Wywiad – Ewa Zienkiewicz

Walentynki! Ach, co za dzień! Serduszka są wszędzie, pary trzymające się za ręce niemal włażą nam na głowę, a single przeklinają na czym świat stoi. Sama raczej wybiorę się na „Deadpoola” niż jakąś komedię romantyczną. Ale do rzeczy. Jako że dzisiaj niedziela – czas na wywiad. Nie mogłabym chyba wymarzyć sobie bardziej odpowiedniej osoby na tym miejscu. Miałam przyjemność porozmawiać z Ewą Zienkiewicz, autorką serii „Talizman z zaświatów”, gdzie bohaterka zostaje obdarowana pierścieniem, dzięki któremu może dowolnie sprawiać, że ktoś się w niej zakocha lub odkocha. Zapraszam :)

Recenzja pierwszego tomu.

Recenzja drugiego tomu. 

.

Ewa Zienkiewicz – z wykształcenia architekt, z zamiłowania autorka powieści. Ukończyła Wydział Budownictwa i Architektury Politechniki Szczecińskiej. Pracowała m.in. jako nauczycielka, urzędniczka i urbanistka. Od 2000 roku mieszka w Warszawie. Pracuje w Wydziale Planowania. Jej powieść Dzieciaki ze skraju miasta wyróżniona została dyplomem honorowym Nagrody Literackiej im. Kornela Makuszyńskiego. W wolnych chwilach najchętniej towarzyszy mężowi w wyprawach wędkarskich, ostatnio do krajów Afryki, Azji i Ameryki Południowej. Powieść „Talizman z zaświatów. Tom I Beata” niektórzy z was mogą kojarzyć pod innym tytułem „Beata, czyli wszystko staje się łatwe, kiedy ludzie cie kochają” wydaną przez Oficyna Wydawnicza ŁOŚGRAF.

.

Dzień dobry. Pytanie rozgrzewkowe – co Pani aktualnie czyta?

Przypadkiem trafiłam na książkę chińskiej pisarki Hong Ying  pod tytułem „Córka rzeki”.  To powieść autobiograficzna o pierwszych latach jej życia spędzonych w straszliwych chińskich slumsach. Dopiero zaczęłam czytać, ale zajrzałam do Wikipedii i już wiem, że po studiach autorka wyjedzie do Londynu, wróci do Chin i napisze 8 książek. Cieszę się, że pójdzie ku lepszemu, pomimo fatalnych początków.

Jaka była geneza „Talizmanu z zaświatów”?

Z punktu widzenia Natury, wszelkie organizmy na Ziemi istnieją tylko po to, by przedłużać swój gatunek. Dzieje się to za pomocą chemii, która po zainicjowaniu lawinowej reakcji zwanej „stanem zakochania” steruje naszymi zachowaniami pozbawiając nas kontroli nad swoimi zmysłami. Prawdopodobnie w przyszłości poznamy zasady wzbudzania miłości. I oczywiście wykorzystamy w celach militarnych. Natomiast przybysze zza światów już to potrafią. „Talizman” jest tego przykładem.

„Talizman z zaświatów” ma już dwa tomy. Zastosowała Pani niezwykle ciekawy zabieg przeniesienia osi fabuły z bohaterki na rzecz – w tym przypadku pierścionek. Czy ma Pani zamiar kontynuować serię?

Brawo za spostrzegawczość Pani Anno, dokładnie tak się stało! Znajomi, którzy przeczytali pierwsze wydanie książki pod tytułem „Beata, czyli wszystko staje się łatwe, kiedy ludzie cię kochają” odczytali fabułę zupełnie inaczej niż chciałam. Strasznie mnie to zirytowało i postanowiłam wyjaśnić całą sprawę w drugiej części o podtytule „Kinga”, tak by nie było wątpliwości. Mam nadzieję, że przygody nieziemskiego talizmanu znajdą swoją kontynuację w kolejnych tomach.

Pisze Pani od wielu lat i jest autorką kilku powieści. Jak zaczęła się Pani przygoda z pisarstwem? Od zawsze skrobała Pani w zeszytach historie, które przychodziły do głowy czy miało to jakiś inny początek?

