Top 5 filmów 2016 roku!

Witajcie! Muszę wam się do czegoś przyznać… O ile podsumowanie książkowe zeszłego roku poszło w miarę gładko, o tyle z filmami – armagedon. Obejrzałam tyle, że gdybym chciała wspomnieć o wszystkim, co mi się naprawdę podobało, chyba nie zamknęłabym się w trzydziestce. Tak więc ograniczam się tylko do filmów wydanych w ciągu minionych dwóch lat [2014-2016] i zapraszam was na wspólną podróż :) Top 5 bajek i animacji ukaże się za tydzień :)

5: Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie (2016)

Kryminalistka o imieniu Jyn Erso (Felicity Jones) zostaje uwolniona z więzienia Imperialnego przez żołnierzy Rebelii, którzy chcą upadku Imperium Galaktycznego. Młoda przestępczyni niedługo po przybyciu do bazy Sojuszu Rebeliantów otrzymuje niezwykle trudne zadanie polegające na kradzieży planów nowej broni Imperium. Jyn Erso (Felicity Jones) oraz jej oddział, zanim wykonają główną misję, będą musieli stawić czoła ogromnej przewadze wroga.

Wiedziona dobrymi przeczuciami poszłam i się nie zawiodłam. P. również. Patrząc obiektywnie „Łotr” jest dużo lepszy niż „Przebudzenie mocy”, gdyby tylko zmienić odtwórczynie głównej bohaterki, która ma twarz drewna [ciekawe czy uczyła się od Belli ze "Zmierzchu"?], to byłoby już w ogóle miodzio. Łezka się w oku zakręciła na widok Petera Cushinga „w roli” Tarkina oraz Carrie Fisher jako Lei. Świetny film wojenny i genialna praca kamery. A droidy jak zwykle kradły film :)

Moja ocena: 9/10

4: Spotlight (2015)

„Spotlight” to filmowy zapis wstrząsającej historii, która miała miejsce naprawdę. Nagrodzeni Pulitzerem dziennikarze śledczy gazety „Boston Globe” dotarli do przerażających i szokujących danych na temat konsekwentnie tuszowanej siatki pedofilskiej w Kościele katolickim, składającej się z ponad 70 księży. Historia zbulwersowała świat w 2002 roku. 

Temat jest ciężki. Zabierałam się do obejrzenia tego filmu chyba ze cztery razy. Jak już włączyłam, to nie mogłam wyłączyć, dopóki się nie dowiedziałam zakończenia. Paka aktorska wymiata. Dawno nie widziałam tylu świetnych aktorów w jednym miejscu. Momentami może nużyć, ale warto. Kiedy dostajesz genialnie zrobiony produkt z przesłaniem i to na faktach – nie możesz przejść obojętnie. Polecam zdecydowanie każdemu.

Moja ocena: 9/10 z serduszkiem

3: Colonia (2015)

Młody chłopak podczas pobytu w Chile zostaje porwany. Jego dziewczyna trafia na trop sekty i postanawia odzyskać ukochanego.

Kiedy dowiedziałam się o tym filmie, zastanowiło mnie, czemu przeszedł bez echa. W końcu gra tu Emma Watson i Daniel Brühl czy dwa gorące nazwiska Hollywood. Czy to mogłoby być aż tak złe? P. wypożyczył na wieczór, więc zabraliśmy się do oglądania. Klimat tchnął nieco realiami II wojny, choć akcja dzieje się w latach 70. Aktorsko? Wypada naprawdę nieźle. Historia jest przejmująca i strasznie trzyma w napięciu. Brawa należą się dla scenarzystów i Nicole Fischnaller, która była odpowiedzialna za kostiumy – czapki z głów. Stworzyli prawdziwą wizualną perełkę. I chociaż klimaty Chile nie są mi bliskie, siedziałam wbita w fotel przez prawie dwie godziny.

Moja ocena: 8/10 z serduszkiem

2: Deadpool (2016)

Ekranizacja jednego z najoryginalniejszych komiksów Marvel Comics. Były żołnierz oddziałów specjalnych zostaje poddany niebezpiecznemu eksperymentowi. Niebawem uwalnia swoje alter ego i rozpoczyna polowanie na człowieka, który niemal zniszczył jego życie. 

Czy ktoś w ogóle spodziewał się, że zabraknie Deadpoola w moim zestawieniu? Naiwni :) Jeśli chodzi o produkcje z zeszłego roku, jest moim bezkonkurencyjnym numerem jeden i gwałtem [;)] wbił się na topkę wszechczasów. Humor, przebijanie czwartej ściany, aktorzy i kostiumy – lepiej być nie mogło. W dodatku ścieżka dźwiękowa – no miodzio. Nie mogłabym wymarzyć sobie lepszej ekranizacji aktorskiej jednego z moim ulubionych bohaterów. O włos, którym była historia napisana na kolanie, przegrał z „Projektantką”, jednak nadal pozycja obowiązkowa dla fanów Marvela. P. też poleca. 

