Sex, drugs & rock’n'roll? Stonesi podwójnie, proszę!

Rodzaj: biografia
Język: polski [tłumaczenie z języka angielskiego]
Stron: 424
Wydawca: SQN

Słabości do muzyki rockowej nie odziedziczyłam. Tak naprawdę zaczęłam z nią romans dopiero jako nastolatka, bo w moim rodzinnym domu królowało disco polo [ku mojej zgryzocie]. Najpierw był Myslovitz i T. Love, a potem już poleciało – od mojej fascynacji punk rockiem, przez zdeklarowaną dożywotnią miłość do Led Zeppelin, po twórczość Stonesów właśnie. Mam do dzisiaj ich kasetę „Sticky Fingers” i od niej, otrzymanej przypadkowo, rozpoczęła się moja przygoda. Nie interesowało mnie specjalnie ich życie, ograniczałam się jedynie do piosenek. Jednak tylko do momentu, gdy zobaczyłam na półce nowości SQN tę pozycję. Stwierdziłam, że najwyższy czas nadrobić rażące niedoinformowanie.

 

Chris Salewicz to wybitny brytyjski dziennikarz polskiego pochodzenia, od czterech dekad zafascynowany szeroko rozumianą kulturą popularną. Był przy narodzinach punka, nowej fali, obserwował z bliska ekspansję reggae, w której sam uczestniczył. W 2010 roku zyskał popularność w naszym kraju jako narrator dokumentalnego filmu Beats of Freedom. Zew wolności opowiadającego o roli polskiego rocka w czasach komunizmu. Przez lata współpracował m.in. z „The Sunday Times”, „The Independent”, „The Daily Telegraph”, „London’s Evening Standard”, „Time Out”, „New Musical Express”, „Q”, „Mojo”. Jest autorem kilkunastu książek, w tym biografii Boba Marleya Nieopowiedziana historia króla reggae. Spod jego pióra wyszły również takie książki jak głośna i uznana Rude Boy: Once Upon a Time in Jamaica, a także Redemption Song o Joem Strummerze, Punk: the Illustrated History of a Music Revolution i Dead Gods: The 27 Club. Na co dzień mieszka w Londynie.

Mick Jagger i Keith Richards są razem od przeszło 40 lat – to najstarsze „małżeństwo” rock and rolla. Charyzmatyczny duet, którego historia naznaczona rozlicznymi ekscesami jest kwintesencją ducha muzyki popularnej. 17 października 1961 roku, czekając na pociąg na stacji Dartford, Mike Jagger wpadł na swojego kolegę z czasów podstawówki, Keitha Richardsa. Tak się wszystko zaczęło… Chris Salewicz zna Jaggera i Richardsa od wczesnych lat 70. Z zapałem śledzi ich fascynującą podróż, która rozpoczęła się dekadę wcześniej przy dźwiękach londyńskiego jazzu, bluesa i R&B. Poza wyboistą drogą na sam szczyt, legendarnymi koncertami i skandalami autor przedstawia m.in. historię utworu I Wanna Be Your Man sprezentowanego Stonesom przez Johna Lennona i Paula McCartneya, burzliwe związki Jaggera z kobietami, spotkanie Keitha z ojcem po 20 latach, liczne machlojki podatkowe zespołu, ucieczkę do Francji czy aferę narkotykową w posiadłości Richardsa w Redlands. Przywołuje występ Stonesów w Warszawie w 1967 roku – podczas którego Mick Jagger przegonił z pierwszych rzędów ówczesnych dygnitarzy, krzycząc: „Spierd…ać stąd!” – śmierć Briana Jonesa, zmagania Keitha z nałogiem, a także niezliczone kłótnie i pojednania gigantów rocka…

Przyznam się, że czytać skończyłam już dwa tygodnie temu, jednak nie byłam w stanie usiąść do tej recenzji z jednego prostego powodu – oniemiałam. Już dawno nie miałam do czynienia z tak sugestywną, szczerą i bezpretensjonalną biografią. Nietypową, bo podwójną, ale nie plączącą wątków. Podążałam krok w krok za początkującymi Stonesami, lekko raziły mnie iskry, które krzesali między sobą członkowie i siedziałam na kanapie obok nich, kiedy odlatywali w narkotycznych transach. Najbardziej zadziwiał mnie przez całą lekturę doskonale ujęty fakt, iż Mick Jagger i Keith Richard byli kompletnie różni, szczególnie pod względem podejścia do spraw narkotyków, a jednak strasznie do siebie podobni. Połknęłam te ponad czterysta stron w niecałe dwa dni. Momentami miałam wrażenie, że czytam dobrą sensację, a nie wiernie oddającą rzeczywistość biografię. Trzeba przyznać Błyszczącym Bliźniakom jedno – życie mieli tak ciekawe jak mało kto. Niewątpliwie wisienką na torcie są zdjęcia, która świetnie ukazują jak ewoluował cały zespół od lat 60. aż do 80. Nieco zabrakło mi współczesnych ujęć, ale to niewielki zarzut. Rzuciłam się bez mrugnięcia okiem w czasy, kiedy słowo rock’n’roll nie było nadużywane w stosunku do nastoletnich gwiazdek Disneya, a życie rockmanów było takie jak ich muzyka – szybkie, niebezpieczne i głośne. Więc jeśli tęsknicie za tamtymi realiami – koniecznie sięgnijcie po „Micka i Keitha”.  Mnie osobiście książka niesamowicie zainspirowała i coś czuję, że dzięki niej powstanie co nieco mojej własnej twórczości.  Klimatyczna, z mocnymi elementami i wbrew pozorom ujmująca też innych członków zespołu, w szczególności Briana Jonesa, biografia, którą powinien przeczytać każdy.

Z całego serca polecam nie tylko fanom Stonsów, ale też dobrej muzyki w ogóle. Na pewno się nie zawiedziecie, a w niektórych momentach na pewno opadnie wam szczęka.

 

„W czerwcu 1962 roku Mick opuścił zespół Alexisa Kornera, by połączyć siły z Brianem Jonesem, Ianem Stewardem i gitarzystą Geoffem Bradfordem, który grał z Cyrilem Davisem. Najbardziej kręcił go etniczny blues Muddy-ego Watersa, Johna Lee Hookera i Elmore’a Jamesa (Bill Wyman powiedział później: „Idealizm Geoffa Bradforda miał się stać kluczowym elementem muzycznej edukacji Briana i zasad Stonesów”). Mick zabrał też ze sobą Keitha Richardsa i Dicka Taylora. Ian Stewart powiedział, że Mick był gotów śpiewać, jedynie jeśli Keith również będzie częścią grupy. „Keith lubił klimaty Muddy;ego Watersa, ale cenił też Chicka Berry’ego i Bo Diddleya”. Próby odbywały się w Bricklayer’s Arms,a Stu zauważył, że Mick i Keith byli zawsze na czas, punktualnie o siódmej. „Mick był zawsze bardzo pozbierany”, wspominał Stu.”

 

Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania z całego serca dziękuję wydawnictwu SQN

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.