Świat, który na nas czeka, nie zawsze jest lepszy.

Rodzaj: thriller, sensacja, kryminał
Język: 
polski [przekład z języka angielskiego]
Stron: 
416
Wydawca: 
Rebis

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Rebis, mam przyjemność przeczytać „Lepszy świat” Marcusa Sakeya, który jest kontynuacją „Niebezpiecznego daru”. Na początku podeszłam do niej podejrzliwie. Obdarzeni, wielkie zmiany i siatka terrorystyczna. Nie ukrywam, że terroryzm nie jest ani moim ulubionym tematem powieści, ani prywatnie nie interesuję się nim przesadnie. Jednak coś powiedziało mi, żeby zaryzykować. Może opis był bardziej przekonywujący niż reszta o podobnej tematyce. Nie wiem. W każdym bądź razie jestem już po lekturze i mogę z ręką na sercu powiedzieć – wow.

 

Marcus Sakey to amerykański pisarz, który przed swoją karierą pisarską był grafikiem. Sporo w jego pracy właśnie takich literacko-graficznych ujęć. Co ciekawe, materiały do swojej pierwszej powieści zbierał podążając krok w krok za policjantami, odwiedzając kostnice oraz poświęcając się nauce otwierania zamków wytrychem. W mniej niż sześćdziesiąt sekund. Ben Affleck zakupił prawa do książki „The Blade Itself”.

Od tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego roku jeden procent populacji rodzi się z uzdolnieniami, o których inni mogą tylko marzyć. Od trzydziestu lat świat zmaga się z nasilającym się podziałem pomiędzy tymi wyjątkowymi… a pozostałymi. Siatka terrorystyczna dowodzona przez obdarzonych sparaliżowała trzy miasta. Półki supermarketów świecą pustkami. Nikt nie odbiera telefonów alarmowych. Fanatycy palą ludzi żywcem. Nick Cooper zawsze walczył o lepszy świat dla swoich dzieci. Teraz, jako obdarzony i doradca prezydenta Stanów Zjednoczonych, jest przeciwko wszystkiemu, co reprezentują sobą terroryści. Jednak gdy Ameryka zaczyna się staczać ku wyniszczającej wojnie domowej, Cooper zmuszony jest brać udział w grze, której nie może przegrać – ponieważ jego przeciwnicy mają własną wizję lepszego świata. I aby ją zrealizować, są skłonni spalić do gołej ziemi ten, który istnieje.

Ostatnio coraz szybciej zaczynam czytać książki. Wszystko to za sprawą tego, że są tak niesamowicie wciągające. I tak oto, dwa dni po przeczytaniu pierwszego zdania, jestem już po całości. Dawno nie miałam tak dobrego kryminału fiction. Jest to namacalnie nowy świat, jednak stworzony na podstawach tego już nam znanego, w którym zostały dokonane prawdopodobne zmiany w stosunku do rozwoju wypadków. Plastyczność opisów zadziwiła mnie nieziemsko. Główny bohater jest specyficzny. Można go kochać albo nienawidzić. Ja wahałam się sinusoidalnie przez całą książkę, jednak końcówka przekonała mnie do pierwszego uczucia. Momentami złożoność akcji nieco mieszała w głowie i musiałam się bardzo skupić, by nadążyć za postaciami. Bo wydarzenia dzieją się z prędkością wystrzału z karabinu maszynowego. Wyważona odrobina humoru, jednak troszkę za mało brutalnych opisów. Chociaż zakończenie napełniło mnie niedosytem, z przyjemnością sięgnę po kolejną część. Już nie mogę się doczekać. Na koniec chciałabym jeszcze dodać, że „Lepszy świat” warto przeczytać, żeby zobaczyć „co by było, gdyby…” Brutalnie obnaża ludzkie odruchy, kiedy spotyka się z czymś niespotykanym, niecodziennym, odmiennym. Myślę, że jeśli obdarzeni byliby odkryci w rzeczywistości, właśnie tak wyglądałby nasz świat.