Moja ocena: 9/10 z serduszkiem

1: Projektantka (2015)

Po latach zdobywania doświadczenia w najlepszych paryskich domach mody Tilly Dunnage (Kate Winslet) powraca do rodzinnego miasteczka w Australii, z którego jako dziecko uciekła oskarżona o morderstwo. Chce pogodzić się ze swoją schorowaną, ekscentryczna matką (Judy Davis) i wyjaśnić wydarzenia z przeszłości. Przy okazji, uzbrojona w maszynę do szycia, wytacza prywatną wojnę złym gustom i brakowi elegancji…

O matko. W ogóle długo nie mogłam nigdzie znaleźć tego filmu. Szukałam wszędzie, ale jak kamień w wodę. Jednak kiedy już się dorwałam… Ludzie… Bezkonkurencyjna Kate Winslet [mam do niej ogromną słabość, podobnie jak do Meryl Streep], która rządziła na ekranie. Świetna słodko-gorzka historia, piękne kostiumy i genialne zakończenie. Film na każdą okazję – zarówno na randkę, spotkanie ze znajomymi czy samotny wieczór przed ekranem. Pozycja obowiązkowa!

Moja ocena: 10/10 z serduszkiem

 A jakie są Wasze ulubione filmy roku 2016? :)

Top 5 filmów 2015 roku!

Skoro porozmawialiśmy już o książkach, czas na filmy – moje drugie uzależnienie. Z tym zestawieniem miałam pewien problem, bo obejrzałam w tym roku niewiele nowości kinowych, bardziej skupiłam się na tworach nieco starszych. Ale skoro podsumowanie roku, to podsumowanie roku. Wysupłałam z 149 filmów obejrzanych w 2015 roku, te pięć perełek. Na większości byłam w kinie, a później oglądałam na DVD i z ręką na sercu polecam wybranie się do kina, jeśli macie takową możliwość. O wiele mocniejsze wrażenia. Poza tym, właśnie uświadomiłam sobie, że to podsumowanie jest doskonałym przekrojem moich upodobań – jest horror, jest animacja i jest coś nie z tego świata. Ale przestaje już krążyć wokół tematu i lecimy z tym koksem :)

5: Tajemnica Instytutu Atticus 

Instytut Atticus założony przez doktora Henry’ego Westa zajmuje się badaniem zjawisk paranormalnych. Wkrótce trafia do niego tajemnicza Judith Winstead.

Zazwyczaj na horrorach moja reakcja jest dwojaka – albo śmieję się jak opętana, albo chowam się pod kocem w trakcie oglądania i mam później koszmary przez bity tydzień. Dlatego też, kiedy oglądamy coś wspólnie z moim P. [chłopakiem, będę się posługiwała skrótem, bo niezręcznie tak cały czas pisać "facet", "facet", "facet"] wybieramy raczej komedie lub fantasy, bo nie może znieść tego mojego dualizmu. W zeszłym roku zobaczyłam niewiele udanych filmów z dreszczykiem, poza „Rogami” z 2013 i „Drakula Historia nieznana” z 2014 nie było na czym oka zawiesić. A i te przerażały bardziej momentami niż całościowo. Tak więc „Tajemnica Instytutu Atticus” wybija się na tle pozostałych. Bałam się jak jasne diabli i była to tendencja zwyżkowa – od lekkiego zaniepokojenia, do oglądania ekranu przez palce.

Polecam fanom wszelkich paranormalnych zagadek.

Moja ocena: 9/10.

4: Pitch Perfect 2

Beca, Otyła Amy i pozostałe dziewczęta z Barden wracają, by stawić czoło całemu światu! Po skandalu, który postawił pod znakiem zapytania ich studia, trzykrotne mistrzynie obawiają się, że stracą swoje brzmienie na dobre. Jedyną szansą jest udział w najtrudniejszym konkursie chórów na świecie: muszą pokonać niemiecką grupę Das Sound Machine i walczyć o mistrzostwo świata w śpiewie a capella. 

