Wiadomość z podziemi. Stop.

Rodzaj: kryminał, sensacja
Język: polski 
Stron: 800
Wydawca: Wydawnictwo Muza

Tak, tak, tak! W końcu to, co kocham całym sercem – kryminał! Miałam takiego kaca po Krajewskim, zakończeniu serii o Popielskim, czyli świetnej „Arenie szczurów”, że jakoś nie po drodze mi było z tym gatunkiem literackim. Siedziałam w fantasy i różnych innych klimatach. Kiedy otrzymałam „Sedinum” na początku przeraziła mnie objętość tej powieści – bite 800 stron akcji. To dotychczas chyba najgrubsza książka na mojej półce. Czy przeczytana w całym życiu? Raczej nie, ścierałam się już z bardziej opasłymi tomami. Jak widać zwycięsko ;) Jakie zatem mam wrażenia po lekturze? Zapraszam :)

 

Leszek Herman – szczecinianin, z wykształcenia architekt. Od 1997 projektant i współwłaściciel szczecińskiej Pracowni Projektowej Konserwacji Zabytków. W latach 1993–1995 był autorem cyklu artykułów dla „Gazety Wyborczej” o niezwykłych budynkach i miejscach w Szczecinie i na Pomorzu, ilustrowanych własnymi odręcznymi rysunkami. Od 2005, wraz z bratem Marcinem, prowadzi autorską pracownię projektową. Prywatnie miłośnik tajemnic historycznych i architektonicznych, historii sztuki, dobrej książki, roweru, jazdy konnej i spotkań przy piwie z przyjaciółmi.

W spokojny, piątkowy wieczór, w samym centrum miasta zapada się parking podziemny niedawno wzniesionego biurowca. Katastrofa budowlana odsłania nieznane podziemia, w których od końca wojny stoi wrak niemieckiej, wojskowej ciężarówki. Za, podziurawioną kulami szybą szoferki tkwi trup kierowcy, a na pace znajduje się ładunek, który wywraca do góry nogami spokojne życie kilku osób – architekta, który musiał się tutaj znaleźć z racji pełnionej funkcji, dziennikarki, która, zostając po godzinach w redakcji, mimowolnie stała się uczestniczką wydarzeń oraz potomka starej, pomorskiej rodziny, który na wieść o katastrofie przybywa do miasta swoich przodków. Ścieżki trojga nieznajomych łączy, niewinna początkowo, misja odkrycia tożsamości nieboszczyka. Okoliczności zaczynają się jednak coraz bardziej komplikować, a pojawiające się nowe pytania zmuszają ich do zagłębienia się w trudnej i pogmatwanej historii miasta i poszukiwania okruchów wydarzeń sprzed wielu wieków. Dopóki jedynymi problemami, które mają na głowie są demoniczna była żona, nadopiekuńcza matka czy wścibski szef nie jest tak źle. Gdy w lochach znajduje się jednak kolejny nieboszczyk, sprawy przybierają poważniejszy obrót. Na scenę wchodzą tajemniczy prześladowcy, a w tle pojawia się nazistowska tajemnica, w którą zamieszany był Werwolf. Tymczasem, na krystalicznie czyste od tygodni niebo zaczynają ściągać coraz ciemniejsze chmury. Do miasta zbliża się burza, jakiej bardzo dawno tutaj nie było…

Uff… Trochę czasu mi to zajęło, ale przebrnęłam przez „Sedinum”. Współczesny Szczecin – życie pędzi naprzód wirując między zabytkami i wieżowcami. Można tu spotkać najróżniejsze osobowości od niespełnionej dziennikarki, przez architekta z przeszłością, aż do Bogu ducha winnemu ciecia. Od samego początku zrobiło się gorąco. Nie ma szczypania się ze wstępami i wprowadzeniami. Mocne uderzenie, czyli to, co lubię najbardziej. Mimo wielowątkowości nie ma się wrażenia „przepakowania” i spokojnie można odnaleźć się w każdym z nich. Intryga zagęszcza się z każdą stroną, wciągając coraz to nowe postacie w swoją sieć. Leszek Herman przeskakuje w czasie i czerpie z historii Szczecina, skupiając się na czasach okołowojennych, jednak nie ograniczając do nich. Czuć, że autor jest z wykształcenia architektem, ponieważ wiele razy opisy skupiają się właśnie na tym elemencie krajobrazu. Czy to źle? Mam wrażenie, że właśnie przez opisy nieco zwalnia akcja, a to momentami nuży. Szkoda, bo gdyby ją przyciąć do około 600 stron, byłby istny rollercoaster. Fabuła to misternie budowana konstrukcja złożona z historycznych nawiązań, złożoności relacji między bohaterami, tajemnic i genialnego szczecińskiego klimatu. Największe smaczki wychodzą niczym potwory spod łóżka z przeszłości. Widać gołym okiem, że pisarz wiele godzin spędzał nad podręcznikami i innymi źródłami, co mi bardzo zaimponowało. Sama zaliczam się raczej do słomianych pasjonatów historii, jednak ten respekt dla ludzi, którzy autentycznie posiedli tajemną wiedzę, pozostał. Może to przez mojego brata ;) Jedną z nielicznych rzeczy, które mi przeszkadzały to małe zgrzyty w konstrukcji bohaterów. Miałam wrażenie, że czasami są nieprzemyślani. Czy zaryzykowałabym stwierdzenie, że Leszek Herman to polski Dan Brown? Potencjał jest ogromny, ale poczekam na drugą książkę tego autora, zanim wydam ostateczny werdykt. Jedno jest pewne – po lekturze „Sedinum” już nigdy nie spojrzę na Szczecin tak samo. A miejsca wymienione w powieści, trafią na listę do odwiedzenia przy okazji wycieczki w te strony.

Polecam fanom kryminałów i książek historycznych, nie tylko Szczecinianom. Warto przedrzeć się przez każdą z 800 stron, bo całość po prostu wymiata.

 

„- Panie sierżancie. Jest pewna komplikacja. Możemy pana prosić na stronę na moment? – rzekł cicho. – Lepiej, żeby za wiele osób o tym nie wiedziało – dodał.

Policjant popatrzył dziwnie, ale dał się odprowadzić na bok. Podeszli pod drzewa rosnące na skrawku trawnika między hotelem a zatoczką autobusową. Od strony hotelu, zza barierek odsuniętych przed momentem przez policjantów, powoli wjechał wóz strażacki i odjechał parę metrów od budynków. Igor odetchnął i w skrócie zrelacjonował policjantowi efekty ich karkołomnej ekspedycji.

Starszy sierżant w tym momencie uznał, że wydarzenia wykroczyły poza jego kompetencje.”

 

Ocena: 9/10

 

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję wydawnictwu Muza oraz Business & Culture

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.