Polecam fanom kryminałów, tych fiction i tych obyczajowych. Żaden z was się nie zawiedzie, warto przyjąć tę lekcje tolerancji.

 

„- Każde pokolenie jest przekonane, że świat schodzi na psy, prawda? – rzucił Ethan, sącząc piwo. – Zimna wojna, Wietnam, rozprzestrzenianie broni jądrowej, co tam jeszcze… Nieuchronnie zbliżająca się zagłada to nasz naturalny stan.

 

Ocena: 9,5/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Rebis

Nowości książkowe [1.09-15.09.2015]

Ach, wrzesień. Dla wielu czas powrotu do szkoły, dla mnie ostatnich poprawek na uczelni i chwila wytchnienia przed kolejnym wymagającym rokiem akademickim. Nie tak dawno gorące, letnie wieczory są już zdecydowanie chłodniejsze, szybciej przechodzą w noc, pora wyciągnąć z szafy cienkie swetry i bluzy na późne spacery. Osobiście – cieszę się niezmiernie na lekką zmianę klimatu, bo lato wykańcza mnie nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Wielu żartuje, że moja uroda jest typowo irlandzka i tam pewnie byłoby mi najodpowiedniej. Coś jednak w tym jest. Rozmarzam się mimowolnie na myśl o wietrznych klifach i wrzosowiskach. A później na szklaneczkę rozgrzewającej whisky. Mmmm…

A co słychać w wydawniczym świecie? Czego wypatruje na horyzoncie? Oto zestawienie – będzie się działo :-D

Liliana Fabisińska – Śnieżynki [2.09.2015]

Monika od dzieciństwa miała tylko jedno marzenie: dużą, szczęśliwą rodzinę. Daga gra w najlepszej orkiestrze w Polsce. Już w przedszkolu wymarzyła sobie tę pracę i owacje na stojąco, w największych salach koncertowych świata. Dla Moniki miłość to odpowiedzialność, a jej największym autorytetem jest pewien biskup, który – to wcale nie przypadek – nosi to samo nazwisko, co ona. Dla Dagmary życie to fascynująca, zwariowana przygoda. Nie chce się przywiązywać do nikogo oprócz Igora, a jej dom jest tam, gdzie położy teczkę z nutami i okulary. Przypadkowe spotkanie sprawia, że Dagmarę i Monikę zaczyna łączyć głęboka przyjaźń. Pewnego dnia składają sobie obietnicę, która może spleść ich losy silniej niż przyjaźń. Obietnicę, przed którą nie można uciec. I która może sprawić, że obie stracą wszystko, co jest dla nich cenne, a przyjaźń zamieni się w wojnę na śmierć i życie. To książka o przyjaźni, zaufaniu i rodzinnych sekretach. Ale przede wszystkim o tym, że sami nie wiemy, jak byśmy się zachowali w danej sytuacji, a wszystkie „ja na twoim miejscu”, można tak naprawdę włożyć między bajki.

źródło: http://www.wydawnictwofilia.pl/

Pam Reed – Jeszcze jedna mila [3.09.2015]

Historia kobiety, która w 2002 roku zatrzęsła środowiskiem biegaczy ultra, wygrywając najtrudniejszy wyścig na świecie – 217-kilometrowy morderczy bieg z Doliny Śmierci pod Mount Whitney i wyprzedzając swoich rywali o 5 godzin! Zwycięstwo w kolejnym roku również należało do niej. Historia Pam Reed jest ważna z wielu względów, które nie mają absolutnie nic wspólnego z bieganiem. Udowodniła, że płeć, wiek i postura fizyczna to drobiazg w porównaniu z żelazną wolą i determinacją. W świecie, gdzie dla wielu matek rodzina stanowi wygodną wymówkę, aby raz na zawsze skończyć swoją przygodę ze sportem, Pam stara się pokazać, że bycie żoną i matką trzech chłopców (plus dwóch przybranych) jest dobrym powodem, aby zacząć biegać. Rozumie, że dzieci najlepiej zachęca się do działania dobrym przykładem. Nie mów im, co mają robić, tylko im pokaż. Z praktycznego podejście podejścia Pam do biegania i życia płynie przesłanie, że możesz jeśli tylko chcesz.

