Top 5 bajek 2016 roku!

Witajcie! Tak jak wam obiecywałam, przybywam dzisiaj z zestawieniem najlepszych bajek i animacji, jakie obejrzałam w minionym roku. Chyba nikogo nie zaskoczy wybór. Jednym z największych rozczarowań były Sekrety zwierzaków domowych, które zapowiadały się genialnie, sądząc po trailerze. Przestrzegam was – najlepsze sceny wykorzystano właśnie tam. I chociaż postaci są urocze, to zabrakło historii. Wracamy jednak do perełek i zachowujemy przedział 2014-2016. Zapraszam :)

5: Gdzie jest Dory (2016)

W najnowszej animacji Disney/Pixar „Gdzie jest Dory” tytułowa bohaterka wraz z przyjaciółmi – Nemo i Marlinem – postanowi odkryć tajemnice swojej przeszłości. Co pamięta? Gdzie są jej rodzice? Gdzie nauczyła mówić się językiem wielorybów?

Pamiętacie uroczego Nemo? Powraca, chociaż jako postać drugoplanowa. Fani długo dreptali za filmem, który skupiłby się na charyzmatycznej ,zapominalskiej Dory, która zdominowała przygody błazenków. I doczekaliśmy się. Czy to filmowy geniusz? Nie. Ale oglądało się świetnie. Historia była spójna i pokazywała nam dużo z dzieciństwa Dory [aż jestem ciekawa oryginalnego dubbingu, gdzie głos podkładała Ellen DeGeneres]. Postać Hanka nie przeszła bez echa – marudna ośmiornica to świetny kontrapunkt dla żywiołowej Dory. 

Moja ocena: 8/10 z serduszkiem

4: Zwierzogród (2016)

Zwierzogrodu nie można pomylić z żadnym innym miastem. Jest to jedyna w swoim rodzaju współczesna metropolia zamieszkiwana wyłącznie przez zwierzęta. W Zwierzogrodzie nie jest ważne, jakim stworzeniem jesteś – czy to największym z lwów, czy może malutką ryjówką. Możesz tam zostać kimkolwiek chcesz. Ale nie wszystkie marzenia spełniają się od razu… Gdy do miasta przybywa ambitna policjantka Judy Hops, szybko przekonuje się, że jako pierwszy królik zatrudniony w miejscowej policji, nie będzie wcale miała łatwego życia.

Krytycy piali z zachwytu nad „Zwierzogrodem”. Mi podobał się bardzo. Oglądaliśmy z P. na bluray w łóżku i nie mogliśmy się nadziwić animacji, która jest przepiękna. Historia sama w sobie jest mocno słodko-gorzka. Są momenty, kiedy łzy płyną ze śmiechu, ale i takie, gdzie kapną ze smutku. Ścieżka dźwiękowa trzyma poziom, jednak nie jest wybitna. Warto z uwagi na świetną fabułę i rzadką w bajkach sprawę kryminalną.

Moja ocena: 9/10 

3: Marnie. Przyjaciółka ze snów (2014)

Anna Sasaki nie cieszy się najlepszym zdrowiem, a jej stan wpędza ją w depresję. Rodzina skłania dziewczynkę do spędzenia czasu na wsi, mając nadzieję, że tam odzyska dawny wigor. Zwiedzając okolicę Anna trafia do pięknej, opuszczonej rezydencji. Wracając tam pewnej nocy odkrywa, że zamieszkuje ją blond włosa dziewczyna o imieniu Marnie. Szybko zostają przyjaciółkami, ale z każdym kolejnym spotkaniem Anna ma coraz większą wątpliwość, czy Marnie rzeczywiście istnieje…

Jeśli nie znacie albo nie lubicie japońskich animacji – ta jest najlepszą opcją, żeby zmienić zdanie. Wizualnie przepiękna. Historia porusza do głębi. Ostrzegam – weźcie chusteczki przez oglądaniem. Dużo chusteczek. Ja płakałam jak bóbr na końcu, kiedy wszystko się wyjaśniło. A finałowa piosenka do dzisiaj szkli mi oczy. P. również poleca z całego serca, bo jest sprawcą tego, że ja poznałam. Przyznał bez bicia, że nie spodziewał się takiej perełki. Pozycja obowiązkowa i jedna z moich ulubionych animacji wszechczasów. 

