze. Przestrzegam was – najlepsze sceny wykorzystano właśnie tam. I chociaż postaci są urocze, to zabrakło historii. Wracamy jednak do perełek i zachowujemy przedział 2014-2016. Zapraszam :)

5: Gdzie jest Dory (2016)

W najnowszej animacji Disney/Pixar „Gdzie jest Dory” tytułowa bohaterka wraz z przyjaciółmi – Nemo i Marlinem – postanowi odkryć tajemnice swojej przeszłości. Co pamięta? Gdzie są jej rodzice? Gdzie nauczyła mówić się językiem wielorybów?

Pamiętacie uroczego Nemo? Powraca, chociaż jako postać drugoplanowa. Fani długo dreptali za filmem, który skupiłby się na charyzmatycznej ,zapominalskiej Dory, która zdominowała przygody błazenków. I doczekaliśmy się. Czy to filmowy geniusz? Nie. Ale oglądało się świetnie. Historia była spójna i pokazywała nam dużo z dzieciństwa Dory [aż jestem ciekawa oryginalnego dubbingu, gdzie głos podkładała Ellen DeGeneres]. Postać Hanka nie przeszła bez echa – marudna ośmiornica to świetny kontrapunkt dla żywiołowej Dory. 

Moja ocena: 8/10 z serduszkiem

4: Zwierzogród (2016)

Zwierzogrodu nie można pomylić z żadnym innym miastem. Jest to jedyna w swoim rodzaju współczesna metropolia zamieszkiwana wyłącznie przez zwierzęta. W Zwierzogrodzie nie jest ważne, jakim stworzeniem jesteś – czy to największym z lwów, czy może malutką ryjówką. Możesz tam zostać kimkolwiek chcesz. Ale nie wszystkie marzenia spełniają się od razu… Gdy do miasta przybywa ambitna policjantka Judy Hops, szybko przekonuje się, że jako pierwszy królik zatrudniony w miejscowej policji, nie będzie wcale miała łatwego życia.

Krytycy piali z zachwytu nad „Zwierzogrodem”. Mi podobał się bardzo. Oglądaliśmy z P. na bluray w łóżku i nie mogliśmy się nadziwić animacji, która jest przepiękna. Historia sama w sobie jest mocno słodko-gorzka. Są momenty, kiedy łzy płyną ze śmiechu, ale i takie, gdzie kapną ze smutku. Ścieżka dźwiękowa trzyma poziom, jednak nie jest wybitna. Warto z uwagi na świetną fabułę i rzadką w bajkach sprawę kryminalną.

Moja ocena: 9/10 

3: Marnie. Przyjaciółka ze snów (2014)

Anna Sasaki nie cieszy się najlepszym zdrowiem, a jej stan wpędza ją w depresję. Rodzina skłania dziewczynkę do spędzenia czasu na wsi, mając nadzieję, że tam odzyska dawny wigor. Zwiedzając okolicę Anna trafia do pięknej, opuszczonej rezydencji. Wracając tam pewnej nocy odkrywa, że zamieszkuje ją blond włosa dziewczyna o imieniu Marnie. Szybko zostają przyjaciółkami, ale z każdym kolejnym spotkaniem Anna ma coraz większą wątpliwość, czy Marnie rzeczywiście istnieje…

Jeśli nie znacie albo nie lubicie japońskich animacji – ta jest najlepszą opcją, żeby zmienić zdanie. Wizualnie przepiękna. Historia porusza do głębi. Ostrzegam – weźcie chusteczki przez oglądaniem. Dużo chusteczek. Ja płakałam jak bóbr na końcu, kiedy wszystko się wyjaśniło. A finałowa piosenka do dzisiaj szkli mi oczy. P. również poleca z całego serca, bo jest sprawcą tego, że ja poznałam. Przyznał bez bicia, że nie spodziewał się takiej perełki. Pozycja obowiązkowa i jedna z moich ulubionych animacji wszechczasów. 

Moja ocena: 10/10 z serduszkiem

2: Vaiana: Skarb oceanu (2016)

Trzy tysiące lat temu najdzielniejsi żeglarze na świecie przemierzali wody południowego Pacyfiku i odkrywali wyspy Oceanii. Jednak w pewnym momencie ich wyprawy ustały na całe tysiąc lat – i nikt nie wie dlaczego… 

Niesamowicie podoba mi się kierunek, jaki obiera ostatnio Disney. Nie widziałam jeszcze bajki umiejscowionej w takich realiach i dobrze. Historia porywa, jest zabawna, momentami wzruszająca i dramatyczna. Piosenki wymiatają – już wpisały się na moją playlistę i długo na niej pozostaną. Bardzo liczę i trzymam kciuki za to, by powstała kiedyś kontynuacja. Igor Kwiatkowski jako Maui pokazuje nam swoją kolejną twarz, a Maciej Maleńczuk śpiewający „Błyszczeć” – mistrzostwo. Vaiana nie jest klasyczną księżniczką Disneya i za to czapki z głów. Na pewno spodoba się nie tylko najmłodszym. 

Moja ocena: 9/10 z serduszkiem

1: Sekrety morza (2014)

Dziewczynka o imieniu Sirsza obchodzi swoje 6 urodziny. Nic nie wygląda tak, jakby chciała. Starszy brat jej dokucza, tata jest zatopiony w myślach, a mamy nie ma z nimi od dawna. Na domiar złego przyjeżdża zrzędząca babcia, która zamierza zabrać rodzeństwo do dużego miasta, które uważa za bardziej odpowiednie miejsce dla nich do życia. Po nieudanym przyjęciu Sirsza podkrada bratu muszlę, którą dostał kiedyś od mamy, i zaczyna na niej grać. Muzyka prowadzi ją do skrzyni, w której znajduje niezwykły płaszcz. 

