Nowości książkowe [1.03 - 15.03.2016]

Ach… Żegnamy w końcu luty i witamy marzec. Nie wiem, jak wam, ale mi ten mijający miesiąc ciągnął się w nieskończoność, a teraz z niemałą nadzieją patrzę na najbliższe dni w poszukiwaniu tej wyczekiwanej wiosny. No bo ile może być taka chlapa i zimno. Tymczasem nowa porcja nowości wjeżdża na półki. Zapraszam! :)

.

Luis Manglano Montero – Stół króla Salomona [1.03.2016]

Pełna inteligentnego humoru i zagadek powieść osnuta tajemnicą, w której śmierć i niebezpieczeństwo czają się na uliczkach współczesnych miast i w podziemiach średniowiecznych zamków. 

Tirso Alfaro, doktorant na wydziale historii sztuki, podczas praktyki w muzeum w Canterbury jest świadkiem kradzieży zabytkowej pateny. Po powrocie do Madrytu odpowiada na enigmatyczną ofertę pracy i bierze udział w osobliwym procesie rekrutacji, nawet nie podejrzewając, że na próbę wystawia go tajna organizacja – Narodowy Korpus Poszukiwaczy, którego celem jest odzyskanie cennych dzieł sztuki należących do dziedzictwa Hiszpanii. Wkrótce Tirso włączy się do szaleńczej pogoni za mitycznym Stołem Salomona, który wedle legend może przynieść tylko nieszczęście. Tym samym zostanie wciągnięty w oszałamiającą spiralę niebezpieczeństw, zdrady i śmierci.

.
Virginia Boecker – Łowczyni [2.03.2016]

Wspaniała sceneria alternatywnej szesnastowiecznej Anglii. Elizabeth Grey służy w doborowej jednostce królewskich łowców czarownic. Wraz z kolegami całe życie poświęciła wyplenieniu z Anglii wszelkich przejawów magii, której uprawianie zakazane jest na mocy prawa. W tajemniczych okolicznościach jednak sama Elizabeth zostaje oskarżona o posługiwanie się czarami, aresztowana i skazana na śmierć na stosie. 

Jej wybawicielem okazuje się człowiek, którego uważała za swojego najbardziej zaciętego wroga – Nicholas Perevil, najpotężniejszy mag w królestwie.

.

Peter May – Wyspa powrotów [2.03.2016]

Kiedy detektyw Sime Mackenzie wsiada do niewielkiego samolotu na lotnisku św. Huberta w Montrealu, nawet nie ogląda się za siebie. Licząca 850 mil podróż jest dla niego okazją, by uciec przed samotnością i żalem, które od dłuższego czasu naznaczają jego życie. Sime wchodzi w skład ośmioosobowej grupy śledczej, a celem wyprawy jest wyspa Entry w Zatoce Świętego Wawrzyńca – szeroka na dwa kilometry, długa na trzy i licząca niespełna 130 mieszkańców, z których najbogatszy został właśnie zamordowany w swoim domu. Śledztwo wydaje się formalnością: dowody wskazują na zabójstwo w afekcie, a żona ofiary jawi się jako mściwa sprawczyni. Sprawa przybiera niespodziewany obrót, gdy Sime staje oko w oko z podejrzaną i jest przekonany, że ją zna, choć nigdy wcześniej się nie spotkali. Prześladowanego przez tę pewność i cierpiącego na bezsenność detektywa zaczynają nawiedzać sny o wydarzeniach, jakie rozgrywały się w odległej przeszłości na szkockiej wyspie 300 mil dalej. Sny, w których wdowa odgrywa główną rolę. Sprawa ta staje się dla Sime’a obsesją. Pomimo dowodów obciążających oskarżoną, wierzy niezachwianie w jej niewinność, narażając się na konflikt między zawodowym obowiązkiem, który musi wypełnić, a przeznaczeniem, od którego nie może uciec.

Brandon Sanderson – Cienie tożsamości [2.03.2016]

Brandon Sanderson powraca do świata „Z mgły zrodzonego” w pierwszej powieści od czasu „Stopu prawa”. 
Elendel przeżywa rewolucję przemysłową – miasto spowijają dymy z kominów elektrowni, automobile wypierają powozy, a wśród robotników i najbiedniejszych mieszkańców slumsów zaczynają się niepokoje. A kiedy na przyjęciu urządzonym przez brata gubernatora ginie on sam i wszyscy jego goście – arystokraci, ale również osławieni kryminaliści – miastu zaczyna grozić chaos. 
Znani ze „Stopu prawa” stróż prawa Waxillium Ladrian, jego przyjaciel Wayne i błyskotliwa Marasi podejmują śledztwo, nie wiedzą jednak, że przyjdzie im stawić czoło potężnemu przeciwnikowi wykorzystującemu starożytną sztukę Hemalurgii – oraz skonfrontować się z własną przeszłością. Całe szczęście, nie są osamotnieni, gdyż w walce mogą liczyć na pomoc samego Harmonii.