Moja ocena: 10/10 z serduszkiem

2: Vaiana: Skarb oceanu (2016)

Trzy tysiące lat temu najdzielniejsi żeglarze na świecie przemierzali wody południowego Pacyfiku i odkrywali wyspy Oceanii. Jednak w pewnym momencie ich wyprawy ustały na całe tysiąc lat – i nikt nie wie dlaczego… 

Niesamowicie podoba mi się kierunek, jaki obiera ostatnio Disney. Nie widziałam jeszcze bajki umiejscowionej w takich realiach i dobrze. Historia porywa, jest zabawna, momentami wzruszająca i dramatyczna. Piosenki wymiatają – już wpisały się na moją playlistę i długo na niej pozostaną. Bardzo liczę i trzymam kciuki za to, by powstała kiedyś kontynuacja. Igor Kwiatkowski jako Maui pokazuje nam swoją kolejną twarz, a Maciej Maleńczuk śpiewający „Błyszczeć” – mistrzostwo. Vaiana nie jest klasyczną księżniczką Disneya i za to czapki z głów. Na pewno spodoba się nie tylko najmłodszym. 

Moja ocena: 9/10 z serduszkiem

1: Sekrety morza (2014)

Dziewczynka o imieniu Sirsza obchodzi swoje 6 urodziny. Nic nie wygląda tak, jakby chciała. Starszy brat jej dokucza, tata jest zatopiony w myślach, a mamy nie ma z nimi od dawna. Na domiar złego przyjeżdża zrzędząca babcia, która zamierza zabrać rodzeństwo do dużego miasta, które uważa za bardziej odpowiednie miejsce dla nich do życia. Po nieudanym przyjęciu Sirsza podkrada bratu muszlę, którą dostał kiedyś od mamy, i zaczyna na niej grać. Muzyka prowadzi ją do skrzyni, w której znajduje niezwykły płaszcz. 

Długo wahałam się między Vaianą i Sekretami morza na szczycie. Wygrała jednak nieoczywistość. Wizualnie zapiera dech w piersiach, chociaż nie jest to klasyczna animacja, jak u Disneya. Historia… To trzeba obejrzeć. Jest tu kino drogi, odrobina magii, elementy mrożące krew w żyłach, opowieść o miłości między siostrą i bratem, ale również ojcowską, matczyną i taką do zwierząt. Uniwersalna pod każdym względem. Bardzo mądra i pouczająca w nienachalny sposób.Pozycja bezapelacyjnie obowiązkowa. 

Moja ocena: 10/10 z serduszkiem

  A jakie są Wasze ulubione bajki roku 2016? :)

 

Top 5 filmów 2016 roku!

Witajcie! Muszę wam się do czegoś przyznać… O ile podsumowanie książkowe zeszłego roku poszło w miarę gładko, o tyle z filmami – armagedon. Obejrzałam tyle, że gdybym chciała wspomnieć o wszystkim, co mi się naprawdę podobało, chyba nie zamknęłabym się w trzydziestce. Tak więc ograniczam się tylko do filmów wydanych w ciągu minionych dwóch lat [2014-2016] i zapraszam was na wspólną podróż :) Top 5 bajek i animacji ukaże się za tydzień :)

5: Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie (2016)

Kryminalistka o imieniu Jyn Erso (Felicity Jones) zostaje uwolniona z więzienia Imperialnego przez żołnierzy Rebelii, którzy chcą upadku Imperium Galaktycznego. Młoda przestępczyni niedługo po przybyciu do bazy Sojuszu Rebeliantów otrzymuje niezwykle trudne zadanie polegające na kradzieży planów nowej broni Imperium. Jyn Erso (Felicity Jones) oraz jej oddział, zanim wykonają główną misję, będą musieli stawić czoła ogromnej przewadze wroga.

Wiedziona dobrymi przeczuciami poszłam i się nie zawiodłam. P. również. Patrząc obiektywnie „Łotr” jest dużo lepszy niż „Przebudzenie mocy”, gdyby tylko zmienić odtwórczynie głównej bohaterki, która ma twarz drewna [ciekawe czy uczyła się od Belli ze "Zmierzchu"?], to byłoby już w ogóle miodzio. Łezka się w oku zakręciła na widok Petera Cushinga „w roli” Tarkina oraz Carrie Fisher jako Lei. Świetny film wojenny i genialna praca kamery. A droidy jak zwykle kradły film :)

Moja ocena: 9/10

4: Spotlight (2015)

„Spotlight” to filmowy zapis wstrząsającej historii, która miała miejsce naprawdę. Nagrodzeni Pulitzerem dziennikarze śledczy gazety „Boston Globe” dotarli do przerażających i szokujących danych na temat konsekwentnie tuszowanej siatki pedofilskiej w Kościele katolickim, składającej się z ponad 70 księży. Historia zbulwersowała świat w 2002 roku. 