Długo wahałam się między Vaianą i Sekretami morza na szczycie. Wygrała jednak nieoczywistość. Wizualnie zapiera dech w piersiach, chociaż nie jest to klasyczna animacja, jak u Disneya. Historia… To trzeba obejrzeć. Jest tu kino drogi, odrobina magii, elementy mrożące krew w żyłach, opowieść o miłości między siostrą i bratem, ale również ojcowską, matczyną i taką do zwierząt. Uniwersalna pod każdym względem. Bardzo mądra i pouczająca w nienachalny sposób.Pozycja bezapelacyjnie obowiązkowa. 

Moja ocena: 10/10 z serduszkiem

  A jakie są Wasze ulubione bajki roku 2016? :)

 

Top 5 filmów 2016 roku!

Witajcie! Muszę wam się do czegoś przyznać… O ile podsumowanie książkowe zeszłego roku poszło w miarę gładko, o tyle z filmami – armagedon. Obejrzałam tyle, że gdybym chciała wspomnieć o wszystkim, co mi się naprawdę podobało, chyba nie zamknęłabym się w trzydziestce. Tak więc ograniczam się tylko do filmów wydanych w ciągu minionych dwóch lat [2014-2016] i zapraszam was na wspólną podróż :) Top 5 bajek i animacji ukaże się za tydzień :)

5: Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie (2016)

Kryminalistka o imieniu Jyn Erso (Felicity Jones) zostaje uwolniona z więzienia Imperialnego przez żołnierzy Rebelii, którzy chcą upadku Imperium Galaktycznego. Młoda przestępczyni niedługo po przybyciu do bazy Sojuszu Rebeliantów otrzymuje niezwykle trudne zadanie polegające na kradzieży planów nowej broni Imperium. Jyn Erso (Felicity Jones) oraz jej oddział, zanim wykonają główną misję, będą musieli stawić czoła ogromnej przewadze wroga.

Wiedziona dobrymi przeczuciami poszłam i się nie zawiodłam. P. również. Patrząc obiektywnie „Łotr” jest dużo lepszy niż „Przebudzenie mocy”, gdyby tylko zmienić odtwórczynie głównej bohaterki, która ma twarz drewna [ciekawe czy uczyła się od Belli ze "Zmierzchu"?], to byłoby już w ogóle miodzio. Łezka się w oku zakręciła na widok Petera Cushinga „w roli” Tarkina oraz Carrie Fisher jako Lei. Świetny film wojenny i genialna praca kamery. A droidy jak zwykle kradły film :)

Moja ocena: 9/10

4: Spotlight (2015)

„Spotlight” to filmowy zapis wstrząsającej historii, która miała miejsce naprawdę. Nagrodzeni Pulitzerem dziennikarze śledczy gazety „Boston Globe” dotarli do przerażających i szokujących danych na temat konsekwentnie tuszowanej siatki pedofilskiej w Kościele katolickim, składającej się z ponad 70 księży. Historia zbulwersowała świat w 2002 roku. 

Temat jest ciężki. Zabierałam się do obejrzenia tego filmu chyba ze cztery razy. Jak już włączyłam, to nie mogłam wyłączyć, dopóki się nie dowiedziałam zakończenia. Paka aktorska wymiata. Dawno nie widziałam tylu świetnych aktorów w jednym miejscu. Momentami może nużyć, ale warto. Kiedy dostajesz genialnie zrobiony produkt z przesłaniem i to na faktach – nie możesz przejść obojętnie. Polecam zdecydowanie każdemu.

Moja ocena: 9/10 z serduszkiem

3: Colonia (2015)

Młody chłopak podczas pobytu w Chile zostaje porwany. Jego dziewczyna trafia na trop sekty i postanawia odzyskać ukochanego.

Kiedy dowiedziałam się o tym filmie, zastanowiło mnie, czemu przeszedł bez echa. W końcu gra tu Emma Watson i Daniel Brühl czy dwa gorące nazwiska Hollywood. Czy to mogłoby być aż tak złe? P. wypożyczył na wieczór, więc zabraliśmy się do oglądania. Klimat tchnął nieco realiami II wojny, choć akcja dzieje się w latach 70. Aktorsko? Wypada naprawdę nieźle. Historia jest przejmująca i strasznie trzyma w napięciu. Brawa należą się dla scenarzystów i Nicole Fischnaller, która była odpowiedzialna za kostiumy – czapki z głów. Stworzyli prawdziwą wizualną perełkę. I chociaż klimaty Chile nie są mi bliskie, siedziałam wbita w fotel przez prawie dwie godziny.

Moja ocena: 8/10 z serduszkiem

2: Deadpool (2016)

Ekranizacja jednego z najoryginalniejszych komiksów Marvel Comics. Były żołnierz oddziałów specjalnych zostaje poddany niebezpiecznemu eksperymentowi. Niebawem uwalnia swoje alter ego i rozpoczyna polowanie na człowieka, który niemal zniszczył jego życie. 

