Startuje V edycja konkursu LITERACKI DEBIUT ROKU

 

19 lutego rozpocznie się nabór tekstów do V edycji konkursu „Literacki Debiut Roku” organizowanego przez Wydawnictwo Novae Res pod honorowym patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Celem konkursu jest wyłonienie w danym roku kalendarzowym najlepszej powieści, która nie była dotychczas nigdzie publikowana w wersji drukowanej.

Termin nadsyłania zgłoszeń mija 22 kwietnia 2016 roku. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone 31 lipca. Na zwycięzców czekają nagrody:

I miejsce –  5000 złotych, tytuł „Literacki Debiut Roku”, dyplom, opublikowanie zwycięskiego utworu drukiem, jego dystrybucja oraz promocja przez Wydawnictwo Novae Res oraz patronów i partnerów Konkursu, zestaw 10 egzemplarzy książek.
II miejsce – dyplom, tygodniowy pobyt w SPA, zestaw książek.
III miejsce – dyplom,  weekendowy pobyt w SPA, zestaw książek.

W zeszłej edycji konkursu zwyciężyła powieść Agnieszki Opolskiej pt. „Anna May”. Książka miała premierę na 19. Targach Książki w Krakowie, gdzie jej fragmenty publicznie odczytała aktorka Anna Dymna.

„Literacki Debiut Roku” jest inicjatywą, dzięki której odnajdujemy i promujemy utalentowanych rodzimych debiutantów, których twórczość ma za zadanie odświeżyć polski rynek literacki. – wyjaśnia Wojciech Gustowski, przewodniczący Kapituły konkursu.

Jak co roku uroczyste wręczenie nagród będzie miało miejsce w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym w Gdyni. Tradycją już stało się, że fragmenty zwycięskiego utworu w trakcie tej uroczystości czyta znany aktor. W poprzednich edycjach byli to Szymon Sędrowski, Katarzyna Figura oraz Ewa Kasprzyk.

Premiera zwycięskiej powieści będzie miała miejsce w trakcie jubileuszowych 20. Targów Książki w Krakowie.

Regulamin konkursu oraz formularz zgłoszeniowy dostępne są na stronie www.literackidebiutroku.pl.

 

Konkurs prowadzony jest pod honorowym patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Partnerami konkursu są: Gdynia Literacka, International Paper, sieć księgarni MATRAS oraz Hotel Lawendowe Termy.  Patronami medialnymi konkursu są ONET.PL, Magazyn Charaktery, Magazyn Literacki Książki oraz Radio ZET Chilli. 

Światowy Dzień Radia: włączamy radioodbiorniki!

Radio towarzyszy nam na każdym kroku – w podróży samochodem, podczas długich godzin jazdy pociągiem, w galeriach handlowych, w domu przy codziennych pracach. Niektórzy z nas mają ulubione stacje i audycje [ja kocham Radio Złote Przeboje], niektórzy w ogóle nie zwracają na to uwagi. Jednak każdy z nas ma z nim kontakt. Radio. Kiedyś szczyt technologii, dzisiaj w większości zabytek, którego mało kto używa, bo są „jutuby”, spotify i inne platformy do słuchania muzyki. Dla mnie jednak ma duże znaczenie. Pamiętam, że kiedy byłam mała i mieszkałam u babci, codziennie rano włączało się je i grało aż do wieczora. Znałam na pamięć głosy wszystkich prowadzących i rozkład dnia w rozgłośni. Do dzisiaj wolę posłuchać ciekawej audycji w drodze z uczelni do domu niż miałkich mp3. Dzisiaj top 5 najfajniejszych filmów z radiem w tle. I oczywiście nie zapomnijcie włączyć swoje i świętować :)