Ok, ok – przyznaje się – pierwszą część obejrzałam dopiero po drugiej. Nie wiedziałam o istnieniu Bellas do momentu, kiedy zobaczyłam teledysk Jessie J do „Flashlight” [swoją drogą, polecam jej twórczość] i stwierdziłam „niezła, może zerknę na film, do którego została stworzona”. I wsiąknęłam. Obejrzałam „Pitch perfect 2″ chyba cztery razy.Według mnie jeden z najlepszych filmów muzycznych ostatnich lat. Na jednej z ostatnich scen całkowicie mnie rozłożyło i rozkleiłam się doszczętnie. 

Polecam fanom dobrej muzyki i musicali.

Moja ocena: 9/10 z serduszkiem

3: Mad Max: Na drodze gniewu

Mad Max uważa, że najlepszym sposobem na przeżycie jest samotna wędrówka po świecie. Zostaje jednak wciągnięty do grupy uciekinierów przemierzających tereny spustoszone przez wojnę nuklearną (Wasteland) w pojeździe zwanym War Rig, prowadzonym przez Imperatorkę Furiosę. Uciekają z Cytadeli sterroryzowanej przez Immortana Joe’ego, któremu odebrano coś wyjątkowego. Rozwścieczony watażka zwołuje wszystkie swoje bandy i wytrwale ściga buntowników, podczas gdy na drogach toczy się wysokooktanowa wojna.

Ten film był dla mnie małym zaskoczeniem. Gdzieś z tyłu głowy miałam Mela Gibsona z psem z Mad Maxa z 1979 roku, który oglądałam jako dzieciak ledwo odrosły od ziemi. Szłam więc z mieszanymi uczuciami do kina, kiedy patrzyłam na plakaty. Jednak wszystkie wątpliwości prysnęły jak bańka po pierwszych scenach. Niesamowity klimat, genialne zdjęcia i totalne główne role. Kupiłam ten świat w całości i trzymam kciuki o kolejne części w podobnej stylistyce.

Polecam fanom post apokaliptycznych klimatów.

Moja ocena: 9/10 z serduszkiem

2: W głowie się nie mieści

Dorastanie bywa trudne, także dla Riley. Jak każdym z nas, bohaterką kierują uczucia: Radość, Strach, Gniew, Odraza i Smutek. Kiedy dziewczyna jest zmuszona porzucić swoje dotychczasowe życie na środkowym zachodzie USA, ponieważ jej ojciec dostał pracę w San Francisco, usiłuje dostosować się do nowej sytuacji. Chociaż Radość, najważniejsze uczucie, robi wszystko, by utrzymać pozytywną atmosferę, Riley nie jest łatwo odnaleźć się w nowym mieście, domu i szkole…

Mądry, zabawny i pouczający w sposób, który nie razi. W erze głupawych kreskówek i powolnemu zatracaniu się Cartoon Network, ten film jest jak jaśniejąca latarnia. Ja z moim P. uśmiałam się do łez oglądając go, chociaż po napisach końcowych przyszła refleksja – kurczę, naprawdę coś w tym jest. Myślę, że recenzja „Sfilmowanych” jest najlepsza pod względem podsumowania tematu. 

Polecam wszystkim bez wyjątku.

Moja ocena: 10/10 z serduszkiem

1: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Siódma część sagi „Gwiezdnych wojen” rozgrywająca się 30 lat po wydarzeniach z „Powrotu Jedi”. 

Zdziwieni? Ja sama jestem w szoku, że nowe Gwiezdne wojny zawojowały moje serce. Na początku, kiedy dowiedziałam się o premierze, zrobiłam tylko „nah”. I przeszłam do porządku dziennego do momentu, kiedy rozegrał się dialog między mną a P.:

P: Chodź, pójdziemy.

A: Daj spokój, wiesz, że nie oglądałam starej trylogii, pójdź z jakimś kumplem.

P: No właśnie próbuję. Z najlepszym.

No powiedzcie sami, nie zmiękłoby wam serce? Oczywiście warunkiem było, że nadrobimy razem te części, których nie widziałam [ciula nadrobiliśmy i P. musiał mi niektóre rzeczy tłumaczyć po sensie]. Poszłam i przez cały film siedziałam, jak zaczarowana. Akcja zawrotna, a postacie świetnie wyważone w stosunku do tych legendarnych, znanych przez wszystkich. Majstersztyk. Chyba zostałam fanką Gwiezdnych wojen – ups…

Polecam fanom Gwiezdnych wojen i całej reszcie świata. Pierwsi się nie zawiodą, a drudzy na pewno będą zaskoczeni.

Moja ocena: 9/10 z serduszkiem

A jakie są Wasze ulubione filmy roku 2015? :)

Dzień pluszowego misia: którego dzisiaj przytulisz?