Temat jest ciężki. Zabierałam się do obejrzenia tego filmu chyba ze cztery razy. Jak już włączyłam, to nie mogłam wyłączyć, dopóki się nie dowiedziałam zakończenia. Paka aktorska wymiata. Dawno nie widziałam tylu świetnych aktorów w jednym miejscu. Momentami może nużyć, ale warto. Kiedy dostajesz genialnie zrobiony produkt z przesłaniem i to na faktach – nie możesz przejść obojętnie. Polecam zdecydowanie każdemu.

Moja ocena: 9/10 z serduszkiem

3: Colonia (2015)

Młody chłopak podczas pobytu w Chile zostaje porwany. Jego dziewczyna trafia na trop sekty i postanawia odzyskać ukochanego.

Kiedy dowiedziałam się o tym filmie, zastanowiło mnie, czemu przeszedł bez echa. W końcu gra tu Emma Watson i Daniel Brühl czy dwa gorące nazwiska Hollywood. Czy to mogłoby być aż tak złe? P. wypożyczył na wieczór, więc zabraliśmy się do oglądania. Klimat tchnął nieco realiami II wojny, choć akcja dzieje się w latach 70. Aktorsko? Wypada naprawdę nieźle. Historia jest przejmująca i strasznie trzyma w napięciu. Brawa należą się dla scenarzystów i Nicole Fischnaller, która była odpowiedzialna za kostiumy – czapki z głów. Stworzyli prawdziwą wizualną perełkę. I chociaż klimaty Chile nie są mi bliskie, siedziałam wbita w fotel przez prawie dwie godziny.

Moja ocena: 8/10 z serduszkiem

2: Deadpool (2016)

Ekranizacja jednego z najoryginalniejszych komiksów Marvel Comics. Były żołnierz oddziałów specjalnych zostaje poddany niebezpiecznemu eksperymentowi. Niebawem uwalnia swoje alter ego i rozpoczyna polowanie na człowieka, który niemal zniszczył jego życie. 

Czy ktoś w ogóle spodziewał się, że zabraknie Deadpoola w moim zestawieniu? Naiwni :) Jeśli chodzi o produkcje z zeszłego roku, jest moim bezkonkurencyjnym numerem jeden i gwałtem [;)] wbił się na topkę wszechczasów. Humor, przebijanie czwartej ściany, aktorzy i kostiumy – lepiej być nie mogło. W dodatku ścieżka dźwiękowa – no miodzio. Nie mogłabym wymarzyć sobie lepszej ekranizacji aktorskiej jednego z moim ulubionych bohaterów. O włos, którym była historia napisana na kolanie, przegrał z „Projektantką”, jednak nadal pozycja obowiązkowa dla fanów Marvela. P. też poleca. 

Moja ocena: 9/10 z serduszkiem

1: Projektantka (2015)

Po latach zdobywania doświadczenia w najlepszych paryskich domach mody Tilly Dunnage (Kate Winslet) powraca do rodzinnego miasteczka w Australii, z którego jako dziecko uciekła oskarżona o morderstwo. Chce pogodzić się ze swoją schorowaną, ekscentryczna matką (Judy Davis) i wyjaśnić wydarzenia z przeszłości. Przy okazji, uzbrojona w maszynę do szycia, wytacza prywatną wojnę złym gustom i brakowi elegancji…

O matko. W ogóle długo nie mogłam nigdzie znaleźć tego filmu. Szukałam wszędzie, ale jak kamień w wodę. Jednak kiedy już się dorwałam… Ludzie… Bezkonkurencyjna Kate Winslet [mam do niej ogromną słabość, podobnie jak do Meryl Streep], która rządziła na ekranie. Świetna słodko-gorzka historia, piękne kostiumy i genialne zakończenie. Film na każdą okazję – zarówno na randkę, spotkanie ze znajomymi czy samotny wieczór przed ekranem. Pozycja obowiązkowa!

Moja ocena: 10/10 z serduszkiem

 A jakie są Wasze ulubione filmy roku 2016? :)

Top 10 książek 2016 roku!

Witajcie! Rok 2016 był bardzo zakręcony. Blogowo to rozpoczęcie nowych współprac, dużo pracy i 51 recenzji [!]. Żałuję, że nie osiągnęłam założonych 52, ale było blisko ;) Nie jest mi aż tak przykro, bo łącznie przeczytałam 80 książek. Tylko wam niedobra nie zdążyłam o wszystkich opowiedzieć. Dzisiaj pierwszy z postów podsumowujących zeszły rok. Zaczniemy przyjemnie, bo od mojej topki. Zapraszam :)

Miejsce 10

Mira Grant – Przegląd Końca Świata: Deadline

Polecam fanom post-apokalips, thrillerów oraz opowieści o zombie. Na pewno dla czytelników o mocnych nerwach i kilku wolnych godzinach – połknięcie ją na raz!

