Żyć jak matka z córką

Rodzaj: biografia
Język: 
polski 
Stron: 
192
Wydawca: 
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Biografia – książka niezwykle interesująca. Często przewrotna – ciekawość osobowości „scenicznej” czy to artysty, czy polityka, nie idzie często w parze z ciekawością biografii. Dlaczego? Ktoś medialnie nijaki w takiej formie może pokazać błyskotliwy żart, łatwość opowiadania anegdot czy głęboką refleksję, której byśmy się nie spodziewali. Jest to jeden z powodów, dlaczego tak często sięgam po ten gatunek literacki. Zawsze jestem ciekawa, co kryje się za swego rodzaju maską. Intrygująca forma – wywiad rzeka podzielony na sekcje. Zaczęłam się zastanawiać, jaką rolę będzie pełniła Marta Mizuro, która rozmawiała z paniami: Tatianą Raczyńską oraz Marią Nurowską. Nie powiem, wyszło interesująco. Niekiedy biografii nie da się czytać właśnie z powodu wybrania formy – „pytający” się nie sprawdził, bohater nie ma niczego do powiedzenia. Możliwości jest wiele. Dzięki tej książce tytuł wpisu – żyć jak matka z córką – nabiera zupełnie nowego znaczenia.
Osobą bardziej znaną, ale równie ważną, co druga postać, jest Maria Nurowska. Polska pisarka, nowelistka. Autorka doświadczona ze sporym dorobkiem literackim. Swego czasu również dziennikarka. Wielokrotnie doceniana i tłumaczona na wiele języków. Czy zatem na tym tle jej córka, Tatiana, wypada nieco „blado”? Pedagog, matka dwójki dzieci, babcia, pracująca w szkole z niekoniecznie łatwą młodzieżą. Kobieta o wielkiej pogodzie ducha zarówno zawodowo jak i prywatnie.

Książka „Matka i córka w rozmowach z Martą Mizuro” nie jest łatwa. Mimo swoich niewielkich rozmiarów psychologicznie ciężka. Co mnie zachwyciło najbardziej – nie jest to klasyczny wywiad rzeka. Możemy poznać dwa różne zdania bez presji, że jedna kobieta wpływa na to, co mów druga. Obie są niezwykle silnymi [lub jak mówią silno-słabymi] jednostkami. Książka jest podzielona na sekcje: „Maria i Tatiana”, „Dzieciństwo”, „Matka”, „Rodzina”, „Dom”, „Siła”, „Razem i osobno”. Bardzo ważne jest też dla mnie, że temat nie zamyka się na wzajemnych stosunkach matki i córki. Wybiega dużo, dużo dalej. Maria Nurowska opowiada między innymi o sposobie w jaki pisze i bohaterach jej książek, porusza problem wybaczania zbrodniarzom wojennym. Wspomina relacje z jej matką i ojcem oraz jej trudne dzieciństwo. Wymienia różnice, jakie pojawiają się w wychowywaniu syna i córki. Obie panie dokonują autoanalizy i trudnych zwierzeń. Jestem pod wrażeniem, że zdobyły się na taką odwagę. 

Z książki płyną w stronę czytelnika dwojakie emocje – z jednej strony samoakceptacja i pogoda ducha, z drugiej – cierpienie i ból. Myślę, że to doskonale opisuje sinusoidę, jaką można wyczytać z żyć bohaterek. Niezwykle poruszyła mnie otwartość w odpowiadaniu na pytania, nieukrywanie bolesnych szczegółów życia, ale też dążenie do rozwoju. Maria Nurowska i Tatiana Raczyńska są niewątpliwie całkowicie innymi osobowościami. Inaczej patrzą na życie, czegoś innego pragną. Dzięki temu wywiadowi pokazały, jakie tak naprawdę są nie tylko ich stosunki, ale też stosunki wielu matek i córek na świecie. To ciekawe uczucie, kiedy czytelnik wchodzi w czyiś prywatny świat, szczególnie, kiedy zna się godność tej osoby. Jedynym, co mnie czasami rozczarowywało to zbytnie popadanie w dygresje i uciekanie w anegdoty. Często pomagało to wejść głębiej w historię, ale czasami też irytowało. Książka została pięknie wydana. Twarda oprawa, przejrzysty podział tekstu oraz czarno-białe zdjęcia. Myślę, że to ciekawy smaczek, ponieważ Maria Nurowska wspomniała, że musi widzieć twarz bohaterki, ponieważ inaczej nie jest w stanie pisać. Warto również pochwalić tutaj Martę Mizuro – pełniła rolę swego rodzaju spowiedniczki, nie próbując zdominować bohaterek. Stawiała ciekawe i trafione pytania. 

Mogę z czystym sercem polecić tę książkę zarówno wielbicielom Marii Nurowskiej jak i osobom, które chcą przeczytać kawał ciekawej historii i celnie sformułowane prawdy. Ja na pewno wrócę do tej pozycji.

Ocena: 7/10