źródło: https://www.galaktyka.com.pl

Anders Rydell – Bezcenne. Naziści opętani sztuką [4.09.2015]

W latach 1933-1945 naziści zrabowali miliony bezcennych dzieł sztuki i antyków. Na rozkaz Hitlera po Europie krążyły specjalnie przeszkolone oddziały, których zadaniem było zagrabianie skarbów kultury. Najczęstszym obiektem tych grabieży były muzea, galerie sztuki i prywatne kolekcje znajdujące się w domach żydowskich rodzin. Najwspanialsze dzieła Hitler zamierzał zaprezentować w Führermuseum, podczas gdy dzieła uznane za sztukę zdegenerowaną – „entartete Kunst” – miały zostać zniszczone albo sprzedane za tak potrzebną, zagraniczną walutę. Po wojnie wiele z tych dzieł odnaleziono, ale ponad sto tysięcy cennych obrazów i rzeźb zaginęło. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat niektóre z nich zaczęły się odnajdywać. Okazało się, że wisiały w kilku najznamienitszych galeriach sztuki na świecie, między innymi w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Sztokholmie. Ta książka to fascynująca opowieść nie tylko o fanatycznym opętaniu nazistów sztuką, ale także o dzisiejszej, prawnej i moralnej walce o „zaginione” dzieła. 

źródło: http://www.wydawnictwoalbatros.com/

Tom Clancy – Wektor zagrożenia [9.09.2015]

Chiny postawiły sobie za cel całkowite opanowanie Morza Południowochińskiego. Żeby tego dokonać, muszą usunąć przeszkodę, jaką jest USA – wygrać cyberwojnę   z Amerykanami i w ten sposób ich osłabić.  Powstaje  więc armia hakerska, na czele której staje genialny matematyk i informatyk, całkowicie oddany Komunistycznej Partii Chin. Tajna organizacja Campus, której analitykiem i agentem jest  Jack Ryan junior, zostaje namierzona  i znajduje się pod stałą obserwacją. Nie tylko ona. Chińscy hakerzy opanowują amerykańskie sieci informatyczne – bankowe, firmowe, rządowe, wojskowe i wywiadowcze.  Ale ich mocodawcom to nie wystarcza. Sięgają po bardziej bezpośrednie środki – wysyłają do Stanów oddział komandosów, który dokonuje skrytobójczych mordów. Tymczasem prezydent Jack Ryan utknął za biurkiem w Gabinecie Owalnym.  A kraj,  bardziej niż kiedykolwiek, potrzebuje jego mądrości i odwagi.

źródło: http://www.wydawnictwoalbatros.com/

Jørn Lier Horst – Poza sezonem [9.09.2015]

Jesienna mgła spowija nadmorski krajobraz. Ove Bakkerud zamierza spędzić ostatni spokojny weekend w domku letniskowym przed końcem sezonu. Jednak, gdy przybywa na miejsce, odkrywa, że dacza została splądrowana i wywrócona do góry nogami, a w sąsiednim domku znajduje mężczyznę pobitego na śmierć.

źródło: http://datapremiery.pl/

.

.