.

Daniel Cavanagh – Obrona [2.03.2016]

Eddie Flynn ma 48 godzin aby wygrać tę sprawę. W przeciwnym razie jego córka straci życie. 
Eddie Flynn, niegdyś działał jako artysta oszust i kanciarz, po latach został prawnikiem. Uznał, że między tymi dwoma zawodami nie ma wielkiej różnicy. 
Minął ponad rok od czasu, gdy Eddie przysiągł sobie, że więcej jego noga nie postanie w sali sądowej. Jednak teraz nie ma wyboru. Oleg Wołczek, niesławny szef nowojorskiej mafii rosyjskiej kazał założyć na plecy Eddiego bombę i uprowadził jego dziesięcioletnią córkę, Amy. Eddie ma tylko 48 godzin żeby wybronić Wołczeka w niemożliwym do obrony procesie o morderstwo – musi wygrać i ocalić życie córki. 
Działając pod okiem mediów i nadzorem FBI, Eddie, broniąc swego klienta, musi wykazać maksimum sprytu i wykorzystać dawno nabyte umiejętności cwaniaka i kanciarza. Czy z tykającym na plecach zegarem detonatora, uda się Eddiemu przekonać sędziów przysięgłych?
Przegrać proces to stracić wszystko.

.

Wojciech Jagielski – Modlitwa o deszcz [2.03.2016]

Fascynujący obraz Afganistanu − kraju, który wychował mudżahedinów i talibów. 
Nieustannie aktualny, legendarny tom reportaży Wojciecha Jagielskiego. 
Jak to się stało, że mudżahedini i talibowie dalej obchodzą cały świat? Mułła Omar czy Osama ibn Ladin stali się uosobieniem lęków Zachodu przed islamskim terroryzmem. Afganistan to kraj, który wychował mudżahedinów i talibów. „Modlitwa o deszcz” przybliża nas do zrozumienia jego fenomenu. W Afganistanie ścierają się interesy wielu potęg świata. To w Afganistanie zaczął rozpadać się ZSRR. To Afganistan wystawił na szwank reputację USA jako najpotężniejszego światowego mocarstwa. Jagielski pisze: „Afgańczycy przestawili kierunek biegu rzeczy. Odgradzając się od obcych, kryjąc się przed nimi w przepastnych dolinach, stracili kontakt ze światem”. Obcy zrobili z ich kraju laboratorium i akademię terroryzmu – oni sami nie przyłożyli do tego ręki. Książka nie tylko jest bestsellerem, otrzymała także wiele prestiżowych wyróżnień: nominację do Nagrody Literackiej Nike, „Bursztynowego Motyla” w VIII edycji Konkursu im. Arkadego Fiedlera na najlepszą książkę podróżniczą roku oraz Nagrodę im. ks. Józefa Tischnera.

Leslye Walton – Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender [2.03.2016]

Zbliża się magiczna noc przesilenia letniego… Noc, wktórej niebo się otworzy, apowietrze wypełnią deszcz ipióra. Ava urodziła się ze skrzydłami. Pragnie poznać prawdę, odnaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące jej pochodzenia. Niezwykłe wypadki, cudowne zdarzenia, dziwne zbiegi okoliczności ibaśniowe rozterki zaprowadzą ją tam, gdzie nie spodziewała się dotrzeć. Kawałek po kawałku odsłania pełną boleści itrosk historię rodziny Roux. Ava Lavender może być pierwszą, która uniknie zguby iucieknie obojętności. Czy uda jej się odnaleźć prawdziwą miłość? Dramat Avy rozpoczyna się, kiedy wielce pobożny Nathaniel Sorrows bierze ją za anioła, ajego obsesja na punkcie dziewczyny rośnie…
„Leslye Walton napisała śmiało zakrojoną, niezwykłą historię rodzinną wnajczystszym stylu realizmu magicznego. Tutaj duchy, widma, anioły iptaki wydają się takimi samymi bohaterami jak zdumiewający, nietuzinkowi mieszkańcy XX‑wiecznej Ameryki. Jeśli lubicie sagi rodzinne, wktórych miłość, smutek, niespełnienie iutracone szanse mieszają się zpotężną dawką magii, niezwykłości oraz nadprzyrodzonych zdarzeń, ta książka na pewno jest dla Was!” Maja Lidia Kossakowska

Denis Szabałow – Uniwersum Metro 2033. Prawo do użycia siły [2.03.2016]

