Niechciane dziedzictwo.

Rodzaj: fantasy
Język: polski 
Stron: 348
Wydawca: Wydawnictwo Novae Res

Fantasy, ach fantasy. Jak dobrze wrócić do swojej ukochanej literatury. Po genialnej powieści „Krew i stal” Jacka Łukawskiego, poluję dalej na debiutantów. Wyżej wymieniony tytuł zaostrzył mi apetyt na świeże koncepty i rzeczywistości. Tak oto idąc za instynktem sięgnęłam po „Dziedzictwo smoka” Klary Miszczyk. Po opisie liczyłam na smakowity kąsek. Wszak magiczne światy śmiercią i miłością płyną. Wolałabym przewagę tego pierwszego, ale cóż. Nikt nie mówił, że jestem dziewczyną, której bliżej do romantycznych uniesień niż siekania mieczem w stylu WoWa. Przepraszam, ale mam nadzieję, że jakoś się z tym pogodzicie. Tymczasem, zajrzymy, co słychać w świecie Klary. Zapraszam :)

 

Co sama o sobie mówi? „Urodziłam się 05.05.1998 r w Przysusze. Dorastałam na obrzeżach mojego małego miasteczka wraz z mamą i młodszym bratem. Moi rodzice rozwiedli się, kiedy byłam małą dziewczynką i wychowywałam się bez taty, który przez większość swojego życia pracował i mieszkał za granicą. Moja mama i tata są wspaniałymi rodzicami, więc miałam szczęśliwe dzieciństwo. Od zawsze słyszałam od innych, że jestem obdarzona nieprzeciętna wyobraźnią, którą z czasem chciałam przelewać na papier. Moje pierwsze powieści w tym właśnie „Dziedzictwo smoka” zaczęłam pisać w wieku 12 lat i chciałabym dalej rozwijać się w tym kierunku i wydawać kolejne książki. Obecnie uczęszczam do drugiej klasy liceum, a mój świat kręci się głównie wokół pisania, mojej rodziny i dwóch wspaniałych przyjaciółek, które są dla mnie, jak siostry.”

Klara od zawsze czuła, że nie pasuje do swojego świata. Odkąd sięga pamięcią, targała nią tęsknota, której nie potrafiła wyjaśnić. Pewnego dnia otrzymuje od losu szansę poznania swojego prawdziwego pochodzenia. Zanim jednak dowie się, jakie jest jej przeznaczenie, będzie musiała stanąć przed śmiertelnym niebezpieczeństwem i walczyć o tych, których kocha. Przyjdzie jej również na nowo poznać siebie i dowiedzieć się rzeczy, o których nie odważyłaby się śnić. Co zwycięży: miłość czy śmierć?

Opis to klasyczne fantasy dla młodzieży. Zwykła nastolatka, która w jednej chwili okazuje się zupełnie wyjątkowa i zmienia dosłownie wszystko w swoim życiu. Brzmi znajomo? Ano, schemat ten został już wytarty, przetarty i wyrzucony na deszcz, a jednak autorzy sięgają po niego równie chętnie, co kiedyś, gdy jeszcze był świeży. A jeśli jesteśmy już przy bohaterce, Klarze, przez większość fabuły strasznie raziło mnie jej sztuczne zachowanie. Zero szoku, że istnieje magia – fakt ten przyjęła tak spokojnie, jakby ktoś jej powiedział, że po południu ma padać. Zero buntu, że ma odejść od rodziny i zostać w dziwnej krainie, gdzie zwierzęta mówią. Zero wątpliwości, czy na pewno powinna kontynuować swoją przygodę. Zazdroszczę jej, chciałabym być tak stanowcza. Na początku powieści oczekiwałam, że pojawi się jakieś wprowadzenie, mówiące o życiu Klary przed przestąpieniem granicy z Krainą Księżyca. Tak naprawdę niewiele o niej wiemy. Postacie drugoplanowe potraktowane całkowicie po łebkach [wyłączam z nich Dasha, bo on staje z czasem na pierwszym planie]. Mało się dowiadujemy, oni też nie rozgadują się o swojej przeszłości. Szkoda, bo gdyby zrobić z tego grubszą powieść z bogatszymi opisami [te, które tam znajdziecie, są stosunkowo ubogie, jeśli brać pod uwagę, że to fantasy] i dialogami, mogłaby to być porządna lektura dla młodzieży. Akcji na tych 348 stornach z pewnością starczyłoby na kilka tomów. W tej formie, w jakiej ją przeczytałam, jest mocno niedopracowana. Zrzucam to na karb młodego wieku autorki i niewielkiego doświadczenia. Za fantasy jednak lepiej brać się, gdy dobrze wykształci się warsztat. Jeśli zaś chodzi o fabułę… Och, trudno mi to przyznać, ale można ją streścić w jednym zdaniu. Chaotyczne latanie wte i wewte. Nie chce wam psuć zabawy czytania, ale jeśli sięgniecie po „Dziedzictwo smoka” taka refleksja na pewno przyjdzie wam na myśl. Szkoda, że akcja cały czas jest „przyklejona” do Klary. Przeniesienie narracji od czasu do czasu na innego bohatera dobrze zrobiłoby historii. Jednak najbardziej przeszkadzał mi patos, który się wylewa. Bohaterka ma być epicka i majestatyczna, ale wychodzi to koślawo. Pod koniec czytania miałam wrażenie, że autorka w końcu odnalazła właściwą ścieżkę, jednak nadal pozostawia sporo do życzenia nagromadzenie nieścisłości i braku przemyślenia. Klara Miszczyk ma potencjał, jednak czeka ją jeszcze dużo pracy nad warsztatem i powieściami. Trzymam kciuki, bo mimo utartego schematu całości, potrafiła mnie zdziwić detalem.

Polecam początkującym fanom fantasy lub takim, którzy nie chcą czegoś pokroju Tolkiena, tylko lekkiej rozrywki.

 

„Teraz wiedziała, że Elsy był światłem, którego jej samej czasem brakowało. Gdy traciła panowanie nad sobą, zawsze przypominała sobie przeczytane kiedyś słowa pewnego księdza: „Szatan pragnie, byśmy stali się bezmyślnymi bestiami.” Teraz wiedziała, czemu Dash ją tak nazywa. Przy nim nie mogła być nikim innym. Nie potrafiła zachować spokoju. Umiała tylko na niego krzyczeć, bić go i sprzeciwiać mu się. Przy nim jej ciało było napięte, bo zawsze miała wrażenie, że przyjdzie jej się przed nim ronić. Dash przynosił ze sobą cierpienie i strach. Mroczny i zimny jak noce, których się bała. Najchętniej zapomniałaby, że kiedykolwiek go poznała, ale nie mogła przed nim uciec. Był jak cień.”

 

Ocena: 3/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novae Res