Keith Richards – Życie [11.09.2015]

Keith Richards, charyzmatyczny gitarzysta The Rolling Stones, opowiada o drodze, jaką przeszedł z ubogiego podlondyńskiego Dartford na szczyt światowego showbiznesu, stając się ikoną muzyki rockowej. Przez cztery dekady zachowywał się jak prawdziwy rockman – mówił i robił co chciał, nie stronił od kobiet i niszczących nałogów. Mimo to osiągnął niebywały sukces. Wspólnie z członkami zespołu Richards stworzył riffy, teksty i muzykę do piosenek, które podbiły świat. W końcu sam zdecydował się przedstawić historię swojego życia w oku cyklonu – bezpretensjonalnie, szczerze i na luzie. Rodzina, solowe albumy, zespół X-Pensive Winos i niekończące się pasmo występów.

źródło: http://www.wydawnictwoalbatros.com/

 

Bartosz Jastrzębski, Jędrzej Morawiecki, Maciej Skawiński – Jutro spadną gromy [15.09.2015]

Czy świat składa się wyłącznie z tkanki racjonalnej? A może jego nieodłączną częścią są jednak duchy, mistycyzm, do którego dostęp mają tylko nieliczni – czarownicy czy szeptuchy? Jutro spadną gromy to opowieść, w której Bartosz Jastrzębski i Jędrzej Morawiecki mierzą się z mitem cudowności Podlasia. Czy jest ono faktycznie bramą, dziurką od klucza, przez którą widać Wschód, z jego tajemniczą duszą? Jastrzębski z Morawieckim nie zanurzają się w podlaski mit. Stoją z boku i mit ten dekonstruują. Nie dla samego burzenia jednak, a po to, by dokopywać się do korzeni, istoty „podlaskiej duszy” w całej jej złożoności, w całym sztafażu Pogranicza. Nawiązując do literackiej tradycji rosyjskiego skazu, autorzy snują opowieść o małej ojczyźnie. A w niej właśnie – jak w kropli wody morze – widać wszystkich tych, którym przyszło żyć na krańcach świata. Bo zarówno dla ludzi podążających ze Wschodu, jak i z Zachodu, Podlasie jest końcem, a może… początkiem? Fotografie Macieja Skawińskiego, które ilustrują ten podlaski skaz, są czymś więcej niż dopowiedzeniem historii. 

źródło: http://www.fundacja-sasiedzi.org.pl/

 

Na jakie premiery czekacie tuż przed rozpoczęciem kalendarzowej jesieni?  :-D

Jak bardzo zazdrosny jesteś?

Rodzaj: thriller, kryminał
Język: 
polski [przekład z języka angielskiego]
Stron: 
328
Wydawca: 
Bukowy Las

Wracając jakiś czas temu do domu po jednym z czerwcowych zaliczeń postanowiłam odreagować. Zapomniałam mojej tradycyjnej „powrotnej” książki – wiadomo, że w trasie „do” trzeba się uczyć, rozpaczliwie chłonąć ostatnie informacje, jest też chwila na panikę, ale trasa „po” to już zupełnie inna rozmowa. Tak więc, dreptając zmęczona w stronę części galerii dworcowej z kasami, mój wzrok przykuła księgarnia. Wejdę, kupię, zdążę. Buszowałam dłuższą chwilę i zamiast z jedną, wyszłam z trzema książkami. Wśród z nich była „Zazdrość” Gregga Olsena. Zbaczając z tematu – na pociąg nie zdążyłam i czekałam na kolejny prawie dwie godziny z nosem w tekście i niewygodną ławką, wpijającą się w dolne partie ciała.

Niewiele wiedziałam o Olsenie. Oprócz kilku moich ulubionych pisarzy, nie pamiętam prawie w ogóle nazwisk. Coś musi naprawdę przykuć moją uwagę. Lustrując listę publikacji Olsena – po prostu nigdy nie miałam okazji sięgnąć po żadną z jego do czasu „Zazdrości”.  Co ciekawe, twórca pisze również thrillery dla młodzieży inspirowane autentycznymi zbrodniami. Został uznany jednym z najlepszych w Ameryce autorów książek sensacyjnych opartych na faktach.  Jego powieści sprzedały się w ponad milionie egzemplarzy.