Czy ktoś w ogóle spodziewał się, że zabraknie Deadpoola w moim zestawieniu? Naiwni :) Jeśli chodzi o produkcje z zeszłego roku, jest moim bezkonkurencyjnym numerem jeden i gwałtem [;)] wbił się na topkę wszechczasów. Humor, przebijanie czwartej ściany, aktorzy i kostiumy – lepiej być nie mogło. W dodatku ścieżka dźwiękowa – no miodzio. Nie mogłabym wymarzyć sobie lepszej ekranizacji aktorskiej jednego z moim ulubionych bohaterów. O włos, którym była historia napisana na kolanie, przegrał z „Projektantką”, jednak nadal pozycja obowiązkowa dla fanów Marvela. P. też poleca. 

Moja ocena: 9/10 z serduszkiem

1: Projektantka (2015)

Po latach zdobywania doświadczenia w najlepszych paryskich domach mody Tilly Dunnage (Kate Winslet) powraca do rodzinnego miasteczka w Australii, z którego jako dziecko uciekła oskarżona o morderstwo. Chce pogodzić się ze swoją schorowaną, ekscentryczna matką (Judy Davis) i wyjaśnić wydarzenia z przeszłości. Przy okazji, uzbrojona w maszynę do szycia, wytacza prywatną wojnę złym gustom i brakowi elegancji…

O matko. W ogóle długo nie mogłam nigdzie znaleźć tego filmu. Szukałam wszędzie, ale jak kamień w wodę. Jednak kiedy już się dorwałam… Ludzie… Bezkonkurencyjna Kate Winslet [mam do niej ogromną słabość, podobnie jak do Meryl Streep], która rządziła na ekranie. Świetna słodko-gorzka historia, piękne kostiumy i genialne zakończenie. Film na każdą okazję – zarówno na randkę, spotkanie ze znajomymi czy samotny wieczór przed ekranem. Pozycja obowiązkowa!

Moja ocena: 10/10 z serduszkiem

 A jakie są Wasze ulubione filmy roku 2016? :)

Top 10 książek 2016 roku!

Witajcie! Rok 2016 był bardzo zakręcony. Blogowo to rozpoczęcie nowych współprac, dużo pracy i 51 recenzji [!]. Żałuję, że nie osiągnęłam założonych 52, ale było blisko ;) Nie jest mi aż tak przykro, bo łącznie przeczytałam 80 książek. Tylko wam niedobra nie zdążyłam o wszystkich opowiedzieć. Dzisiaj pierwszy z postów podsumowujących zeszły rok. Zaczniemy przyjemnie, bo od mojej topki. Zapraszam :)

Miejsce 10

Mira Grant – Przegląd Końca Świata: Deadline

Polecam fanom post-apokalips, thrillerów oraz opowieści o zombie. Na pewno dla czytelników o mocnych nerwach i kilku wolnych godzinach – połknięcie ją na raz!

„Każdy kolejny wtajemniczony w tę sprawę to kolejna szansa, że wszystko się wyda, zanim będziemy na to gotowi, a wtedy mamy przesrane.”

.

Miejsce 9

Maggie Moon – Ród wyklętych

Polecam amatorom mocnej literatury, którzy nie boją się sięgnąć po kobiecą autorkę i którzy chcą, żeby zjeżył im się włos na głowie. Mi osobiście przypominała klimatem niektóre powieści Mastertona.

„Zara, nie odrywając wzroku od kartek, uśmiechnęła się, widząc, jak postać podchodzi do łóżka, wsuwa się pod kołdrę i zakleszcza ręce wokół jej łydek.

- Zoe, wyłaź! Nie można siedzieć pod kołdrą.”

Miejsce 8

Przemysław Karda – Interregnum

Polecam wszystkim fanom science fiction. Jest to jedna z lepszych polskich książek science fiction, jaką było mi czytać.

„Zastanawiała się, jak bardzo człowiek się zmienia podczas wspólnego życia:

„Czy środowisko, praca, znajomi są faktycznym bodźcem do zaistnienia nieodwracalnych, krzywdzących zmian w osobowości człowieka? Kiedy jesteśmy jeszcze sobą, a w którym momencie stajemy się kimś innym? Co to w ogóle oznacza być sobą?”

Miejsce 7 

Przemysław Piotrowski – Droga do piekła

Jeśli macie słabe nerwy, lepiej nie zabierajcie się za tę książkę. Dla odważnych – polecam z całego serca.

„Czasem czuł, jakby żył w jakimś matriksie. Patrzył na ludzi jak na masę bezmózgich zombie, karmionych medialną papką, którymi można kierować jak zaprogramowanymi robotami.”

.

.

Miejsce 6

Helena Kowalik – Miłość, zbrodnia, kara

Polecam każdemu, komu nieobce jest oglądanie CSI po nocach albo fascynowanie się portretami psychologicznymi morderców. Oraz pasjonatom kryminałów – ten tutaj to genialne surowe ujęcie tematu.

„Wszystko z szuflad i szaf wyrzucone na podłogę, w tym walały się puste butelki po winie.Na ścianie napis krwią: „Aniu, to dla ciebie”. Pochyliłem się nad panem Robertem, zapytałem co się stało, a on: „Chyba ją udusiłem”. Zaraz po moim telefonie przyjechała policja.”

Miejsce 5

Ewa Podsiadły – Natorska – Nie omijaj szczęścia

Polecam „Nie omijaj szczęścia” jako powieść idealną na lato, ale nie tylko. Koniecznie przeczytajcie i wrzućcie swoją fotkę na profil Szczęśliwe Polki.