W schronach rozrzuconych po skażonym terytorium gnieżdżą się i wegetują niedobitki ludzkości. Oczekują pomocy, którą zdolni są im przynieść tylko stalkerzy, bo tylko oni posiadają specjalne umiejętności i znają ten nowy świat jak nikt inny. Stalkerem nikt się nie rodzi, stalkerem się zostaje. A może trzeba się nim także urodzić? Zwłaszcza jeśli dowódcą twojego Schronu jest pułkownik specnazu GRU, wokół rozciągają się radioaktywne ruiny pełne krwiożerczych mutantów, a sąsiad aż się rwie, by strzelić ci w plecy… Jeśli każdego dnia musisz walczyć o życie: swoje, swoich bliskich, przyjaciół… nadzieję pokładając tylko w wiernym wintoriezie, wypróbowanym w niezliczonych potyczkach partnerze i szczęściu. Za istnienie płacisz nabojami, a za błędy – krwią wciąż na nowo udowadniając światu swoje prawo do użycia siły… Powieść Szabałowa ucieszy też miłośników militariów. Autor – pasjonat wojskowości – starał się, by wszystko było tu realistyczne: język, sprzęt, którym posługują się bohaterowie, taktyka. Akcja toczy się w Sierdobsku – wyjątkowo ponurym miejscu, rojącym się od mutantów, anomalii i niewyjaśnionych zjawisk. Do książki będzie dołączany gratis zbiór opowiadań fanowskich.

Gary Paul Nabhan – Kumin, kakao i karawana. Odyseja aromatyczna [7.03.2016]

Gary Paul Nabhan zabiera czytelnika w podróż w czasie i przestrzeni, pachnącą przyprawami którymi handlowano już 3 tysiące lat p. n. e. Podąża śladami kupieckich karawan, które wędrowały wzdłuż najważniejszych szlaków handlowych. Fascynująca historia handlu korzennego pomaga zrozumieć procesy globalizacji i życie codzienne ludzi, żyjących z obrotu przyprawami i rozmaitymi wonnościami. Ogromnym walorem książki są także przepisy, zachęcające do przyrządzenia potraw, których tradycja sięga kilku tysięcy lat. „Kumin, kakao i karawana” pokazuje historię ukrytą w szczypcie curry. Książka otrzymała nagrodę w kategorii Kuchnia Arabska w konkursie Gourmand World Cookbook Awards. W 2015 roku nominowana do nagrody The Art of Eating. Głęboko osobista, fascynująca historia handlu korzennego – napisana na nowo z perspektywy arabskiej – tryska zaraźliwym entuzjazmem. Michael Krondl, krytyk kulinarny, historyk sztuki kulinarnej, autor The Taste of Conquest: The Rise and Fall of the Three Great Cities of Spice
Treść napisanej z rozmachem książki „Kumin, kakao i karawana” obejmuje różne kontynenty i okresy historyczne, ukazując równocześnie, w jaki sposób wraz z rozwojem handlu korzennego zaczęła się globalizacja. 

Levi Henriksen – Pieśń harfy [9.03.2016]

Przewrotna, słodko-gorzka „Pieśń harfy” to najcieplejsza – i najzabawniejsza – jak dotąd powieść Leviego Henriksena. Dowcipna, ciepła i niezwykle zajmująca opowieść o miłości i Bogu, przyjaźni, zdradzie i utraconej nadziei. Cierpiący z powodu kaca producent muzyczny Jim Gystad odwiedza kościół w Vinger i słyszy anielski śpiew. Głosy dobiegające z ławki za Jimem praktycznie unoszą go do wieczności i uwalniają od przygnębiającej rzeczywistości. Po raz pierwszy od lat jego egzystencja nie wydaje mu się całkowicie pozbawiona sensu. Głosy, które słyszy, należą do Śpiewającego Rodzeństwa Thorsen. Przed wieloma laty trio składające się z dwóch braci i siostry koncertowało po Stanach Zjednoczonych i sprzedało setki tysięcy płyt z singlami zatytuowanymi „To krzyż, który mam dźwigać” czy „Trzydzieści srebrników na Biblii naszego Ojca”. Każde z rodzeństwa odnalazło po drodze miłość swojego życia. I każde ją utraciło. Od tej pory Jim myśli tylko o jednym: postanawia namówić Śpiewające Rodzeństwo Thorsen do powrotu na scenę. Czeka na niego wiele poważnych przeszkód, z czego najtrudniejszą okaże się przywrócenie miłości z powrotem do ich życia. 