Pisałam pamiętniki i rysowałam różne historie od dzieciństwa. Ale nie śmiałam nawet wyobrazić sobie, że zostanę pisarką. Pierwszą książkę „Dzieciaki ze skraju miasta” napisałam już jako zupełnie dorosła osoba w zeszytowym kalendarzu szkolnym. W ten sposób wyznaczyłam sobie dyscyplinę codziennego pisania. Na każdy dzień roku przypadała jedna strona i powieść powstała z odręcznych zapisków głównej bohaterki Agnieszki. W tej chwili książka jest dostępna tylko jako e-book w internecie.

Zerknęłam na listę książek, które Pani stworzyła i oprócz literatury obyczajowej znalazłam też powieści dla dzieci. Łatwiej jest napisać coś dla młodszej widowni czy tej starszej?

Prawdę mówiąc nigdy nie starałam się pisać wprost dla dzieci czy młodzieży. Po prostu piszę o ludziach, którzy akurat mają 9, 15, 30 lat lub znacznie więcej. Pierwszymi czytelnikami „Dzieciaków ze skraju miasta” byli wszyscy moi dorośli znajomi, którzy świetnie się bawili odnajdując w powieści świat swojego dzieciństwa. Ale oczywiście od autorów specjalizujących się w literaturze dla dzieci, szczególnie dla najmłodszych wymaga się znajomości psychiki dziecka i zasad dziecięcej percepcji.

Wyczytałam, że pracowała Pani w wielu miejscach, m.in. jako nauczycielka, urzędniczka czy urbanistka oraz podróżuje Pani z mężem po całym świecie. Czy doświadczenia, które zebrała Pani w czasie wypraw i pracy pomaga w pisaniu czy wręcz przeciwnie?

Czy zwróciła Pani uwagę, że w biografiach wielu pisarzy widnieje zdanie: „Imał się wielu zawodów, był: …” i tu długa lista. Coś w tym jest. W książce „Dziewczyny, chłopaki i skarb” opisałam swoje doświadczenia w zawodzie nauczyciela. Niektóre zabawne historie zostały dosłownie przeniesione z mojego nauczycielskiego życia. Beata z „Talizmanu z zaświatów” jest urzędniczką, podobnie jak ja przez parę lat. Akcja drugiego tomu „Talizmanu z zaświatów” dzieje się na Malediwach. Przebywając w egzotycznych zakątkach świata człowiek zastanawia się, co zrobić, by te wrażenia utrwalić, podzielić się nimi, odwdzięczyć się, że miało się okazję zobaczyć niesłychanie niebieski ocean, palmy, ludzi z innych kręgów kulturowych. „Kingę” pisałam otoczona zdjęciami z wakacji, odtwarzając z pamięci dawne wrażenia. Ale w Kolumbii nie byłam. Skorzystałam z opowieści ludzi, którzy tam mieszkają.

Czy przywiązuje się Pani do bohaterów? Skąd bierze Pani inspirację do ich tworzenia?

Nadzwyczaj dobre pytanie. Bardzo lubię swoich bohaterów, chociaż zdarzają się wśród nich straszne paskudy. Jak na przykład zabójcy w drugim tomie „Talizmanu z zaświatów”. Tych lubię szczególnie. Właściwie w pisaniu książek najbardziej wciąga mnie wymyślanie ciekawych osobowości. Miewają cechy moje, członków rodziny, przyjaciół, nieznajomych, czasami zupełnie abstrakcyjne, ale na ogół jednak wzięte z obserwacji. Czasami zagaduję do znajomych: Wymyśl mi jakiegoś człowieka, a ja umieszczę go w książce.

Jakie są Pani literackie inspiracje?

Jestem strasznie ciekawa, jakiemu czytelnikowi podobają się moje książki. Jakimi ludźmi są osoby, które lubią, to co piszę. Jeżeli taki wierny czytelnik zaistniałby kiedykolwiek, to właśnie on mógłby najtrafniej określić, co mnie inspiruje. Ponieważ we wszystkich książkach da się tę wspólną inspirację wychwycić.

Zarówno pierwszy jak i drugi tom „Talizmanu z zaświatów” charakteryzuje się dobrym stylem i wyczuciem pisarskim. Widać, że poświęca Pani dużo czasu na doskonalenie warsztatu. Jakich rad udzieliłaby Pani początkującym pisarzom, którzy zaczynają przygodę z literaturą?