„- Taki masz apetyt? – Zaśmiałam się.

- Kochana. Wpieprzam wszystko, jak leci. W dzień, w nocy…

- W nocy też?

- No… tak. Niestety. No ale zobacz! – Podniosła głos. – Gdyby ludzie mieli nie jeść w nocy, to w lodówce nie byłoby światełka.”

„Miłości nie planujesz jak wizyty u ortodonty. Nie kupujesz jej w sklepie jak białego sera na wagę. Ona zawsze jest o krok przed tobą. To wirus. Dopada cię nagle, rozkłada na łopatki. Infekuje każdą komórkę twojego ciała.”

Miejsce 4

Jacek Łukawski – Krew i stal: Kraina martwej ziemi

 

Polecam fanom Tolkiena, Pratchetta i Sapkowskiego. U mnie „Krew i stal. Kraina martwej ziemi” wylądowała na półce z najciekawszymi powieściami, jakie czytałam.

„Cicha rozmowa wyrwała Dartora ze snu.. Ktoś starał się przekonać wartowników, aby wpuścili go do namiotu, czemu obaj coraz ostrzej się sprzeciwiali. Dowódca wstał i odchylił zasłonę. W blasku pochodni rozpoznał Arthorna, co nie było łatwe, biorąc pod uwagę, że całą twarz umazaną miał ziemią. Chrząknął, by zwrócić uwagę strażników, a gdy ci spojrzeli na niego, kiwnął głową i cofnął się w głąb namiotu.”

Miejsce 3

Łukasz Orbitowski – Wigilijne psy i inne opowieści

Polecam zdecydowanie każdemu. Mnie było wstyd, że wcześniej nie znałam tak dobrego autora – Paszport należał się zdecydowanie i zasłużenie. 

„ – Rodzice mojego kumpla, mniejsza o imię, byli najuczciwszymi ludźmi pod słońcem. Nie dawali i nie brali łapówek, nie pisali donosów, płacili podatki w głębokim przekonaniu, że tak trzeba. Żyli skromnie, nie biednie, skromnie po prostu. Skromnie, ale uczciwie. Ładnie to brzmi, prawda? Ten ich chłopak podrósł na tyle, że chciał zacząć żyć normalnie, na własny rachunek. Nagle okazało się, że nie ma jak go wypchnąć w tę dorosłość, po prostu brak środków na mieszkanie, choćby na pierwszą ratę. Na dobrą pracę też nie miał szans, takie rzeczy załatwia się tutaj za kopertę, a rodzice na koperty mieli alergię. Więc chłopina zaczął kombinować, zrobił jeden przekręt, drugi, wyruchał paru kumpli i ma wszystko, co chce. A rodzice pozostali uczciwymi ludźmi. – Gwałtownie wciągnął powietrze, jakby właśnie wynurzył się z wody. – Kolejny przykład: mój inny kumpel, też prawy człowiek. Ma jedną dziewczynę od szkoły średniej, pracuje na uczelni, niedawno obronił doktorat. Nigdy nie wziął łapówki ani nie chwycił studentki za tyłek. Jest wzorem uczciwości. Jego stary natomiast to oszust grubego kalibru. Przekręcał ludzi na lewych biurach turystycznych, obligacjach, akcjach, komputerach, gdzie tylko mógł, nawet nie chcę myśleć, na czym jeszcze. Ale syna ochronił przed podobnym losem. Zapewnił warunki do nauki. Kupił mieszkanie. Dopłacał, gdy ten tyrał za grosze na uczelni. Stworzył akwarium uczciwości. – Zgasił papierosa na ścianie. Renia wciąż obmywała czoło Deodora, ale co chwilę zerkała na Farmazona. – Mówię to tylko po to, żebyś zrozumiała, że na każdego uczciwego człowieka pracuje sztab kutasów bez sumień. Ich kurestwo pozwala niektórym na bycie uczciwym, choćby uczciwi nie mieli o tym pojęcia i tego nie chcieli. Pamiętaj o tym, Renatko.” 

Miejsce 2

Siri Petersen – Dziecko Odyna

Dla fanów fantasy jest to pozycja obowiązkowa – swoją złożonością i jakością nie odbiega od innych naprawdę genialnych książek tego gatunku. Już nie mogę się doczekać kolejnych części.

„Chciała mu powiedzieć, że dla niej to było jak wyzwolenie, gdy dowiedziała się, że ostateczna odpowiedź nie istnieje. To oznaczało, że nie ma kogoś takiego, kto miałby zawsze rację. Że nikt nie decyduje o jej losie. Los dziecka Odyna nie był ustalony z góry. Sama była własnym losem. Bez rodziców, bez domu i bez boga. Była wolna.”

Miejsce 1

Kristin Hannah – Słowik

Przepiękna i wzruszająca powieść o bohaterstwie kobiet w czasie II wojny światowej. Jeśli można powiedzieć, że książka wojenna jest piękna, to właśnie taką książką jest właśnie „Słowik” Kristin Hannah.

„Na ścianie wisiało przekrzywione, pęknięte lustro. Odbicie jej twarzy było przez to zniekształcone, jedna połowa znajdowała się niżej niż druga.