Choć radio ma już ponad 100 lat, dopiero w 2011 roku UNESCO ustanowiło na wniosek Hiszpanii Światowy Dzień Radia. Święto ma na celu promowanie tej dziedziny mediów i podkreślenie jej znaczenia we współczesnej historii. Pierwszą transmisję radiową głosu ludzkiego zademonstrowano w São Paulo już w 1901 roku, jednak na powszechny dostęp do radioodbiorników trzeba było poczekać do lat 20. ubiegłego wieku. Radio w czasach przed rozpowszechnieniem telewizji było dla wielu jedynym źródłem informacji i rozrywki. Fale radiowe dosięgał tam, gdzie nie dowożono prasy. Co więcej, nie trzeba było już iść do filharmonii, żeby posłuchać muzyki. Za początek polskiej radiofonii uznaje się rok 1926, kiedy nadawanie rozpoczęła oficjalna stacja nadawcza w Warszawie. Radio odegrało również ogromną rolę w czasie wojny, kiedy to wspomagało działania konspiracyjne i wyzwoleńcze. Nie można również zapominać o Radiu Wolna Europa – kochanym przez słuchaczy, zagłuszanym przez władze partyjne PRL. Dziś coraz częściej mówi się o nadchodzącym schyłku radia w tradycyjnej formie. Trudno jednak wyobrazić sobie, żeby w najbliższym czasie kierowcy włączali telewizor w czasie jazdy. Poza tym, nawet jeśli z domów znikną radioodbiorniki, medium to z pewnością przetrwa jako część innego środka przekazu – Internetu. Radio internetowe cieszy się coraz większą popularnością, głównie dzięki możliwości bardzo precyzyjnej kontroli jego treści. Wśród milionów stacji można znaleźć na przykład te, które grają wyłącznie przeboje naszego ulubionego zespołu lub zajmują się konkretną tematyką czy też dziedziną nauki.
.
.
Bonus:
.
Bohaterem filmu jest gospodarz talk show w Dallas. Jego program zyskuje dużą popularność w ogólnokrajowej sieci radiowej. Jednak jego sukcesy w życiu zawodowym nie idą w parze z życiem prywatnym. Ma on, bowiem problemy w sprawach sercowych i boi się, że kierownictwo będzie chciało zmienić treść jego programów. Ma on też problemy z nazistami, którzy nie są zadowoleni z tematami jego dyskusji i otwartym głoszeniem swoich poglądów.
.
.
.
.
.
Miejsce 5:
.
Prezenter Grant Mazzy (Stephen McHattie) jest gwiazdą lokalnej rozgłośni radiowej. Podczas trwania jego porannej audycji, producentka programu, Sydney Briar (Lisa Houle), i realizatorka Laurel-Ann Drummond (Georgina Reilly) odbierają wiadomość o strzelaninie w Pontypool. Z powodu braku oficjalnych informacji na ten temat, na miejsce udaje się wysłannik radia – Ken Loney (Rick Roberts). Jego telefoniczne relacje stają się coraz bardziej niepokojące: w miasteczku szerzą sięzamieszki na masową skalę. Tłum niezidentyfikowanych osób zmierza w kierunku gabinetu doktora Mendeza (Hrant Alianak).
.
.
.
.
Miejsce 4:
.
Dzień 12 października 1969 roku na zawsze zmienił życie Johna Sullivana. Wtedy to jego ojciec-strażak zginął podczas pożaru w Bruxton. Jest rok 1999. W przeddzień 30 rocznicy śmierci Franka Sullivana jego syn znajduje stare radio. Za jego pomocą udaje mu się połączyć ze swoim ojcem sprzed trzydziestu lat. Ma niepowtarzalną szansę aby go ocalić, a tym samym zmienić swoje życie raz na zawsze. Jednak skutki manipulowania przeszłością są nieprzewidywalne. Ojciec i syn, których dzieli 30 lat, a łączy jedynie tajemnicze radio muszą działać wspólnie, aby ocalić ofiary seryjnego mordercy. Jedna z nich była szczególnie bliska obu mężczyznom… 
.
.
.
Miejsce 3:
.
Jest rok 1966 – złota era muzyki pop. Grupka zakręconych, ekscentrycznych didżejów na okrągło gra pop i rock na antenie Radia Rock, kultowej pirackiej rozgłośni radiowej mieszczącej się na statku dryfującym po Morzu Północnym. 
Kiedy na pokładzie rock’n’rollowej łajby pojawia się 18-letni Carl, natychmiast staje się uczestnikiem serii przezabawnych przygód i perypetii, które zupełnie odmienią mu życie. I pomyśleć, że jego matka sądziła, iż pobyt na statku będzie dla syna szkołą dyscypliny – co za pomyłka! 
.
.
.
Miejsce 2:
.
Prowincjonalne miasteczko w Karolinie Południowej. Herold Jones (Ed Harris), trener drużyny futbolowej, zaprzyjaźnia się z upośledzonym czarnoskórym Robertem „Radio” Kennedym (Cuba Gooding Jr.). Tym samym udowadnia mieszkańcom rasistowskiego miasteczka, że taka relacja jest możliwa. Dzięki wsparciu Herolda, dotąd lekceważony Robert, staje się bardzo ważnym członkiem sportowej ekipy. Film inspirowany autentycznymi wydarzeniami.
.
.
.
.
Miejsce 1:
.
Pamiętacie Howarda Sterna? Adrian Cronauer (Robin Williams) to prezenter w tym samym stylu: jest inteligentny, dowcipny i piekielnie wygadany. Prowadzone przez niego audycje radiowe natychmiast zyskują ogromną popularność wśród słuchaczy, bo Cronauer potrafi wyśmiać wszystkich i wszystko, nie wyłączając pogody i krwawej wojny w Wietnamie. Jego działalność coraz mniej podoba się jednak przełożonym, którzy wolą trzymać się sztywnych zasad. Istnieje bowiem uzasadniona obawa, że zbyt atrakcyjna audycja zamiast podnieść morale żołnierzy (a takie było pierwotne założenie) przyczyni się do zbytniego rozluźnienia dyscypliny. 
.
.
.
.
A Wy macie swoje ulubione stacje radiowe? Słuchacie radia na co dzień? 