Robert J. Szmidt – Ucieczka z raju. Tom 2. Pola dawno zapomnianych bitew [15.03.2016]

Połowa dwudziestego czwartego stulecia. Ludzkość po skolonizowaniu niemal dziesiątej części Ramienia Oriona trafia w końcu na obcą, zaawansowaną cywilizację, która nie wykazując najmniejszej woli kontaktu, rozpoczyna wojnę totalną. Stawką jest nie tylko podbój nowego terytorium, ale też fizyczne unicestwienie wroga. 

Na jednej z ewakuowanych pośpiesznie planet zrehabilitowany kapitan Święcki toczy swoją prywatną wojnę o ocalenie jak największej liczby ludzi. Kolonia na Delcie Ulietty kryje jednak o wiele większą tajemnicę, która być może pozwoli odmienić losy całej wojny.

.

.

.

Macie jakieś książki, na które szczególnie czekacie w najbliższym czasie? :)

Uważajcie, by w pogoni za sensem życia nie pogubić butów.

Rodzaj: poradnik
Język: polski
Stron: 280
Wydawca: Wydawnictwo Novae Res

Grypisko dopadło i mnie. Stało się. Od prawie tygodnia leżę rozłożona na łopatki i staram się nie umierać. Nawet czytanie nie przynosi mi radości. Zagrzebuję się w kocu i ledwo potrafię się skupić na oglądaniu „Kuchennych rewolucji”, które nadrabiam. Przede mną jeszcze kilka sezonów, więc mam co robić. Jako przerywnik jednak sięgnęłam po poradnik. Miałam nadzieję, że „W pogodni za sensem życia” przegoni miotłą mój chorobowy weltschmerz. Czy mu się udało? Zapraszam do dalszej części recenzji.

 

Niestety nigdzie nie znalazłam biografii autorki, a nie chciałabym skojarzyć z tą książką osoby, która nie była twórcą. Mam nadzieję, że wydawnictwo niedługo udostępni o niej notkę na swojej stronie internetowej.

Poczucie sensu życia jest koniczne dla istnienia i rozwoju człowieka. Jednak większość z nas ciągle zastanawia się, po co przyszliśmy na świat i jaką mamy misję do spełnienia? W książce znajdują się porady i podpowiedzi dotyczące wielu nurtujących nas zagadnień:  Kiedy życie ma sens? Co należy zrobić, aby nasze życie miało sens? Dlaczego warto zacząć życiową przemianę? Jak odmienić swoje życie osobiste? Jak walczyć ze złymi nawykami, uzależnieniami, nałogami? Jak pozbyć się narzekania, ponuractwa i zacząć się uśmiechać? Jak przeorganizować swoje życie rodzinne (domowe)? Czy można zaspokoić głód sukcesu i zrobić karierę?

Moje pierwsze skojarzenie? W pogodni za rozumem – Bridgett, jesteś tam? Ale tematyka jest zgoła odmienna. Poradnik ma nas bowiem przekonać, że istnieje coś takiego jak sens życia, każdy ma swój i powinniśmy poszukać swojego. Pozytywne podejście do życia i zdrowe nawyki są gdzieś w tle. Czytałam już sporo poradników w swoim życiu, w tym kilka psychologicznych. Czasem bywały lepsze, czasem gorsze. Pisane językiem naukowym albo codziennego użytku. Ten jednak wymyka się wszystkim kategoryzacjom, jakich chciałabym go poddać. Raz jest merytorycznie, by za chwilę pójść gdzieś w prywatę. Język jest jakimś nieudanym tworem, który miał być stylizowany na poważny, ale czasem się zapomina o tej całej powadze i jest swojsko. Autorka wielokrotnie ma kiepskie podejście do czytelnika – zamiast zrozumienia jest oskarżanie, że jeśli np pali papierosy to jego życie jest złe i musi natychmiast zerwać z nałogiem. Swoimi przemyśleniami jedynie wkurza. Przynajmniej mnie. Najpierw pisze, że nie powinno się porównywać z innymi, bo jesteśmy wyjątkowi, a później, że musimy coś zrobić, bo inni też to robią, a my nie możemy być gorsi. Kurczę, to jak w końcu? A już założenie, że nie ma ludzi trochę dobrych i trochę złych [mogą być jedynie dobrzy albo źli] stawia na głowie współczesne teorię o szarości i tym, że nie ma tylko czerni i bieli. Owszem, autorka ma kilka fajnych zdań, ale ogólnie – jeśli mam ją oceniać w kategorii poradnika – nie polecam. Za mało jak na całą książkę. Chyba, że nie macie pod ręką absolutnie żadnej innej lektury, a czujecie pociąg do czytania. Szkoda, bo opis wydawał się obiecujący. Ciekawi mnie, czy autorka ma wykształcenie psychologiczne, czy kierowała się prawdami ludowymi przy tworzeniu. Plus za fajną okładkę. I chyba ocena tylko i wyłącznie za nią.