Akcja rozpoczyna się z chwilą śmierci Katelyn. Przygnębiona dziewczyna z problemami, która kończy swoje nastoletnie życie. Właśnie – skończyła czy ktoś zrobił to za nią? To tylko jedna z zagadek, którą starają się rozwiązać koleżanki z klasy, bliźniaczki Hayley i Taylor. Z pozoru jak dwie krople wody, a jednak zupełnie różne dziewczyny postanawiają znaleźć prawdę na własną rękę i dowiedzieć się, co naprawdę się stało w Port Gamle tego wieczoru. Nie sądziły jednak, że przy okazji odkryją, co zdarzyło się kilka lat wcześniej w ich własnym życiu. Policja próbuje ustalić zdarzenia, jednak mroczna tajemnica coraz bardziej daje o sobie znać w małym miasteczku.

Książka wciąga. Może mnie osobiście nie pochłonęła tak bardzo jak „Szepty zmarłych”, ale nadal jest bardzo interesującą pozycją. Intryga utkana została gęsto i oplata dużą ilość osób – Port Gamle przypomina bardziej sieć pająka niż urokliwą mieścinę nad rzeką, jaką wydaje się z daleka. Czytało się bardzo szybko – „łyknęłam” ją w dwa dni. Tekst niezwykle przyjemny, wydanie jest solidnie wykonane, chociaż okładka bardziej przypomina mi horror klasy B niż dobry thriller, jakim naprawdę jest. Bohaterowie są wielowymiarowi, niemal namacalni. Mogłabym śmiało stwierdzić, że nie zdziwiłabym się, gdybym spotkała takie osoby na ulicy. Zakończenie mnie zaskoczyło, nie przewidziałam takiego obrotu sprawy.

Komu bym poleciła? Każdemu, kto potrzebuje książki na podróż, a nie gustuje w lekkich romansach. Dawno nie czytałam tak dobrej powieści sensacyjnej dla młodzieży.

„- Co my tutaj w sumie robimy? – zapytała Hayley.

- Nie jestem pewna – wyznała jej siostra. – Dlaczego zawsze musisz mieć powód? Powód to coś, co ludzie wynajdują, żeby nadać sens rzeczom, które nie mają sensu.”

 

Ocena: 7/10

Ghost in the Shell Arise: Ghost is Alive jako interatywne przestawienie

„Największym przestępstwem w 2029 roku jest włamanie do sieci. Sekcja 9 to specjalny oddział cyborgów zajmujący się walką z hakerami. Mają one dostęp do sieci z dowolnego miejsca na Ziemi. To jeden z efektów tego, jak wskutek komputeryzacji społeczeństwo zaczęło ulegać przemianom…

Tak rysuje się fabuła przedstawienia „Ghost in the Shell Arise: Ghost is Alive”. Zostanie ono wystawione w Tokyo Metropolitan Theater Playhouse i będzie pierwszym w historii kraju pokazem zintegrowanym z efektami trójwymiarowymi. Sprzedaż biletów ruszyła wczoraj, a sztuka będzie wystawiana od 5 do 15 listopada 2015.

Ceny biletów wahają się od ok. 57 do 82 dolarów. Za całość odpowiada Shutaro Oku, a w rolę major Motoko Kusanagi wcieli się Kaeda Aono.

To całkiem interesujący sposób umilenia sobie czasu w oczekiwaniu na film ze Scarlett Johansson.

W sieci pojawiły się nowe zdjęcia promujące „Ghost in the Shell Arise: Ghost is Alive”. Przedstawiają one majora Motoko Kusunagi.”

źródło:kawerna.pl

 

Myślę, że dla fanów zarówno komiksu, jak i anime i filmów pełnometrażowych jest to niezwykle ciekawa informacja. Sama będę czyhała na jakieś trailery bądź sprawozdania z tego wydarzenia. A poza tym, już w 2017 roku czeka nas film z spod znaku Ghost in the Shell ze Scarlett Johansson w roli głównej. Wydarzenia dotyczące filmu możecie śledzić tutaj - http://www.filmweb.pl/film/Ghost+in+the+Shell-2017-486822

 

 

Mało dyplomatyczny skok w bok.