Pani Anno bardzo dziękuję, za pozytywną ocenę mojego stylu pisania. Sądzę, że styl jest niesłychanie ważny. Można z zapartym tchem czytać o obieraniu ziemniaków opisanym dobrym stylem. W szwedzkich kryminałach zanim facet zdejmie płaszcz i przejdzie z korytarza do pokoju, przelecą cztery strony całkiem zajmującej literatury. Niektórzy znani mi ludzie mają wrodzoną lekkość pisania. Nie napisali i nigdy nie napiszą żadnej książki, za to tworzą wspaniałe długie listy, wypracowania, podania do urzędu, czy prace semestralne. Zazdroszczę im. Niestety ja długo szlifuję każde swoje zdanie. Kilka razy przestawiam szyk wyrazów, skracam, dopisuję, dzielę na dwa, łączę w jedno, odczytuję na głos, a i tak rzadko bywam zadowolona.

W mojej wyobraźni często widzę pisarza jako osobę nad maszyną do pisania, ze stertami kubków po kawie i tworzącego przy lampce po nocach. Jak pracuje Pani nad tekstem? Ma Pani jakiś określony system pisania?

Stara recepta na napisanie książki mówi: Aby napisać książkę, trzeba usiąść i pisać. Mniej więcej tak to wygląda. Na ogół późnym wieczorem siadam przy komputerze i piszę, zwykle do drugiej. Zamiast kawy, mam pod ręką jakiś konspekt całości, rysunki bohaterów, szkice miejsc, zdjęcia, schematy sytuacji itd. No i niezbędnik – Internet.

Gdyby miała się Pani znaleźć w jednej ze swoich ulubionych książek, to w której i dlaczego akurat w tej?

Uwaga będzie długi wstęp do odpowiedzi. Bohaterką mojej książki „Pomyśl tylko życzenie” jest Anka Rawicka, przeciętna dziewczyna mieszkająca z rodzicami w osiedlowym bloku. Ma bardzo empatyczne usposobienie, co być może jest przyczyną jej mentalnych wędrówek, podczas których kolejno staje się innymi dziewczynami mieszkającymi w ekstremalnie różnych warunkach i rodzinach. Po napisaniu tej książki, dowiedziałam się, że identyfikowanie się z innymi ludźmi jest rzadkością i przydarza się tylko niewielu osobom. A ja myślała, że wszystkim. Dlatego, tak jak w przypadku „Talizmanu z zaświatów” w celu wyjaśnienia napisałam drugi tom serii „Pomyśl tylko życzenie”. Mam nadzieje, że zostanie niedługo wydany. Akcja dzieje się w tym samym miejscu co „Kinga” na Malediwach oraz w Meksyku i w Kenii. Nawiązując do przeżyć Anki Rawickiej, chcę powiedzieć, że czytając książki zawsze w nich się znajduję, czy mam na to ochotę, czy nie.

Książki bywają dobre i czyta się je z przyjemnością, albo wręcz przeciwnie – już podczas lektury ma się ochotę wyrzucić je za okno. Pamięta Pani powieści, które zrobiły na Pani największe wrażenie i te, o których chciałaby Pani zapomnieć?

Odpowiedź na to pytanie jest kontynuacją odpowiedzi na poprzednie. Czytając książki wcielam się we wszystkie postacie w nich występujące, więc nie lubię czytać o celowym okrucieństwie i działaniu obrzydzającym ludziom życie. Irytują mnie również książki, w których bez dystansu literackiego premiowane są ideały dla mnie paskudne. Ale trudno wymagać, żeby pisarze mieli struktury osobowościowe takie same jak moja. Zdarza się, że ulubiony autor napisze książkę, która mnie odrzuca. Na przykład nie lubię pierwszego tomu „Millenium”, a dwa następne bardzo. Bardzo lubię sposób pisania Camilli Lackberg, ale nie wróciłabym do „Kaznodziei” i „Pogromcy lwów”. Polubiłam książkę Iaina Banksa „Ulica czarnych ptaków”, a pozostałe niekoniecznie. I tak dalej.

Dziękuję za rozmowę.

Ja również dziękuję. Podobały mi się Pani pytania.

 

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.