– Jak możesz się bać? – zapytała swoje odbicie. Sforsowała w zamieci przełęcz w Pirenejach, przekroczyła wartkie wody rzeki Bidasoa pod nosem hiszpańskich strażników, pewnego razu poprosiła gestapowca, żeby pomógł jej przenieść przez granicę walizkę pełną fałszywych papierów, ponieważ „pan jest taki silny, a ja taka zmęczona podróżą”, ale nigdy nie czuła się tak zdenerwowana jak teraz. Nagle się dowiedziała, że kobieta może jednym wyborem zmienić całe swe życie i wyrwać z korzeniami dotychczasową egzystencję.

Westchnęła ciężko, owinęła się wystrzępionym ręcznikiem i wyszła z łazienki. Przystanęła na moment przed drzwiami, żeby uspokoić bicie serca – nadaremnie – po czym je otworzyła.”

A jaka jest Wasza ulubiona książka roku 2016? :)

Dzień Pozytywnego Myślenia: top 10 filmów z pozytywnym przesłaniem.

Jest luty, niedługo Walentynki, a pogoda nie nastraja do radości. Dni nadal są krótkie, nocami piździ jak w kieleckim. Powoli spowija nas widmo depresji, beznadziei i Schopenhauera. Coś trzeba z tym zrobić! Przychodzę dzisiaj rozwiać te czarne chmury. Czas obejrzeć coś pozytywnego. W końcu dzisiaj Dzień Pozytywnego Myślenia! Ubieramy różowe okulary i w drogę :)

Podobno optymista twierdzi, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów, a pesymista obawia się, że to może być prawda. Dzień Pozytywnego Myślenia ma pomóc wszystkim przyjąć tę prawdę i uwierzyć, że wszystko zmierza we właściwym kierunku. Pomysłodawcą tego święta, które w USA obchodzi się 13 września, jest amerykańska psycholog Kirsten Harrell. Od lat zajmuje się ona badaniem (również na własnej skórze) wpływu optymistycznego nastawienia na zdrowie i proces leczenia. Jej zdaniem pozytywne myślenie może zdziałać więcej, niż nam się wydaje. Co ciekawe, potwierdzają to badania naukowców – optymiści są od 5 do 10% mniej narażeni na choroby serca, wylew, depresję czy nowotwór. Jedną z przyczyn może być fakt, że optymiści zwykle prowadzą zdrowszy i bardziej aktywny tryb życia niż pesymiści. Usposobienie wobec rzeczywistości jest w dużej mierze rzeczą wyuczoną – często nieświadomie. Oznacza to więc, że ciężką pracą można w dorosłym życiu świadomie zmieniać swoje nastawienie do świata. Drugi dzień lutego jest zatem doskonałą okazją do tego, by szklanka była zawsze w połowie pełna.

Bonus dla niemających czasu: Paperman (2012)

George w drodze do pracy spotyka kobietę swoich marzeń. Przez nieuwagę traci ją z oczu. Podłamany udaje się do swojego biura. Tam, spoglądając przez okno, zauważa, iż dziewczyna, którą widział rano, pracuje w budynku na przeciwko. Postanawia nie zmarnować kolejnej okazji danej przez los.

Nie każdy ma dzisiaj chwilę na film, więc mam też coś dla zabieganych. Wspaniała historia o miłości spod znaku Disneya. W tym przypadku jednak nie będziemy mieli do czynienia z księżniczkami, ale zwykłymi ludźmi, jakich codziennie widzimy na ulicach. Mi przywrócił nieco magii zakochania od pierwszego wejrzenia i wiary w to, że jeśli ludzie zawsze się znajdą, kiedy coś zaiskrzyło.

.

10: Zombieland (2009)

Film opowiada o dwóch mężczyznach, którzy znaleźli sposób na przetrwanie w świecie opanowanym przez zombie. Columbus jest słabeuszem, którego przy życiu trzyma tylko paniczny strach, Tallahassee natomiast to wymachujący kałasznikowem, mordujący zombie twardziel, którego celem jest pozbycie się ostatniego żywego trupa z powierzchni ziemi. Kiedy nasi dwaj bohaterowie połączą siły z Wichitą i Little Rock, którzy także odnaleźli specyficzny sposób na przetrwanie chaosu, jedynym co im pozostanie będzie odpowiedź na pytanie: polegać na sobie wzajemnie czy może ostatecznie poddać się zombie.

Jeśli macie dosyć strasznych wersji apokalipsy zombie spod znaku Walking Dead ten film jest absolutnie dla ciebie. Masa fajnego humoru, niesamowite zwroty akcji i świetne postaci. Ja uśmiałam się do łez!

.

9: Szkoła rocka (2003)

Dewey Finn zostaje wyrzucony z zespołu rockowego. Pozbawiony w ten sposób środków utrzymania, w obliczu widma bankructwa przyjmuje propozycję zastępstwa za nauczyciela muzyki w elitarnej szkole podstawowej. Niekonwencjonalnymi metodami nauki stara się rozwinąć w uczniach zamiłowanie do muzyki, zwłaszcza, że odkrywa w swojej klasie niesamowite talenty muzyczne, które mogą mu pomóc w wygraniu konkursu rockowego, a przez to w rozwiązaniu wszystkich kłopotów finansowych.

Całkowicie nie przepadam za Tenacious D i możecie mnie teraz zlinczować. Nieodłącznie z nimi kojarzy mi się Jack Black. Któregoś wieczora jednak mój P. namówił mnie na sens „Szkoły rocka” i nie pożałowałam. Zabawna, na swój sposób pouczająca. Muzyka łączy i wyzwala, a jeśli mocno wierzy się w swoje marzenia to wszystko jest możliwe. Nawet polubienie postaci, którą gra Jack Black ;)

.