Komu polecam? Tym, którzy nie mają niczego innego pod ręką, a bardzo chcą przeczytać cokolwiek. Oraz jako przykład jak nie powinno się pisać poradników.

 .

„Książka, którą trzymasz w ręku, odsłoni Ci, z pozoru trudno dostępne, tajniki życia. Ukaże, w jaki sposób możesz zerwać z niewygodną przeszłością. Jak, tkwiąc w tej skomplikowanej machinie życia, pędzącej coraz szybciej ku nowoczesności, nie czuć się zagubionym. Jak uzyskać wewnętrzny spokój, odczuwać radość, wdzięczność, pokorę, siłę, wolność i odwagę. Wówczas odnajdziesz prawdziwy sens swojego życia, czego Ci serdecznie, DROGI CZYTELNIKU, życzę.”

 .

Ocena: 1/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novae Res

Bezsenny poniedziałek z Var #5

Witajcie. Jestem tak bardzo chora od kilku dni, że używam komputera ledwie godzinę lub dwie w ciągu dnia, żeby napisać coś dla was. Słyszę od wszystkich, że choróbsko jest wszędzie i nie tylko ja leżę rozłożona. Jeśli też nie czujecie się najlepiej – zapraszam na rajd po linkach :)

.

Odkrycie internetowe:

Suzanne Marie

.

Najlepsza recenzja przeczytana w tym tygodniu: 

„Magnus Chase i Bogowie Asgardu. Miecz Lata” – Rick RIordanMagiczny świat książek i nie tylko

.

Recenzje książkowe, do których warto zajrzeć:

Primabalerina – Dorota GąsiorowskaRude recenzuje

Aż do dna – Renata Chaczko. Recenzja - Książki na czasie

KAMIEŃ I SÓL, Victoria Scott (PREMIERA!)Po Książkach Mam Kaca

„Panika” Lauren Oliver – gra toczy się bez względu na wszystko - Recenzentka książek

„THE NAMELESS DEAD” BRIAN MCGILLOWAYLOLANTA CZYTA

.

Coś ciekawego-książkowego do posłuchania i obejrzenia: 

RECENZJA +18 | BAŚNIE BRACI GRIMM DLA DOROSŁYCHPatryk I Książki

Szklany Miecz / Victoria Aveyard | PRZED PREMIERĄ - Martha Oakiss [Secret-Books]

Seria „Więzień Labiryntu” Jamesa Dashnera, czyli dlaczego jest już za późno - P42

♥ „Wigilijne psy i inne opowieści” Łukasz Orbitowski – recenzja + KONKURS! ♥ - Wielki Buk

RECENZJA: „Drobne występki w czasach obfitości” (Matthew Kneale) - Esa Czyta

„Gra pozorów” – J. Opiat-Bojarska – Recenzja PREMIEROWA - Kto czyta, żyje podwójnie

KRÓTKA KSIĄŻKA O MIŁOŚCI (KAROLINA KORWIN PIOTROWSKA) ♡ konkurs!Book Reviews by Anita

.

Video tygodnia:

Ed Sheeran – Thinking Out Loud [Official Video]

.

Bądź na bieżąco – newsy ze świata:

W wieku 84 lat zmarł na raka Umberto Eco

Harper Lee nie żyje

Czy Szekspir miał nieślubnego syna? Biograf przedstawia nowe dowody

Rozdano Bestsellery Empiku 2015! W tegorocznej edycji wygrały same autorki

Kluby książki (i inne podobne aktywności) sprawiają, że ludzie żyją dłużej

W szkolnej gazecie z 1936 roku odnaleziono dwa wiersze J.R.R. Tolkiena

Cassandra Clare odpowiada na pozew Sherrilyn Kenyon i domaga się oddalenia zarzutów o plagiat

Ósma książka o Harrym Potterze już na szczytach list bestsellerów

.

Nietypowe święta:

16 luty - Dzień Poczty Polskiej 

17 luty - Dzień Kota [notka poświęcona temu dniu tutaj]

22 luty - Europejski Dzień Ofiar Przestępstw 

.

Bonus:

Pierdololo #6 –  Sfilmowani

.

.

Co w tym tygodniu zwróciło waszą uwagę? Koniecznie podzielcie się linkami :)

Wywiad – Mateusz P. Barczyk

Witajcie! Czy na sali jest ktoś, kto lubi fantasy? No pewnie, przecież jakby mogło być inaczej :) Dzisiaj mam dla was świeżutki wywiad z debiutantem, autorem książki „Kres” [recenzję znajdziecie tutaj]. Drogie Panie, proszę nie mdleć ;) Zapraszam :)

.