„Każdy kolejny wtajemniczony w tę sprawę to kolejna szansa, że wszystko się wyda, zanim będziemy na to gotowi, a wtedy mamy przesrane.”

.

Miejsce 9

Maggie Moon – Ród wyklętych

Polecam amatorom mocnej literatury, którzy nie boją się sięgnąć po kobiecą autorkę i którzy chcą, żeby zjeżył im się włos na głowie. Mi osobiście przypominała klimatem niektóre powieści Mastertona.

„Zara, nie odrywając wzroku od kartek, uśmiechnęła się, widząc, jak postać podchodzi do łóżka, wsuwa się pod kołdrę i zakleszcza ręce wokół jej łydek.

- Zoe, wyłaź! Nie można siedzieć pod kołdrą.”

Miejsce 8

Przemysław Karda – Interregnum

Polecam wszystkim fanom science fiction. Jest to jedna z lepszych polskich książek science fiction, jaką było mi czytać.

„Zastanawiała się, jak bardzo człowiek się zmienia podczas wspólnego życia:

„Czy środowisko, praca, znajomi są faktycznym bodźcem do zaistnienia nieodwracalnych, krzywdzących zmian w osobowości człowieka? Kiedy jesteśmy jeszcze sobą, a w którym momencie stajemy się kimś innym? Co to w ogóle oznacza być sobą?”

Miejsce 7 

Przemysław Piotrowski – Droga do piekła

Jeśli macie słabe nerwy, lepiej nie zabierajcie się za tę książkę. Dla odważnych – polecam z całego serca.

„Czasem czuł, jakby żył w jakimś matriksie. Patrzył na ludzi jak na masę bezmózgich zombie, karmionych medialną papką, którymi można kierować jak zaprogramowanymi robotami.”

.

.

Miejsce 6

Helena Kowalik – Miłość, zbrodnia, kara

Polecam każdemu, komu nieobce jest oglądanie CSI po nocach albo fascynowanie się portretami psychologicznymi morderców. Oraz pasjonatom kryminałów – ten tutaj to genialne surowe ujęcie tematu.

„Wszystko z szuflad i szaf wyrzucone na podłogę, w tym walały się puste butelki po winie.Na ścianie napis krwią: „Aniu, to dla ciebie”. Pochyliłem się nad panem Robertem, zapytałem co się stało, a on: „Chyba ją udusiłem”. Zaraz po moim telefonie przyjechała policja.”

Miejsce 5

Ewa Podsiadły – Natorska – Nie omijaj szczęścia

Polecam „Nie omijaj szczęścia” jako powieść idealną na lato, ale nie tylko. Koniecznie przeczytajcie i wrzućcie swoją fotkę na profil Szczęśliwe Polki.

„- Taki masz apetyt? – Zaśmiałam się.

- Kochana. Wpieprzam wszystko, jak leci. W dzień, w nocy…

- W nocy też?

- No… tak. Niestety. No ale zobacz! – Podniosła głos. – Gdyby ludzie mieli nie jeść w nocy, to w lodówce nie byłoby światełka.”

„Miłości nie planujesz jak wizyty u ortodonty. Nie kupujesz jej w sklepie jak białego sera na wagę. Ona zawsze jest o krok przed tobą. To wirus. Dopada cię nagle, rozkłada na łopatki. Infekuje każdą komórkę twojego ciała.”

Miejsce 4

Jacek Łukawski – Krew i stal: Kraina martwej ziemi

 

Polecam fanom Tolkiena, Pratchetta i Sapkowskiego. U mnie „Krew i stal. Kraina martwej ziemi” wylądowała na półce z najciekawszymi powieściami, jakie czytałam.

„Cicha rozmowa wyrwała Dartora ze snu.. Ktoś starał się przekonać wartowników, aby wpuścili go do namiotu, czemu obaj coraz ostrzej się sprzeciwiali. Dowódca wstał i odchylił zasłonę. W blasku pochodni rozpoznał Arthorna, co nie było łatwe, biorąc pod uwagę, że całą twarz umazaną miał ziemią. Chrząknął, by zwrócić uwagę strażników, a gdy ci spojrzeli na niego, kiwnął głową i cofnął się w głąb namiotu.”