Mało kto wie, że 25 listopada obchodzimy dzień pluszowego misia. Kto z nas nie miał takiego w dzieciństwie? Myślę, że większego lub mniejszego, ale każdy jakiegoś przytulał przed snem. Pamiętam, że ja miałam żółciutkiego Kubusia Puchatka. Do mniej więcej 12. roku życia nigdy nie widziałam żadnego filmu z rzeczonym misiem. Ale kiedy już zobaczyłam – inaczej spojrzałam na tę przytulankę. Powiedzmy, że nie animacja nie przypadła mi do gustu. Do reszty przekonałam się, że z tą bajką jest coś nie tak, kiedy znalazłam w czeluściach Internetu rozpisane, która z postaci może mieć potencjalną chorobę. Ale wróćmy do przyjemnych tematów.

Garść historii: 

„Pierwsze misie pluszowe powstały w Europie, następnie były też eksportowane do USA. Nazwa Teddy Bear, wzięła się od zdrobnienia imienia Teodora Roosevelta. Wiąże się z tym historia o niedźwiadku, którego postrzelił podczas polowania jeden z jego towarzyszy. Gdy prezydent zobaczył przestraszone zwierzątko, kazał je wypuścić. Cała historyjka została zobrazowana w komiksie i opublikowana w gazecie. Producenci zabawek podchwycili historyjkę i nazwali pluszowego misia “Teddy Bear”.”


http://www.kalbi.pl/dzien-pluszowego-misia

Dzisiaj dostępnych są tysiące wzorów, kolorów i modeli niedźwiadków, jednak prym wiodą te filmowe lub serialowe. Poniżej moja lista, którą chciałabym się z wami podzielić. Przecież nie tylko dzieciaki oglądają bajki ;)

Mój brat niedźwiedź [2003]

Disney z dumą prezentuje animowany film MÓJ BRAT NIEDŹWIEDŹ, wspaniałą epicką przygodę, niosącą moc humoru, a zarazem wzruszeń, z pięcioma nowymi, cudownymi piosenkami autorstwa zdobywcy Oscara – Phila Collinsa. Jest to doskonała rozrywka, która zachwyci całą rodzinę. Niezwykle widowiskowy film, oparty na motywach starej indiańskiej legendy, opowiada historię zapalczywego chłopca o imieniu Kenai, który za sprawą magii zostaje przemieniony w niedźwiedzia. Musi teraz oglądać świat z zupełnie nowej perspektywy, pobierając tym samym jedyną w swoim rodzaju, niezwykle wartościową lekcję życia. Starając się znaleźć sposób, by powrócić do ludzkiej postaci i nie mogąc porozumieć się ze swoim starszym bratem, Kenai zaprzyjaźnia się z wesołym niedźwiadkiem grizzly – Kodą i razem ruszają w pełną niebezpieczeństw podróż. Pośród zapierającej dech, przepięknej scenerii poznają wiele dzikich zwierząt, w tym dwa zabawne łosie Rutta i Tuka, wełniste mamuty, niesforne barany i inne!

.

Sezon na misia [2006]

Boguś jest misiem grizzly, ale nie takim zwyczajnym misiem. Otóż za dnia Boguś jest gwiazdą lokalnego programu przyrodniczego, a wieczory spędza w prywatnym garażu dozorcy parku. Wiedzie luksusowy żywot gwiazdora i za nic nie chciałby niczego zmienić. Piękny świat misia zostanie jednak odwrócony do góry nogami, gdy ten pozna Elliota – wychudzonego, pozbawionego jednego poroża jelonka. Elliot nie dość, że mówi bardzo szybko, to na dodatek jest niezłym rozrabiaką i mąciwodą. Chuderlawy jelonek postanawia uwolnić Bogusia z ludzkiej „niewoli” i pokazać mu prawdziwe, dzikie życie. W tym celu zabiera niedźwiadka do lasu, w sam środek puszczy. Szybko okazuje się, że Boguś zupełnie nie radzi sobie w naturalnym środowisku i nie posiada żadnych niedźwiedzich umiejętności. W tym czasie zaczyna się sezon polowań i grupa myśliwych rusza na łowy. Boguś i Elliot decydują się zjednoczyć wszystkie zwierzątka leśne i wypowiedzieć wojnę uzbrojonym przybyszom.

.