8: Megamocny (2010)

Twórcy „Shreka”, „Madagaskaru” i „Kung Fu Panda” przedstawiają nowego bohatera – diabolicznego Ooberminda, który od ponad 20 lat usiłuje podbić Ziemię, za każdym razem jednak, jego plany krzyżuje zamaskowany super-bohater Metro Man. Wszystko zmienia się w dniu, kiedy Oobermind podczas jednej ze swoich akcji przypadkowo zabija Metro Mana. Nie mając już do pokonania żadnego wroga, zniechęcony geniusz zła postanawia stworzyć sobie nowego super-przeciwnika – większego, lepszego i silniejszego niż ten jakim kiedykolwiek był Metro Man. 

Przez długi czas nie znałam tej bajki. Ja – maniaczka wszystkiego, co animowane. Dopiero, kiedy P. wytknął mi mój rażący błąd, nadrobiłam z nim zaległości. Po obejrzeniu dokonałam samobiczowania, albowiem bajka okazała się epicka. A już najbardziej w momencie, kiedy zapodali AC/DC. Czego chcieć więcej?

7: Poradnik pozytywnego myślenia (2012)

Pat Solitano (Cooper) nie jest zwykłym facetem i ma papiery, którymi może to udowodnić. Po ośmiu miesiącach terapii wraca do rodzinnego domu, by zacząć od nowa w ramach filozofii „pozytywnego myślenia”. Jego konsekwentna strategia zmienia się, gdy poznaje intrygującą dziewczynę z sąsiedztwa, Tiffany (Lawrence). Wzajemna niechęć pary ekscentryków przeradza się w niespodziewaną więź, a wszystkie dotychczasowe plany mogą stać się jedynie nieważnymi wspomnieniami.

Ogromnie lubię Jennifer Lawrence. Trochę dlatego, że jest zaprzeczeniem divy filmowej, a trochę za jej poczucie humoru. I tutaj miała okazję pokazać je w całości. Niesamowicie ciepła opowieść o tym, że miłość nie wybiera, ale może zmienić zdanie. Nie wszyscy są do końca normalni, ale to tylko dodaje sznytu całości. Plus scena tańca – jedna z moich ulubionych. Zdecydowanie idealny film na dni jak dzisiejszy.

6: Strażnicy Galaktyki (2014)

Zuchwały awanturnik Peter Quill kradnie tajemniczy artefakt stanowiący obiekt pożądania złego i potężnego Ronana, którego ambicje zagrażają całemu wszechświatowi. Chcąc uniknąć gniewu Ronana, Quill zmuszony jest zawrzeć niewygodny sojusz z czterema niemającymi nic do stracenia outsiderami: Rocketem – uzbrojonym szopem, Grootem – drzewokształtnym humanoidem, śmiertelnie niebezpieczną i tajemniczą Gamorą i żądnym zemsty Draxem Niszczycielem. Kiedy główny bohater odkrywa prawdziwą moc artefaktu i zagrożenie, jakie stanowi on dla kosmosu, musi zmobilizować swoich niesubordynowanych towarzyszy do ostatniej bitwy, od której zależą losy galaktyki. 

Czy ja naprawdę muszę coś dodawać? I CAN’T STOP THIS FEELING!

.

5: I kto to mówi (1989)

Młoda kobieta zachodzi w ciążę z żonatym mężczyzną. Decyduje się samotnie wychowywać dziecko. Bezinteresowną pomocą służy jej sympatyczny taksówkarz. Niezwykłe spojrzenie na świat oczami małego dziecka, a jeszcze wcześniej… embriona.

Pamiętam ten film jeszcze z czasów dzieciństwa. Pierwszy raz widziałam go chyba na kasecie video z wypożyczalni, a później zaopatrzyłam się w swoją kasetę – kilkanaście lat później. Nie zmienia to faktu, że film jest genialny. Jeśli chodzi o komedie – jeden z moich ulubionych ever! Genialna rola Travolty, do którego wzdychałam jako Dannego Zuko z Grease. Ach! Polecam kolejne części, że podążać za historią tego małego urwisa, który wyskoczył z Kristie Alley. Tylko przygotujcie kilka paczek chusteczek – będziecie płakać ze śmiechu jak dzieci!

.

4: Lepiej być nie może (1997)

Nicholson stworzył brawurową kreację wcielając się w postać pisarza Melvina Udalla, cierpiącego na nerwicę natręctw, który ze szczególnym upodobaniem znieważa, obraża, poniża i rani innych. Swe ofiary wybiera na chybił trafił. Nieszczęśni ci, którzy staną mu na drodze. Kiedy jego sąsiad Simon trafia do szpitala, Melvin zmuszony jest zaopiekować się jego psem. Ten nieoczekiwany akt uprzejmości oraz kelnerka Carol Connelly (Helen Hunt) sprawią, że Melvin odzyska ludzkie oblicze.

Czy może być pełniejsze szczęście niż zobaczyć dwoje ukochanych aktorów w jednym filmie? Chyba nie. Nicolson i Hunt tworzą na ekranie cudowną parę, chociaż ich relacja nie należy do najłatwiejszych. Miłość potrafi jednak znieść wiele i pokazać, że największy dupek może się zmienić. Koniecznie zobaczcie. Jeśli nie dzisiaj, to przy najbliższej okazji. Doskonały poprawiacz humoru.