Miejsce 3

Łukasz Orbitowski – Wigilijne psy i inne opowieści

Polecam zdecydowanie każdemu. Mnie było wstyd, że wcześniej nie znałam tak dobrego autora – Paszport należał się zdecydowanie i zasłużenie. 

„ – Rodzice mojego kumpla, mniejsza o imię, byli najuczciwszymi ludźmi pod słońcem. Nie dawali i nie brali łapówek, nie pisali donosów, płacili podatki w głębokim przekonaniu, że tak trzeba. Żyli skromnie, nie biednie, skromnie po prostu. Skromnie, ale uczciwie. Ładnie to brzmi, prawda? Ten ich chłopak podrósł na tyle, że chciał zacząć żyć normalnie, na własny rachunek. Nagle okazało się, że nie ma jak go wypchnąć w tę dorosłość, po prostu brak środków na mieszkanie, choćby na pierwszą ratę. Na dobrą pracę też nie miał szans, takie rzeczy załatwia się tutaj za kopertę, a rodzice na koperty mieli alergię. Więc chłopina zaczął kombinować, zrobił jeden przekręt, drugi, wyruchał paru kumpli i ma wszystko, co chce. A rodzice pozostali uczciwymi ludźmi. – Gwałtownie wciągnął powietrze, jakby właśnie wynurzył się z wody. – Kolejny przykład: mój inny kumpel, też prawy człowiek. Ma jedną dziewczynę od szkoły średniej, pracuje na uczelni, niedawno obronił doktorat. Nigdy nie wziął łapówki ani nie chwycił studentki za tyłek. Jest wzorem uczciwości. Jego stary natomiast to oszust grubego kalibru. Przekręcał ludzi na lewych biurach turystycznych, obligacjach, akcjach, komputerach, gdzie tylko mógł, nawet nie chcę myśleć, na czym jeszcze. Ale syna ochronił przed podobnym losem. Zapewnił warunki do nauki. Kupił mieszkanie. Dopłacał, gdy ten tyrał za grosze na uczelni. Stworzył akwarium uczciwości. – Zgasił papierosa na ścianie. Renia wciąż obmywała czoło Deodora, ale co chwilę zerkała na Farmazona. – Mówię to tylko po to, żebyś zrozumiała, że na każdego uczciwego człowieka pracuje sztab kutasów bez sumień. Ich kurestwo pozwala niektórym na bycie uczciwym, choćby uczciwi nie mieli o tym pojęcia i tego nie chcieli. Pamiętaj o tym, Renatko.” 

Miejsce 2

Siri Petersen – Dziecko Odyna

Dla fanów fantasy jest to pozycja obowiązkowa – swoją złożonością i jakością nie odbiega od innych naprawdę genialnych książek tego gatunku. Już nie mogę się doczekać kolejnych części.

„Chciała mu powiedzieć, że dla niej to było jak wyzwolenie, gdy dowiedziała się, że ostateczna odpowiedź nie istnieje. To oznaczało, że nie ma kogoś takiego, kto miałby zawsze rację. Że nikt nie decyduje o jej losie. Los dziecka Odyna nie był ustalony z góry. Sama była własnym losem. Bez rodziców, bez domu i bez boga. Była wolna.”

Miejsce 1

Kristin Hannah – Słowik

Przepiękna i wzruszająca powieść o bohaterstwie kobiet w czasie II wojny światowej. Jeśli można powiedzieć, że książka wojenna jest piękna, to właśnie taką książką jest właśnie „Słowik” Kristin Hannah.

„Na ścianie wisiało przekrzywione, pęknięte lustro. Odbicie jej twarzy było przez to zniekształcone, jedna połowa znajdowała się niżej niż druga.

– Jak możesz się bać? – zapytała swoje odbicie. Sforsowała w zamieci przełęcz w Pirenejach, przekroczyła wartkie wody rzeki Bidasoa pod nosem hiszpańskich strażników, pewnego razu poprosiła gestapowca, żeby pomógł jej przenieść przez granicę walizkę pełną fałszywych papierów, ponieważ „pan jest taki silny, a ja taka zmęczona podróżą”, ale nigdy nie czuła się tak zdenerwowana jak teraz. Nagle się dowiedziała, że kobieta może jednym wyborem zmienić całe swe życie i wyrwać z korzeniami dotychczasową egzystencję.

Westchnęła ciężko, owinęła się wystrzępionym ręcznikiem i wyszła z łazienki. Przystanęła na moment przed drzwiami, żeby uspokoić bicie serca – nadaremnie – po czym je otworzyła.”

A jaka jest Wasza ulubiona książka roku 2016? :)