Mateusz P. Barczyk – urodzony w 1996 roku w Katowicach. Obecnie mieszka w Warszawie. Opowiadania publikował na portalach takich jak NowaFantastyka.pl czy SpidersWeb.com. Swoje wiersze (i nie tylko) publikuje na autorskim blogu traktującym o twórczości wśród młodych ludzi: www.mlodyswiat.blogspot.com. Przyszłość wiąże z pisarstwem i aktorstwem. W swych dziełach najczęściej porusza zagadnienia takie jak samorealizacja, potęga umysłu i wpływ świata na osobowość jednostki.

.

.

Dzień dobry. Pytanie rozgrzewkowe – co Pan aktualnie czyta?

Aktualnie czytam coś spoza fantastyki. ,,Życie Pi” Yanna Martela. Niby prosta historia, acz o religii, filozofii, zoologii, sile instynktu przetrwania i mocy dziecięcej wyobraźni. Takie opowieści, oparte na faktach, również mnie fascynują. Wiem, że na podstawie tej książki powstał film, ale z obejrzeniem go poczekam, aż skończę czytać.

„Kres” to Pana literacki debiut. Proszę opowiedzieć nam o szczegółach powstawania tej powieści. Ile trwały prace, jak udało się Panu wydać książkę?

Prace nad ,,Kresem” trwały ponad pół roku. Samo pisanie nie zajęło długo. Jednak wymyślenie wszystkiego, stworzenie dziesięciostronicowego planu wydarzeń i obmyślenie wszystkiego tak, by pozostawić sobie swobodę pisania – to było najbardziej czasochłonne. Jeśli chodzi o wydanie, historia jest prosta – rozesłałem gotową powieść do wielu wydawnictw. Nie po raz pierwszy próbowałem wydać jakieś swoje dzieło. Wcześniej odzewu nie było. Dziś bardzo trudno się wydać. Szczególnie nie mając na koncie żadnych papierowych publikacji. Jednak, pewnego pięknego dnia, otrzymałem maila zwrotnego od wydawnictwa Novae Res z propozycją współpracy. I tak, po kilku miesiącach sprawdzania tekstu pod względem stylistycznym, projektowania okładki itp (za co wydawnictwu jestem bardzo wdzięczny) powieść ujrzała światło dzienne.

Jak urodził się pomysł na „Kres”? Od razu pojawił się szkic całości, czy historie pojawiały się z czasem w Pana głowie?

Miałem wiele bardzo różnych pomysłów, które stopniowo zaczęły mi się składać w całość i tak powstała koncepcja powieści. Pisze Pani: ,,historie” – rzeczywiście, akcja dzieje się na wielu płaszczyznach i z początku można wręcz odnieść wrażenie, że  ,,Kres” pozbawiony jest rdzenia fabularnego. Jednak takie właśnie przedstawienie historii głównego bohatera wydawało mi się najwłaściwsze.

Bardzo rzadko zdarza się, że w głowie pojawia mi się szkic całości danego dzieła. Zwykle są pojedyncze, drobne pomysły, które, mozolnie strzępiąc kartki notesu długopisem, układam w całość.

Czy planuje Pan wydać kolejną powieść?

Jak najbardziej. Już jestem w trakcie pisania kolejnej powieści. Od kiedy poznałem moc słowa pisanego i to, jak dzieło literackie jest w stanie wpłynąć na człowieka, pisanie jest moją pasją. Mam nadzieję, że ,,Kres” to dopiero początek.

Postać Kresa jest bardzo ciekawie naszkicowana. Jak narodził się pomysł na głównego bohatera? Czy przywiązał się Pan do niego?  Skąd bierze Pan inspirację do tworzenia postaci?

W odpowiedzi na to pytanie zawrzeć muszę pewne osobiste wyznanie. Otóż Kres jest moim ideałem. Człowiekiem, którym chciałbym być. Tak narodził się pomysł na tą postać. Do tego chciałem pokazać zmianę. Główny bohater bardzo zmienia się w trakcie powieści, inspirowany innymi stopniowo staje się lepszym człowiekiem. Oczywiście zatem, że przywiązałem się do niego.

Jeśli zaś chodzi o tworzenie postaci w ogóle – najbardziej inspirują mnie po prostu ludzie dookoła. Ich odruchy, styl bycia, zachowanie. I nie mówię tylko o bliskich znajomych, ludziach, których dobrze znam. Nieraz do stworzenia postaci inspiruje mnie zobaczone przypadkiem zachowanie obcej osoby na ulicy, jeśli jest nietypowe, bądź w jakiś sposób charakterystyczne.