.

3: Mamma Mia! (2008)

20-letnia Sophie (Amanda Seyfried) ma jedno marzenie: być odprowadzoną na własnym ślubie przed ołtarz przez swojego prawdziwego ojca. Jest to trudne, bo jej ojciec był tylko wakacyjnym romansem ekscentrycznej Donny (Meryl Streep) – jej matki. Zdesperowana Sophie odnajduje pamiętnik, z którego udaje jej się wyłonić trzech potencjalnych kandydatów (Colin Firth, Pierce Brosnan, Stellan Skarsgard). Zaprasza ich na swój ślub z nadzieją, że uda jej się rozwikłać zagadkę.

Zdecydowanie ulubiony film mój i mojej mamy. O tyle, o ile często rozmijamy się z tym, co oglądamy, tutaj twórcy trafili w punkt. Czy można się smucić w przepięknych greckich krajobrazach [Grecy czasami mogą, kryzys - ech...], przy muzyce Abby i mając dwie zwariowane przyjaciółki plus wspaniałą córkę? I o tyle, o ile nie przepadam za twórczością szwedzkiego zespołu, wykonania aktorów – moim zdaniem – biją na głowę oryginały. Przegenialna historia. 

2: Nietykalni (2011)

Driss jest imigrantem z kryminalną przeszłością, który mieszka w szarych blokowiskach na paryskich przedmieściach. Aby uzyskać prawo do zasiłku musi przedłożyć urzędowi świadectwa od pracodawców, którzy go nie zatrudnili. Mężczyzna pojawia się na kolejnej rozmowie, ubiegając się o posadę osobistego pielęgniarza dla sparaliżowanego milionera, Philippe. Pomimo braku doświadczenia zawodowego, wymaganego wykształcenia i stosownych referencji zostaje zaangażowany. 

Film obejrzałam dopiero kilka miesięcy temu. Bałam się, że to będzie jakaś łzawa historia, która dostała te wszystkie Oscary za coś, czego nawet nie zauważę, bo krytyk filmowy ze mnie żaden i często nie rozumiem wyborów jury. Jednak dostałam akuratną porcję łudu szczęścia, ludzkiego cierpienia i niesprawiedliwości. A wszystko polane gęstym sosem z porozumienia dwóch kompletnie innych światów. Mniam. 

.

.

1: Kick-Ass (2010)

Dave (Aaron Johnson) jest nastoletnim fanem komiksów, który marzy o zostaniu prawdziwym superbohaterem. Z mocnym postanowieniem naprawy świata przybiera pseudonim Kick-Ass, zakłada specjalny strój i maskę a następnie wyrusza w miasto, aby walczyć ze złem. Jest jeden problem: nie ma kompletnie żadnych supermocy. Decyzja zostania superbohaterem jednak zapadła i od tej pory Kick-Ass będzie musiał stawić czoła najniebezpieczniejszym przestępcom. Wkrótce do chłopaka dołącza perfekcyjnie wytrenowana w zabijaniu jedenastoletnia dziewczynka o imieniu Hit Girl oraz szkolący ją w krwawym fachu ojciec – Big Daddy (Nicolas Cage). 

Film absolutnie dla każdego. Poprawia humor i sprawia, że wraca nam wiara w świat. W końcu – kto z nas nie chciał kiedyś zostać superbohaterem?

.

.

Macie filmy, które poprawiają wam nastrój bez względu na wszystko? Koniecznie podzielcie się tytułami :)

.

.

Top 5 filmów 2015 roku!

Skoro porozmawialiśmy już o książkach, czas na filmy – moje drugie uzależnienie. Z tym zestawieniem miałam pewien problem, bo obejrzałam w tym roku niewiele nowości kinowych, bardziej skupiłam się na tworach nieco starszych. Ale skoro podsumowanie roku, to podsumowanie roku. Wysupłałam z 149 filmów obejrzanych w 2015 roku, te pięć perełek. Na większości byłam w kinie, a później oglądałam na DVD i z ręką na sercu polecam wybranie się do kina, jeśli macie takową możliwość. O wiele mocniejsze wrażenia. Poza tym, właśnie uświadomiłam sobie, że to podsumowanie jest doskonałym przekrojem moich upodobań – jest horror, jest animacja i jest coś nie z tego świata. Ale przestaje już krążyć wokół tematu i lecimy z tym koksem :)

5: Tajemnica Instytutu Atticus 

Instytut Atticus założony przez doktora Henry’ego Westa zajmuje się badaniem zjawisk paranormalnych. Wkrótce trafia do niego tajemnicza Judith Winstead.

Zazwyczaj na horrorach moja reakcja jest dwojaka – albo śmieję się jak opętana, albo chowam się pod kocem w trakcie oglądania i mam później koszmary przez bity tydzień. Dlatego też, kiedy oglądamy coś wspólnie z moim P. [chłopakiem, będę się posługiwała skrótem, bo niezręcznie tak cały czas pisać "facet", "facet", "facet"] wybieramy raczej komedie lub fantasy, bo nie może znieść tego mojego dualizmu. W zeszłym roku zobaczyłam niewiele udanych filmów z dreszczykiem, poza „Rogami” z 2013 i „Drakula Historia nieznana” z 2014 nie było na czym oka zawiesić. A i te przerażały bardziej momentami niż całościowo. Tak więc „Tajemnica Instytutu Atticus” wybija się na tle pozostałych. Bałam się jak jasne diabli i była to tendencja zwyżkowa – od lekkiego zaniepokojenia, do oglądania ekranu przez palce.