„Krew i stal” Jacka Łukawskiego już niebawem w sprzedaży!

Do księgarń już 17 lutego trafi pierwszy tom cyklu „Kraina Martwej Ziemi”, zatytułowany „Krew i stal”, debiutancka powieść Jacka Łukawskiego. Właśnie ruszyła przedsprzedaż powieści. Powieść ukaże się nakładem wydawnictwa SQN. Zamówienia można składać na empik.com.

„Krew i stal” to w zamyśle fantastyka militarno-przygodowa z elementami grozy. Opiera się luźno na historycznych czasach wczesnego średniowiecza z płynnie wplecionymi elementami inspirowanymi mitologią słowiańską, a także wątkami i istotami będącymi od początku do końca tworem wyobraźni autora.

Gdy krew bohaterów zrosi Martwą Ziemię, stal będzie musiała dosięgnąć zdrajców.

Sto pięćdziesiąt lat po powstaniu Martwej Ziemi z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, by wąskim przesmykiem przekroczyć zapomnianą krainę. W starym klasztorze u podnóża Smoczych Gór ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa, zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zaniknie.

Silny oddział pod dowództwem Dartora, starego, zaprawionego w bojach oficera, wkracza w suche stepy, by zmierzyć się z demonami przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Prawdziwy cel misji zna tylko przysłany w ostatniej chwili przewodnik. Lecz nawet on – tajemniczy Arthorn – nie przypuszcza, jaki los przygotowali dla nich bogowie i jak krucha jest równowaga znanego im świata.

„Krew i stal” to mocny debiut Jacka Łukawskiego, w którym klimat wczesnego średniowiecza znakomicie miesza się ze słowiańskim kolorytem.

Klasyczna fantasy – droga, misja, tajemnica, magia plus słowiańska demonologia. Myślę, że o Łukawskim jeszcze nie raz usłyszymy. – Jarosław Grzędowicz

Powieść Łukawskiego odwołuje się do szerokiej tradycji high fantasy, ale autor zgrabnie przepuścił ją przez filtry realizmu i zdrowego rozsądku. Niezła fantastyczna awantura w głównym nurcie przygodowego fantasy. – Michał Cetnarowski, „Nowa Fantastyka”

Jacek Łukawski serwuje pełną akcji wyprawę w nieznane, podczas której niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku. Trzyma w napięciu od pierwszej strony. – Tymoteusz Wronka, Katedra.nast.pl