Wyczytałam, że zajmuje się Pan również poezją – niektóre z Pana utworów pojawiły się w powieści. Skąd pomysł na połączenie wierszy i prozy? Jak zaczęła się Pana przygoda z poezją? Do czego Pana bardziej ciągnie – liryki czy epiki?

Obie formy są mi równie bliskie. Wplatanie poezji w utwór pisany prozą to zabieg, który w literaturze widziałem już nieraz. Sam zastosowałem go, bo zależało mi, by Kres (jak już wspomniałem – lepsza wersja mnie) także był poetą. Do tego wydaje mi się, że cytowanie wierszy w konkretnych miejscach nadaje głębi uczuciom, o których piszę. Wiersz pisany przez zakochanego chłopaka dla dziewczyny ma ogromną moc, choćby jako sam gest. Podobnie poemat tworzony na cześć zmarłego. Po prostu poezja nie raz… pogłębia uczucia.

Pisze Pan obyczajówkę z elementami fantasy, ale czy jest to również gatunek, który czyta Pan najchętniej? Jeśli tak, skąd wzięło się zamiłowanie do niego? Jeśli nie, po co sięga Pan najczęściej?

Klasyfikacja gatunkowa dzieła to mój odwieczny problem. Sam nigdy nie powiedziałbym, że piszę obyczajówkę z elementami fantasy. Ale z drugiej strony, nie wiem, jak inaczej to nazwać. Oniryczny realizm magiczny? Serio, nie mam pojęcia. Podobnie mam z klasyfikacją innych dzieł. Nie posiadam ulubionego gatunku. Powiem więcej – najchętniej sięgam właśnie po powieści, które trudno gdziekolwiek zakwalifikować, które są na tyle oryginalne, że trudno nadać nazwę ich gatunkowi.

Gdyby miał się Pan znaleźć w jednej ze swoich ulubionych książek, to w której i dlaczego akurat w tej?

Najbardziej chciałbym znaleźć się w uniwersum trylogii ,,Przedksiężycowi” Anny Kańtoch, którą to wszystkim polecam. Jest to właśnie jedna z tych książek, które wymykają się klasyfikacji. Jednak autorka stworzyła od podstaw świat, działający na swoich prawach, w którym wysoki rozwój technologiczny nie równa się temu, co dziś przez te słowa rozumiemy. Jest to świat dużo bardziej rozwinięty od naszego, a z drugiej strony – nie ma w nim komputerów czy jakiejkolwiek tego typu elektroniki. Co uwielbiam w tym świecie – ponad wszystko ceni się tam naukę i sztukę, wyznając je niemal niczym religie.

Książki bywają dobre i czyta się je z przyjemnością, albo wręcz przeciwnie – już podczas lektury ma się ochotę wyrzucić je za okno. Pamięta Pan powieści, które zrobiły na Panu największe wrażenie i te, o których chciałby Pan zapomnieć?

Ogromne wrażenie zrobiła na mnie powieść ,,Łowca Androidów” Philipa K. Dicka oraz cała twórczość tego autora, który stanowi dla mnie największy pisarski autorytet. Na pewno wspomnieć muszę tutaj o ,,Ślepowidzeniu” Petera Wattsa, który w mistrzowski sposób opisał pierwszy kontakt z obcą cywilizacją. Uważam jednak, że polscy autorzy są nie mniej utalentowani. Wrócę tutaj do wspomnianych już ,,Przedksiężycowych” Anny Kańtoch, jednym z lepszych fantastycznych światów, jakie poznałem. Do tego trylogia husycka Andrzeja Sapkowskiego, którego nikomu nie trzeba chyba przedstawiać, czy ,,Król Bólu” Jacka Dukaja, który jak nikt potrafi analizować ludzkie osobowości.

Jeśli zaś chodzi o powieści, o których chciałbym zapomnieć… W sumie teraz, gdy książka przez pierwsze kilkadziesiąt stron mnie odrzuca, nie kontynuuje czytania. Jedyne, co przychodzi mi na myśl, to ,,Syzyfowe Prace” Stefana Żeromskiego, które to były lekturą w szkole. Nie polecam.

W mojej wyobraźni często widzę pisarza jako osobę nad maszyną do pisania, ze stertami kubków po kawie i tworzącego przy lampce po nocach. Jak pracuje Pan nad tekstem? Ma Pan jakiś określony system pisania?