Polecam fanom wszelkich paranormalnych zagadek.

Moja ocena: 9/10.

4: Pitch Perfect 2

Beca, Otyła Amy i pozostałe dziewczęta z Barden wracają, by stawić czoło całemu światu! Po skandalu, który postawił pod znakiem zapytania ich studia, trzykrotne mistrzynie obawiają się, że stracą swoje brzmienie na dobre. Jedyną szansą jest udział w najtrudniejszym konkursie chórów na świecie: muszą pokonać niemiecką grupę Das Sound Machine i walczyć o mistrzostwo świata w śpiewie a capella. 

Ok, ok – przyznaje się – pierwszą część obejrzałam dopiero po drugiej. Nie wiedziałam o istnieniu Bellas do momentu, kiedy zobaczyłam teledysk Jessie J do „Flashlight” [swoją drogą, polecam jej twórczość] i stwierdziłam „niezła, może zerknę na film, do którego została stworzona”. I wsiąknęłam. Obejrzałam „Pitch perfect 2″ chyba cztery razy.Według mnie jeden z najlepszych filmów muzycznych ostatnich lat. Na jednej z ostatnich scen całkowicie mnie rozłożyło i rozkleiłam się doszczętnie. 

Polecam fanom dobrej muzyki i musicali.

Moja ocena: 9/10 z serduszkiem

3: Mad Max: Na drodze gniewu

Mad Max uważa, że najlepszym sposobem na przeżycie jest samotna wędrówka po świecie. Zostaje jednak wciągnięty do grupy uciekinierów przemierzających tereny spustoszone przez wojnę nuklearną (Wasteland) w pojeździe zwanym War Rig, prowadzonym przez Imperatorkę Furiosę. Uciekają z Cytadeli sterroryzowanej przez Immortana Joe’ego, któremu odebrano coś wyjątkowego. Rozwścieczony watażka zwołuje wszystkie swoje bandy i wytrwale ściga buntowników, podczas gdy na drogach toczy się wysokooktanowa wojna.

Ten film był dla mnie małym zaskoczeniem. Gdzieś z tyłu głowy miałam Mela Gibsona z psem z Mad Maxa z 1979 roku, który oglądałam jako dzieciak ledwo odrosły od ziemi. Szłam więc z mieszanymi uczuciami do kina, kiedy patrzyłam na plakaty. Jednak wszystkie wątpliwości prysnęły jak bańka po pierwszych scenach. Niesamowity klimat, genialne zdjęcia i totalne główne role. Kupiłam ten świat w całości i trzymam kciuki o kolejne części w podobnej stylistyce.

Polecam fanom post apokaliptycznych klimatów.

Moja ocena: 9/10 z serduszkiem

2: W głowie się nie mieści

Dorastanie bywa trudne, także dla Riley. Jak każdym z nas, bohaterką kierują uczucia: Radość, Strach, Gniew, Odraza i Smutek. Kiedy dziewczyna jest zmuszona porzucić swoje dotychczasowe życie na środkowym zachodzie USA, ponieważ jej ojciec dostał pracę w San Francisco, usiłuje dostosować się do nowej sytuacji. Chociaż Radość, najważniejsze uczucie, robi wszystko, by utrzymać pozytywną atmosferę, Riley nie jest łatwo odnaleźć się w nowym mieście, domu i szkole…

Mądry, zabawny i pouczający w sposób, który nie razi. W erze głupawych kreskówek i powolnemu zatracaniu się Cartoon Network, ten film jest jak jaśniejąca latarnia. Ja z moim P. uśmiałam się do łez oglądając go, chociaż po napisach końcowych przyszła refleksja – kurczę, naprawdę coś w tym jest. Myślę, że recenzja „Sfilmowanych” jest najlepsza pod względem podsumowania tematu. 

Polecam wszystkim bez wyjątku.

Moja ocena: 10/10 z serduszkiem

1: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Siódma część sagi „Gwiezdnych wojen” rozgrywająca się 30 lat po wydarzeniach z „Powrotu Jedi”. 

Zdziwieni? Ja sama jestem w szoku, że nowe Gwiezdne wojny zawojowały moje serce. Na początku, kiedy dowiedziałam się o premierze, zrobiłam tylko „nah”. I przeszłam do porządku dziennego do momentu, kiedy rozegrał się dialog między mną a P.:

P: Chodź, pójdziemy.

A: Daj spokój, wiesz, że nie oglądałam starej trylogii, pójdź z jakimś kumplem.

P: No właśnie próbuję. Z najlepszym.

No powiedzcie sami, nie zmiękłoby wam serce? Oczywiście warunkiem było, że nadrobimy razem te części, których nie widziałam [ciula nadrobiliśmy i P. musiał mi niektóre rzeczy tłumaczyć po sensie]. Poszłam i przez cały film siedziałam, jak zaczarowana. Akcja zawrotna, a postacie świetnie wyważone w stosunku do tych legendarnych, znanych przez wszystkich. Majstersztyk. Chyba zostałam fanką Gwiezdnych wojen – ups…

Polecam fanom Gwiezdnych wojen i całej reszcie świata. Pierwsi się nie zawiodą, a drudzy na pewno będą zaskoczeni.

Moja ocena: 9/10 z serduszkiem

A jakie są Wasze ulubione filmy roku 2015? :)