Kung Fu Panda [2008]

Optymistycznie nastawiony do życia, troszkę niezgrabny Po jest największym fanem Kung Fu w okolicy … co jednak nie zawsze przydaje się w jego codziennej pracy – sprzedawcy w prowadzonym przez rodzinę sklepie z makaronem. Wybrany nieoczekiwanie do wypełnienia starożytnej przepowiedni, Po nie może uwierzyć, że jego marzenia mogą się lada moment spełnić. Wstępuje do świata Kung Fu i zaczyna ćwiczyć u boku swoich idoli, legendarnych pięciu zawodników – Tygrysicy, Żurawia, Modliszka, Żmii i Małpy – pod przewodnictwem lidera grupy, nauczyciela i trenera , Mistrza Shifu. Zanim jeszcze wszyscy zorientują się, o co tak naprawdę chodzi w tej grze, mściwy i zdradziecki biały lampart Tai Lung zmierza w ich kierunku, aby rozbić grupę w proch i pył. Tym razem to właśnie Po będzie musiał stawić czoła niebezpiecznemu przeciwnikowi i uratować wszystkich przed nadciągającym niebezpieczeństwem. Czy uda mu się ziścić marzenie o mistrzowskim opanowaniu sztuki walki? Po całym swoim sercem i ‚masą’ oddany jest zadaniu, jakie ma do wykonania. Z czasem okaże się, że ten nieoczekiwany bohater ze swoich słabości potrafi uczynić atut i największą siłę swojego działania.

.

Księga dżungli [1967]

Pełnometrażowy film animowany ze studia Walta Disneya oparty na powieści Rudyarda Kiplinga. Mowgli jako małe dziecko gubi się w dżungli. Tam zostaje przygarnięty i wychowany przez wilki. Kiedy chłopiec dorasta, grozi mu niebezpieczeństwo ze strony tygrysa Shere Khana. Zwierzęta decydują wysłać dziecko do ludzkiej osady. W drodze do niej, w muzycznej opowieści, poznaje wielu zwierzęcych przyjaciół.

.

.

.

.

Gumisie [1985-1991]

Serial Disney’a opowiada o przygodach Gumisiów. 500 lat przed przedstawionymi wydarzeniami, mityczne, potężne Gumisie, opuściły swoje domy, w obawie przed ludźmi. W dawnej siedzibie pozostała ich mała garstka, która w ciągu pokoleń, przekazywała sobie wiedzę o swoich przodkach. Po wielu latach, w pamięci ludzi, pozostały już tylko legendy o tych małych stworkach. Ale one przetrwały, a obecne piąte pokolenie, szóstka mieszkańców, zajmuje siedzibę znajdującą się w ogromnym drzewie. Swoją wiedzę o starożytnych czerpią z ogromnej księgi, która jest pełna czarów i legend. O Gumisiach dowiaduje się Książę Igthorn, zły charakter, którego celem jest podbicie królestwa Dunwyn, którym rządzi jego brat. Choć Igthorn, dowodzi armią silnych orków, jest to za mało, żeby zdobyć zamek. Orkowie nie grzeszą inteligencją i to często prowadzi do niepowodzeń księcia. Dlatego też stara się pochwycić Gumisie, a wraz z nimi zdobyć tajemnice niezwykłego gumi-soku, który daje na pewien czas ogromną siłę, temu kto napój wypije…

.

.

Na koniec zostawiłam coś na przekór. Misie, nawet te pluszowe, nie zawsze są grzeczne. Nie jestem olbrzymią fanką tego filmu, ale patrząc na to ilu osobom się spodobał, innym przypadł do gustu. Jeśli więc jesteście 18+ i nie straszny wam rubaszny humor – polecam ;)

Ted [2012]

Marzenia mają niezwykłą moc. Ale uważaj, czego sobie życzysz, bo możesz mieć pecha i życzenie ci się spełni… 
Mały John pragnął, by jego pluszowy miś Ted ożył. I tak się stało, a Ted dorósł razem z Johnem (Mark Wahlberg). Teraz obaj lubią strzelić sobie browarka, zapalić zioło i jednakowo bimbają na obowiązki. Z tym tylko, że Ted wysyła do firmy zabawkarskiej skargi, bo uszyto go bez pewnego ważnego męskiego organu, a John znalazł sobie dziewczynę. I to właśnie Lori (Mila Kunis) ma tak dosyć pyskatego pluszaka, sprowadzającego do domu różne panienki, że stawia Johnowi warunek: Ted musi się wynieść z ich życia. 
Ale jak rozstać się z kimś, kto czasem bywa cyniczny i złośliwy, ale towarzyszy ci od lat i jest twoim najlepszym kumplem?

.

.

.

A jakie są wasze ulubione „misiowe” filmy lub seriale? Opowiedzcie mi też o swoich pluszakach :)

Piątek trzynastego: top 10 filmów z dreszczykiem.