O autorze: Jacek Łukawski – Urodził się w Kielcach, z zawodu jest grafikiem komputerowym. Gdy nie miał jeszcze obowiązków, a miał czas, machał mieczem i strzelał z dział czarnoprochowych. Hartował ciało i ducha w organizacji strzeleckiej, brał udział w zawodach sprawnościowych i ćwiczył karate. Próbował też jeździć konno. Zwiedzał Polskę autostopem i na motocyklu. Zaczytywał się w książkach historycznych i fantasy. Jest laureatem wojewódzkiego konkursu Talenty 2000. Po kilkunastu latach przerwy napisał cykl opowiadań, które pojawiły się drukiem w antologii Gawędy motocyklowe. Współtworzył kwartalnik motocyklowy „Swoimi Drogami”. Wraz z żoną mieszka w pobliżu chęcińskiego zamku.

Źródło: informacja prasowa

Badacze przekonują, że nauka szybkiego czytania nie jest tak efektywna, jak mogłoby się wydawać

Zespół naukowców pod przewodnictwem Elizabeth Schotter, psycholog z Uniwersytetu Kalifornijskiego, przeprowadził analizę mającą na celu odpowiedzieć na pytanie, czy warto korzystać z kursów szybkiego czytania. Wnioski, jakie wysnuli, są następujące: czytelnicy powinni z ostrożnością podchodzić do tego typu ofert, pamiętając, że znaczne zwiększenie tempa czytania wiąże się zazwyczaj z mniejszym zrozumieniem tekstu.

Tak wiele książek, a tak mało czasu. Iluż z nas dręczył fakt, że nie zdołamy przeczytać nawet niewielkiej części dzieł, z którymi chcielibyśmy się zapoznać. Chcąc zaradzić temu problemowi, wiele osób dało się skusić idei szybkiego czytania, myśląc, że taka umiejętność jest niczym super moc, ułatwiająca życie i pomagająca w poznaniu większej ilości książek. Wychodzi jednak na to, że wcale tak nie jest. „Dostępne dowody naukowe pokazują, że istnieje zależność pomiędzy szybkością i dokładnością czytania – czytelnik, który czyta szybciej, mniej z tekstu rozumie” – przekonuje Elizabeth Schotter, jedna z autorek raportu opublikowanego w „Psychological Science in the Public Interest”. „Jest mało prawdopodobne, aby czytelnicy mogli podwoić lub potroić prędkość czytania, a jednocześnie być w stanie zrozumieć tekst tak, jakby czytali go z normalną prędkością” – donosi raport.

Naukowcy przyjrzeli się różnym technikom i metodom proponowanym przez firmy oferujące kursy szybkiego czytania, a następnie skonfrontowali je z dostępną wiedzą na temat funkcjonowania organów, które człowiek używa podczas lektury. Ostatnio popularne są na przykład aplikacje pozwalające zapoznać się z tekstem szybciej poprzez wyświetlanie na ekranie komputera lub urządzenia mobilnego pojedynczych słów. Ma to ponoć eliminować niepotrzebne ruchy gałki ocznej. Jak jednak twierdzą autorzy raportu, z szacunków wynika, że jedynie 10% czasu całego procesu czytania zajmuje ruch oczu. Aplikacje te z kolei uniemożliwiają szybki wizualny powrót do wcześniejszych wyrazów i zdań, co jest kluczowe dla zrozumienia tekstu.

Niektóre firmy oferują kursy mające pobudzić widzenie peryferyjne, pozwalające ogarnąć jednocześnie duże fragmenty tekstu, czasem nawet całe strony. Taki proces nie jest biologicznie i psychologicznie możliwy – przekonują naukowcy, tłumacząc, że ostrość naszego wzroku jest ograniczona i osiąga najwyższy poziom w dołku środkowym siatkówki oka.

Kolejną metodą, którą poddano analizie, jest czytanie zygzakiem, czyli wodzenie wzrokiem po kartce na wzór odwróconej litery „S”. Zdaniem naukowców dowody kwestionują tę metodę. Wszystkie fakty wskazują, że szybszą umiejętność przetwarzania tekstu ogranicza nasza zdolność do rozpoznawania i zrozumienia słów, a nie zdolność do ich widzenia. „Jest bardzo mało prawdopodobne, że możemy zwiększyć tę zdolność poprzez naukę innego sposobu poruszania oczami” – czytamy w raporcie.

