Seryjny serialowiec #2

 Witajcie! Robię już drugie podejście do tematu, bo serial, o którym dzisiaj opowiem, wywołuje ogromne emocje i skrajne oceny. Przez jednych znienawidzony, przez drugich uwielbiany. Ja powiem tak – czekam na nowe odcinki ;) A co mam dzisiaj na warsztacie – Bates Motel. Zapraszam :)

.

twórca: Anthony Cipriano gatunek: Thriller

muzykaChris Bacon zdjęciaJohn S. Bartley, Tom Yatsko na podstawie: Robert Bloch „Psychoza” (książka)

studioA&E Television Networks, American Genre Film Archive, Kerry Ehrin Productions

kraj: USA

Obsada: Max Thieriot, Vera Farmiga, Freddie Highmore, Olivia Cooke, Nestor Carbonell 

.

.

Kilka miesięcy po śmierci męża do małego miasteczka w Kalifornii, sprowadza się Norma Bates (Vera Farmiga) z synem Normanem (Freddie Highmore). Kobieta kupuje położony na przedmieściach stary motel i zmienia jego nazwę na Bates Motel. Ma nadzieję przywrócić mu jego dawną świetność. Nie zraża się plotkami o budowie obwodnicy miasteczka oraz pogróżkami dawnego właściciela motelu, Keitha Summersa (W. Earl Brown). Sama wprowadza się do położonego nieopodal domu. Matka z synem zaczynają zapoznawać się z mieszkańcami miasteczka oraz ich życiem. Większość osób zamieszkujących miasto ma do nich pozytywny stosunek. Wyjątkiem jest szeryf Alex Romero (Nestor Carbonnel), którego dręczy przeczucie, że pojawienie się tej dwójki w jego rewirze oznacza kłopoty. Normę i Normana łączą skomplikowane relacje, matka jest nadopiekuńcza, co wywołuje u syna agresję, a z czasem w chłopcu zaczynają budzić się mordercze skłonności… 

.

Twórcy „Bates Motel” specjalnie nie kryją się z inspiracją „Psychozą”. Ukazano tutaj współczesną, luźną interpretacje filmu Alfreda Hitchcocka z 1960 roku [ekranizacja książki Roberta Blocha o tym samym tytule], który dla bardzo wielu jest kwintesencją klasyki gatunku. Każdy odcinek opowiada o innym incydencie, który miał miejsce wokół rodziny Batesów oraz ich hotelu, jednak jest mocno osadzony w fabule. Kiedy jakiś epizod się przegapiło to można mieć problem, żeby połapać się w wątkach. A jest ich z sezonu na sezon coraz więcej, przy czym nie cierpi na tym jakość, której może serialowi pozazdrościć niejeden obraz. Jeśli już jesteśmy przy obrazie to pozostaje najczęściej w zimnych odcieniach, co tworzy niesamowity klimat i dodatkowo podbija atmosferę. Jest mrocznie, ponuro i bardzo tajemniczo.

„Bates Motel” porusza tak wiele tematów, że według mnie mógłby spokojnie zyskać miano przekroju problemów współczesnego świata, mimo swojego psychodelicznego klimatu. Mamy tutaj do czynienia z nadopiekuńczością rodziców, brakiem dojrzałości u nastolatków, zmaganie się z chorobą [nie tylko psychiczną, ale też czysto fizyczną - jedna z bohaterek choruje na mukowiscydozę], ukrywanie zbrodni, gwałt, morderstwa, okłamywanie i niepewność, kto jest prawdziwym ojcem oraz całą plejadę innych, jak chociażby ucieczka przed problemami. Myślę, że dzięki temu każdy znajdzie coś dla siebie. Zdarzało się, że w niektórych odcinkach czułam lekkie zmęczenie materiału, jednak było to chwilowe i zazwyczaj oglądałam po dwa-trzy odcinki, żeby tylko wiedzieć, co będzie dalej. 

Bohaterowie – to jest istny temat rzeka. Mogłabym o nich rozmawiać przez dobrych kilka godzin.  Największy problem mam z rolą Normana. Aktor [Freddie Highmore znany między innymi genialnych kreacji w „Charlie  fabryka czekolady„, „Marzycielu” czy „Toście. Historii chłopięcego głodu„] idealnie wręcz odzwierciedla trawiącą Normana chorobę psychiczną, by za chwilę grać niczym deska. O co chodzi? Czuje się skonfundowana. Mam wielki sentyment do tego aktora z jego poprzednich ról i jest nieźle dobrany. W sumie nie wyobrażam sobie nikogo innego na tym miejscu. Z kolei Norma – wielkie zaskoczenie. Autentycznie w nią wierzę i momentami szczerze współczuję albo nienawidzę. Nie zdawałam sobie sprawy, że ktokolwiek może tak dobrze zrozumieć tę postać i przelać na ekran w tak prawdziwy sposób przez filtr samej siebie. Świetnie oddała poświęcenie matki, uzależnienie od syna, a jednocześnie totalny strach, do czego może być zdolny. Mówi się, że aktor zagrał dobrze, jeśli wywołuje w oglądającym emocje – za to Vera Farmiga ["Chłopiec w pasiastej piżamie", "Sierota", "Sędzia"] powinna dostać owacje na stojąco, za każde doprowadzenie mnie do białej gorączki i każdą uronioną łzę. Kiedy myślę o tej dwójce, nie wiem, kto ma większy problem z samym sobą – Norman czy uciekająca od przeszłości Norma. Z całej rodziny osobą najmocniej chodzącą po ziemi wydaje się Dylan, pierwszy syn Normy, chociaż jego postać również styka się z wieloma dylematami. Reszta postaci pozostaje drugoplanowa, chociaż zdarza im się wychodzić przed szereg. Chyba dzięki temu całość jest tak bardzo realistyczna i trójwymiarowa. 

Na przestrzeni sezonów [aktualnie jestem po trzecim, ale już biorę się za następny, ponieważ wyszły dotychczas cztery odcinki czwartego sezonu] cudownie rysuje się ewolucja choroby Normana – ostrzejsze załamania, przebłyski wspomnień. Do końca nie wiadomo, co mu dolega i myślę, że jeszcze trochę poczekamy na rozwiązanie tej zagadki. Zazębiają się również relacje Batesów z mieszkańcami pobliskiego miasteczka – poznajemy kolejne warstwy życia społecznego i trawiących go problemów. Nie myślcie, że fabuła ogranicza się do samego tytułowego hotelu – co to, to nie! Z tego, co widziałam oprócz aktualnego, szykuje się kolejny sezon. Już nie mogę się doczekać, co przygotowywali dla nas scenarzyści! 

 Na razie jestem usatysfakcjonowana – niezła proporcja spraw rodem z kartotek kryminalnych, w których wprost tapla się to małe miasteczko, do problemów rodziny Batesów. Szybko poznamy półświatek White Pine Bay i wsiąkniemy w niego bez reszty. Takie przeniesienie akcji bardzo dobrze robi temu serialowi. 

.

.

Polecam niemal wszystkim, bo warto obejrzeć ten tajemniczy i intrygujący serial. Jak już wspomniałam, porusza wiele współczesnych problemów, ukazuje skorumpowanie nawet małych amerykańskich miasteczek oraz rozterki, które mogą spotkać każdą rodzinę. Na pewno znajdziecie w nim coś dla siebie.

Ocena: 7/10