Piątek trzynastego – wielu osobom na dźwięk tego sformułowania cierpnie skóra. Ja sama przez długi czas wierzyłam, że na pewno coś złego stanie się właśnie tego dnia. Jednak kiedy, w miarę moich możliwości gapy i niezdary, przeżyłam ich kilka bez szwanku, moje obawy nieco zelżały. Czarny kot przebiegający przez ulicę? Byle tylko nie przejechał go jakiś samochód. Drabina? Lepiej ominąć, bo jeszcze ktoś spadnie prosto na nas. Parasola też nie otwieram w pomieszczeniu, bo i po co? Suszę na balkonie. Jedyne, czego unikam, to tłuczenie lusterek. Z czystej oszczędności. Czasami odpukam w niemalowane. Bo akurat jeśli tego nie zrobię, mi przynosi pecha. I namiętnie zbieram czterolistne koniczyny. Mam nieodparty sentyment do mutantów ;)

Dzisiaj jednak chciałabym podzielić się z wami moją osobistą listą top 10 horrorów. Przecież kiedy jak nie dzisiaj jest idealna pora na zrobienie sobie sensu :)

  10: Smętarz dla zwierząt [1989]

Louis i Rachel wspólnie z dwójką swoich małych dzieci – Ellie i Gage – przeprowadzają się do małej wioski w stanie Maine. Pewnego dnia ginie pod kołami rozpędzonego samochodu ukochany kot Ellie. Louis postanawia pochować go na pobliskim cmentarzu dla zwierząt, na którym wiele lat temu grzebali swoich zmarłych Indianie z plemienia Micmaców. Po pewnym czasie ukochany kot dziewczynki wraca do domu i zaczyna dziwnie się zachowywać.

Mam ogromny sentyment do tego filmu. Przede wszystkim z uwagi na genialną książkę Kinga. Przyznam szczerze, że pomysł był trafiony w dziesiątkę. W powieści było to ujęte jeszcze straszniej, jednak ekranizacja daje radę pod każdym  względem. Świetni aktorzy, idealnie dobrani do roli. Akcja zwalnia i przyspiesza w odpowiednich momentach. I oczywiście dom po drugiej stronie ulicy – przy końcówce może zmrozić krew w żyłach niejednego oglądającego. 

.

9: Ksiądz [2011]

Historia osadzona jest w świecie spustoszonym przed wiekami w wyniku wojny między człowiekiem, a wampirem. Waleczny kapłan (Paul Bettany) odwraca się od Kościoła, by wytropić morderczą grupę wampirów, którzy porwali jego bratanicę.  Film oparty na motywach popularnego koreańskiego komiksu o tym samym tytule.

Będzie dzisiaj trochę ekranizacji :) Komiksu, na bazie którego, powstał film, nie miałam okazji czytać. Jednak jeśli jest on tak dobry jak ten obraz, połknę go w całości. Klimatem przypomina nieco najnowszego Mad Maxa, co ujęło mnie niesamowicie. Scenografia i krajobrazy – nie można od nich wprost oderwać oczu. I oczywiście główny bohater. Ach, gdyby tylko nie był przedstawicielem kapłaństwa… Nogi miękną i tak ;) Wersji 3D nie widziałam i raczej się to nie zmieni. Przez moją wadę wzroku unikam podobnych rozrywek jak ognia. 

.

8: Pozwól mi wejść [2010]

Bohaterem filmu jest nastolatek o imieniu Owen (Kodi Smit-McPhee). Jego rodzice rozwiedli się i od tej chwili chłopak zupełnie się załamuje. Wyalienowany ze swojego środowiska, staje się w szkole pośmiewiskiem. Zamknięty w sobie Owen spędza swój czas w samotności rozmyślając o zemście na dokuczających mu kolegach. W chwili, gdy bardzo potrzebuje bratniej duszy, pojawia się w miasteczku tajemnicza dziewczyna – Abby (Chloe Moretz). Owen zaprzyjaźnia się z Abby, ale jest zupełnie nieświadomy tego, że dziewczyna jest wampirzycą. Zdaje sobie z tego sprawę dopiero wówczas, gdy w miasteczku dochodzi do serii brutalnych morderstw, a główną podejrzaną staje się Abby.

Oglądałam go bardzo dawno temu. Swego czasu miałam ogromną fazę na horrory – potrafiłam zrobić sobie maraton kilkugodzinny. Potem oczywiście bałam się własnego cienia, co doprowadzało mojego chłopaka do białej gorączki, bo „po co ty to oglądasz, jak później spać nie możesz?” Ten film na pewno był jednym z tych, po których nie mogłam zmrużyć oka przez tydzień. Nie oglądajcie sami.

7: Rytuał [2011]

Zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami film „Rytuał” opowiada o losach sceptycznego ucznia seminarium duchownego, Michaela Kovaka (Colin O’Donoghue), który z niechęcią uczęszcza do szkoły dla egzorcystów w Watykanie. W Rzymie spotyka nieortodoksyjnego księdza, ojca Lucasa (Anthony Hopkins), który zapoznaje go z mroczną stroną wiary.