Samo w sobie pisanie gotowego tekstu przebiega w miarę dobrze. Muszę mieć tylko spokój, najlepiej jakąś muzykę w tle, plan wydarzeń pod ręką, no i kawa oczywiście też mile widziana. Zazwyczaj piszę większe fragmenty na raz, siedząc po kilka godzin. Jednak wymyślanie i tworzenie tych planów wydarzeń to prawdziwa zmora. Powinienem na dowód dołączyć jakąś kartkę z notatnika, acz mógłbym przez to zostać zamknięty w domu bez klamek. Nieraz pomysły przychodzą, zmieniają się, napotykam problemy i tak kartki w mym notatniku są pokreślone, pomięte, pełne obelg pod mym własnym adresem; że tak literacko powiem: splamione łzami, potem i krwią. Jednak przez to nie ma piękniejszego uczucia niż gotowy pomysł. No, może jest – trzymanie w rękach mojej własnej powieści.

Czy zamiłowanie do literatury wyniósł Pan z domu czy raczej sam zaczął z nią przygodę, bez sięgania po pomoc?

Zamiłowania do tworzenia literatury nie wyniosłem z domu. Mam tu na myśli tylko, że żadne z rodziców ani nikt z bliskich mi krewnych nie pisze (poza bratem, ale to ja zaraziłem jego tym zainteresowaniem). Jednak zdecydowanie nie nazwałbym się samoukiem. Prawda, zacząłem pisać sam i długo tworzyłem do szuflady, jednak uważam, że moje dzieła nabrały sensu dopiero, gdy zacząłem się nimi dzielić. Publikacje w Internecie oraz pytanie ludzi o opinie bardzo mi pomogły. Wielce pomocny był dla mnie także okres, gdy przez ponad rok przynależałem do Sekcji Literackiej Śląskiego Klubu Fantastyki.

Jakie są Pana literackie inspiracje?

Przez długi czas za największą inspirację uważałem Andrzeja Sapkowskiego i późno zrozumiałem, że tak naprawdę przez długi czas pisałem nieudaną podróbką jego stylu, parodię wręcz. Wciąż uważam Sapkowskiego za genialnego pisarza, jednak najbardziej inspirujący jest dla mnie Philip K. Dick. Jego styl jest prosty, ale to o czym pisał… Dick nie bał się przelewać na papier tego, co leżało mu na duszy, ubierając to w fantastyczne historie, nieraz na granicy absurdu. Po przeczytaniu jego biografii wciąż nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy był szalony, czy genialny. Wierzę, że jedno i drugie.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

Startuje V edycja konkursu LITERACKI DEBIUT ROKU

 

19 lutego rozpocznie się nabór tekstów do V edycji konkursu „Literacki Debiut Roku” organizowanego przez Wydawnictwo Novae Res pod honorowym patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Celem konkursu jest wyłonienie w danym roku kalendarzowym najlepszej powieści, która nie była dotychczas nigdzie publikowana w wersji drukowanej.

Termin nadsyłania zgłoszeń mija 22 kwietnia 2016 roku. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone 31 lipca. Na zwycięzców czekają nagrody:

I miejsce –  5000 złotych, tytuł „Literacki Debiut Roku”, dyplom, opublikowanie zwycięskiego utworu drukiem, jego dystrybucja oraz promocja przez Wydawnictwo Novae Res oraz patronów i partnerów Konkursu, zestaw 10 egzemplarzy książek.
II miejsce – dyplom, tygodniowy pobyt w SPA, zestaw książek.
III miejsce – dyplom,  weekendowy pobyt w SPA, zestaw książek.

W zeszłej edycji konkursu zwyciężyła powieść Agnieszki Opolskiej pt. „Anna May”. Książka miała premierę na 19. Targach Książki w Krakowie, gdzie jej fragmenty publicznie odczytała aktorka Anna Dymna.

„Literacki Debiut Roku” jest inicjatywą, dzięki której odnajdujemy i promujemy utalentowanych rodzimych debiutantów, których twórczość ma za zadanie odświeżyć polski rynek literacki. – wyjaśnia Wojciech Gustowski, przewodniczący Kapituły konkursu.

Jak co roku uroczyste wręczenie nagród będzie miało miejsce w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym w Gdyni. Tradycją już stało się, że fragmenty zwycięskiego utworu w trakcie tej uroczystości czyta znany aktor. W poprzednich edycjach byli to Szymon Sędrowski, Katarzyna Figura oraz Ewa Kasprzyk.

Premiera zwycięskiej powieści będzie miała miejsce w trakcie jubileuszowych 20. Targów Książki w Krakowie.

Regulamin konkursu oraz formularz zgłoszeniowy dostępne są na stronie www.literackidebiutroku.pl.

 

Konkurs prowadzony jest pod honorowym patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Partnerami konkursu są: Gdynia Literacka, International Paper, sieć księgarni MATRAS oraz Hotel Lawendowe Termy.  Patronami medialnymi konkursu są ONET.PL, Magazyn Charaktery, Magazyn Literacki Książki oraz Radio ZET Chilli.