Na kursach szybkiego czytania można również dowiedzieć się, że tempo czytania da się zwiększyć poprzez minimalizowanie subwokalizacji (wymawiania w myślach czytanych słów). Badania jednak zaprzeczają, jakoby stosowanie mowy wewnętrznej było złym nawykiem. Wprost przeciwnie, istnieją dowody, że odgrywa ważną rolę w identyfikacji i zrozumieniu słów podczas cichego czytania, co widać szczególnie na przykładzie dość trudnych tekstów, które wymagają wyciągania wniosków.

W raporcie odniesiono się również do przykładu osób, które szczycą się nabyciem umiejętności szybkiego czytania. Dowiedziono, że wpływ na tempo zapoznawania się z tekstem miało to, czy dana osoba wiedziała o temacie lub treści teksu wcześniej. Bez tej wiedzy często nie pamiętała zbyt wiele z tego, co czytała, i nie była w stanie odpowiedzieć na merytoryczne pytania dotyczące tekstu.

Czy to znaczy, że uczenie się szybkiego czytanie nie ma w ogóle sensu? Badacze podkreślają, że metoda wybiórcza polegająca na wyławianiu z tekstu fragmentów zawierających bardziej znaczące informacje może być efektywna, jeśli jesteśmy zainteresowani uchwyceniem jedynie istoty tego, o czym czytamy. Nie sprawdzi się natomiast, gdy zechcemy głęboko lub wszechstronnie zrozumieć dany materiał.

Jedno, z czego naukowcy zalecają skorzystać, aby polepszyć ogólną zdolność czytania, to ćwiczenie czytania za zrozumieniem.

źródło: booklips.pl

Książki Katarzyny Puzyńskiej zostaną opublikowane w ponad 20 krajach!

Kolejna polska autorka kryminałów budzi coraz większe zainteresowanie na międzynarodowym rynku literackim. Wydawnictwo Prószyński i S-ka informuje, że Katarzyna Puzyńska, autorka popularnej serii o policjantach z Lipowa, dołączyła do wąskiego grona autorów, których książki wydane zostaną zarówno w Europie, jak i Ameryce Południowej.

Jedno z największych hiszpańskich wydawnictw – Maeva Ediciones – zakupiło właśnie prawa do publikacji dwóch książek Puzyńskiej – „Motylka” i „Więcej czerwieni”. Powieści wydawane będą w tej samej serii, co książki takich autorów, jak Camilla Läckberg, Nele Neuhaus czy Jussi Adler-Olsen. „Jestem bardzo szczęśliwa, że Lipowo trafi do Hiszpanii, ponieważ przez pewien czas miałam okazję mieszkać i pracować w tym pięknym kraju. Nadal jest on dla mnie bardzo ważny” – napisała Puzyńska na swoim profilu na Facebooku.

Wydawnictwo Maeva Ediciones nabyło prawa nie tylko na rynek hiszpański, ale też inne kraje hiszpańskojęzyczne: Meksyk, Argentynę, Peru, Kolumbię, Portoryko, Kostarykę, Chile, Panamę, Ekwador, Wenezuelę, Gwatemalę, Honduras, Boliwię, Salwador, Nikaraguę, Paragwaj, Urugwaj, Kubę i Dominikanę. Zważywszy na to, że seria o Lipowie ukaże się także na Litwie, nakładem wydawnictwa Gimtasis Zodis, oraz w Niemczech, Austrii i Szwajcarii, nakładem wydawnictwa DTV, oznacza to, iż książki Puzyńskiej trafią w najbliższych latach do ponad dwudziestu krajów. A to nie koniec, bowiem nowo utworzona agencja literacka Linwood Messina chce znaleźć autorce wydawców w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

W swoich książkach o Lipowie Katarzyna Puzyńska łączy elementy klasycznego kryminału i powieści obyczajowej z rozbudowanym wątkiem psychologicznym, który osadza w szerokim kontekście społeczno-obyczajowym. Jej powieści cenione są za unikalny styl narracji, trzymającą w napięciu fabułę i dopracowane portrety psychologiczne bohaterów. W planach jest już ekranizacja serii o Lipowie.

 

źródło: booklips.pl