Kocham Anthonyego Hopkinsa. Całym moim sercem. Jego role, szczególnie w horrorach, zapierają dech i są tak przekonujące, że zapominam, iż jest aktorem. Wrażenie, że mam do czynienia z prawdziwą postacią jest wręcz namacalne. W dodatku genialna rola Colina O’Donoghue jako partnera. Moim zachwytom nie ma końca. Podzielę się z wami jednym faktem. Jest niewiele rzeczy, które potrafią mnie przerazić. Co się do nich zalicza? Zjawiska paranormalne, których nie można wyjaśnić logicznie, psychiatryki, dzieci [te creepy w starych domach, brr...] oraz opuszczone budynki. Wołami nie zaciągniecie do niezamieszkanych już miejsc. A jak jeszcze istnieje podejrzenie, że są nawiedzone… Będziecie widzieli tylko kurz, który się uniesie się w miejscu, gdzie powinnam stać. 

6: Drakula Historia nieznana [2014]

Film łączy w sobie dwie opowieści. Jedna z nich bazuje na autentycznej postaci – walczącego z Turkami Vlada Palownika, druga odnosi się do legendy dotyczącej pojawienia się pierwszego na Ziemi wampira. Vlad Tepes (Luke Evans) to młody książę, który chcąc uwolnić i zarazem ocalić życie rodziny z rąk okrutnego sułtana, a także mając na uwadze dobro swojego kraju, postanawia sprzedać duszę diabłu. W ten sposób staje się pierwszym wampirem na świecie – znanym jako Hrabia Dracula.

Wielu filmowców próbowało już podjąć temat wampirów w swoich dziełach. Oprócz genialnego „Nosferatu – symfonia grozy” z 1922 roku, powstały jednak takie kwiatki jak „Zmierzch” czy „Ostatnia sekta”. Cóż, czekałam na film, który okaże się po prostu doby i niebanalny. I taki oto mamy przed sobą. Historia Drakuli ujęta nieco inaczej – bardziej po ludzku i emocjonalnie. Pod koniec miałam łzy w oczach, bo skala cierpienia i fatalności postaci była przytłaczająca. Jeśli szukacie czegoś poruszającego, krwawego, ale nawiązującego do klasyki gatunku – polecam z całego serca. Dla kobiet – jest na co popatrzeć – Luke Evans ;)

.

5: Gothika [2003]

Oddana i odnosząca duże sukcesy psycholog Dr Miranda Grey budzi się z amnezją jako pacjentka własnego szpitala psychiatrycznego. Nie pamięta morderstwa swojego męża, o które jest oskarżona. Wkrótce dowiaduje się, że jej mąż został brutalnie zamordowany trzy dni wcześniej, a ślady krwi prowadzą bezpośrednio do niej. Nie pamięta z nocy morderstwa nic poza zagadkowym spotkaniem z tajemniczą młodą kobietą. Jej zachowanie staje się coraz trudniejsze do zrozumienia. Jej przyjaciele, współpracownicy, a nawet sami pacjenci uważają, że jest to początek obłędu. Miranda walcząc o odzyskanie pamięci i przekonanie współpracowników o swojej niewinności wkrótce zda sobie sprawę, że stała się pionkiem w grze sił nieczystych mocy. To jednak tylko utwierdzi wszystkich w przekonaniu o jej winie i popadaniu w obłęd.

Bardzo długo nie mogłam przekonać się do obejrzenia. Jednak kiedy już to zrobiłam, byłam zachwycona rolą Halle Berry. Myślę, że doskonale pokazuje, jak cienka linia oddziela bycie zdrowym psychicznie od popadnięcia w obłęd oraz że dosłownie każdego może to spotkać.

.

4: Sierociniec [2007]

Laura spędziła dzieciństwo dorastając w sierocińcu. Teraz jako trzydziestoletnia kobieta powraca w rodzinne strony wraz z mężem Carlosem i siedmioletnim synkiem, Simonem. W starym i zaniedbanym sierocińcu postanawia stworzyć ośrodek dla dzieci niepełnosprawnych. Nowy dom i tajemnicza okolica, oraz ciężka choroba pobudzają wyobraźnię jej syna. Chłopiec wymyślać nieprawdopodobne opowieści o wyimaginowanych przyjaciołach których tylko on widzi. Sytuacja ta zaczyna bardzo niepokoić Laurę, tym bardziej, że przywołuje echa dawno zapomnianych, dręczących wspomnień z jej własnego dzieciństwa. Jest przekonana, że coś przerażającego kryje się w murach starego domu. Coś, co tylko czeka, by się ujawnić i wyrządzić ogromną krzywdę jej bliskim, za wszelka cenę pragnie chronić rodzinę i odkryć co tak naprawdę czai się w zakątkach mrocznego sierocińca…

Bałam się jak jasny szlag. Pamiętam do dzisiaj, jak chowałam się pod kołdrą, żeby następne sceny obejrzeć tylko kątem oka. To pozycja zdecydowanie dla osób o mocnych nerwach i śnie.

.

3: Sinister [2012]

Najnowszy horror producenta serii Paranormal Activity oraz scenarzysty i reżysera „Egzorcyzmów Emily Rose”. Dom na przedmieściach. Ellison (Ethan Hawke), autor powieści sensacyjnych, wprowadza się tu z rodziną. Na strychu znajduje taśmy, kroniki filmowe poprzednich mieszkańców. Zapis ich życia i śmierci. Morderstwa powtarzają się tu od lat. Wszystkie zbrodnie coś łączy. Ellison chce rozwiązać zagadkę. Ciekawość jest silniejsza niż strach, aż do momentu kiedy zło zapisane na taśmach, staje się rzeczywistością i zagraża już nie tylko jemu, ale także jego rodzinie.

Połączenie dzieci, zjawisk paranormalnych i strasznych, ciemnych scenografii – no bardziej trafić w moje lęki nie można. Kiedy pojawią się fragmenty z taśm filmowych poprzednich mieszkańców pamiętajcie, żeby oddychać. Mi przez długi czas nie mogły zniknąć sprzed oczu. I końcówka. Bardziej mistrzowskiego zakończenia nie mogłam sobie wyobrazić. Chociaż gdybym miała obejrzeć jeszcze raz, na pewno nie zrobiłabym tego, będąc sama w domu. 

.

2: Lśnienie [1980]

Jack Torrance (Jack Nicholson) pracuje jako dozorca hotelu Panorama w górach stanu Colorado. Pensjonat jest zamknięty na zimę więc Jack z rodziną są jedynymi mieszkańcami budynku. Kiedy burze śnieżne blokują familię Torrance’ów w hotelu, Danny, syn Jacka, który ma nadprzyrodzone, telepatyczne zdolności odkrywa, że pensjonat jest nawiedzony i duchy powoli doprowadzają jego ojca do obłędu. Kiedy Jack spotyka zjawę pana Grady’ego, poprzedniego dozorcę hotelu, sytuacja staje się coraz groźniejsza.

Klasyk nad klasyki. Rola Jacka Nicholsona powinna być stawiana za wzór dla innych aktorów, próbujących swoich sił w horrorach. Odpowiednie wyważenie podanej na tacy grozy i brutalności z subtelną nutą niedopowiedzenia. Majstersztyk. Nie można też zapomnieć o świetnej książce, na podstawie której powstał film. Na pewno warto do niej zajrzeć przed seansem. Mimo tego, iż obraz powstał ponad trzydzieści lat temu, nadal potrafi przerazić nie na żarty. Myślę, że to stanowi o genialności „Lśnienia”. Niewiele starszych horrorów może się tym poszczycić. 

.

1: The Blackwater Gospel [2011]

Od niepamiętnych czasów przybycie Grabarza równoznaczne było z nadejściem czyjejś śmierci. Pewnego dnia jego złowróżbny cień padł także na uliczki bogobojnego miasteczka Backwater. Mieszkańcom pozostało czekanie i modlitwa o to, aby klientem Grabarza okazał się być kto inny.

Przyznajcie – nie spodziewaliście się, co? ;) Z czystym sercem przyznaje jednak, że ta krótkometrażowa animacja zrobiła na mnie tak wielkie wrażenie, że jeszcze długo potem zbierałam szczękę z ziemi. Klimat, jaki stworzył Bo Mathorne, po prostu zapiera dech. Kiedyś oglądałam krótkometrażówki hurtowo po doskonałej „Katedrze” Tomasza Bagińskiego. Kto nie widział, powinien się wstydzić i jak najszybciej nadrabiać zaległości. Wszak nominacja do Oscara zobowiązuje. [Btw. wiecie, że Bagiński będzie reżyserem filmowego "Wiedźmina", który ma się ukazać w 2017 r? Ja się cieszę jak jasne diabli :D ]. 

.

.

wszystkie opisy i plakaty zaczerpnięte z filmweb.pl

A wy jakie macie filmowe plany na dzisiejszy wieczór? Podzielcie się koniecznie, jeśli macie inne typy niż ja :)