Rodzaj: romans
Język: 
polski [przekład z języka angielskiego]
Stron: 
368
Wydawca: 
Rebis

Kiedy zobaczyłam tę pozycję w nowościach wydawnictwa Rebis, pomyślałam, że raz kozie śmierć. Skusiły mnie nazwiska „sprawczyń” „Niani w Nowym Jorku”. Sprawy kryminalne i okołokryminalne zawsze mnie fascynowały, a tutaj w tle mamy władzę, romans i służby bezpieczeństwa. Już od jakiegoś czasu miałam ochotę na romantyczną powieść, jednak nie byłabym sobą, gdyby na drugim planie nadal było tak różowo. Od kiedy pamiętam mam słabość do zbrodni i makabry. Tutaj jest perspektywa lekkiej akcji gdzieś pod koniec, kiedy wszystko się sypnie. Bo nie było wątpliwości, że się sypnie. Od służb bezpieczeństwa bezlitośniejszy jest tylko urząd skarbowy. Z nim się nie zadziera.

Tym razem mamy dwie autorki – Emma McLaughlin i Nicola Kraus. Autorki „Niani w Nowym Jorku” spotkały się po raz pierwszy w trakcie nauki w New York University’s Gallatin School of Individualized Study. Ukończyły kierunek sztuki w edukacji. Zanim jednak podjęły decyzję, by napisać swoją najsłynniejszą dotychczas książkę, Kraus kontuynuowała przygodę ze sztuką, natomiast McLaughlin była konsultantką w sektorze publicznym i prywatnym. „Niania” stała się bestsellerem New York Times, a na jej podstawie stworzono film ze Scarlett Johansson w roli głównej. Obecnie  panie tworzą scenariusze telewizyjne i filmowe, zajmują się także tematyką gender na tle współczesnej skorporatyzowanej Ameryki.

Główna bohaterka – Jamie McAlister – właśnie skończyła studia. Jedynym, na co może liczyć, jest etat w Starbucksie, niespodziewanie jednak trafia na dziesięciotygodniowy prestiżowy staż w Białym Domu.  Przypadkowe spotkanie z prezydentem Gregiem Rutlandem zapoczątkowuje flirt, który jednak szybko przeradza się w coś o wiele poważniejszego. Gdy wychodzą na jaw intymne szczegóły ich związku, Jamie wraz z najbliższymi znajdzie się w ogniu wyrachowanej publicznie nagonki prowadzonej przez politycznych wrogów Grega, a być może – bez względu na łączące ich uczucie – także przez niego samego.

Moje emocje są mieszane. Biorąc pod uwagę opis, szykowałam się na lekką sensację z nutą romansu. Wyszedł nieco kulawy romans z nutą napięcia. Wszystko w świecie przedstawionym wydaje się nieprawdopodobne. Od beztroski, z jaką w romans wchodzi prezydent, przez nastoletnie podejście do zauroczenia bohaterki, po spotkanie ze służbami bezpieczeństwa. Staram się absolutnie nie oceniać Jamie, chociaż dla mnie romans z żonatym mężczyzną w dodatku głową państwa jest, mówiąc delikatnie, nie na miejscu. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego – bardziej mrocznego, głębszego, mocniejszego emocjonalnie.  A dostałam kilka trzymających w napięciu scen poprzeplatanych czekaniem na jego znak, próbami normalnego życia i rozmyślaniami. Jakby cały świat bohaterki zawęził się do jednej osoby. Tak, wiem – tak działa zauroczenie, jednak tutaj jest wręcz przerysowane. Przyznaję, że wciągnęłam się mniej więcej od połowy. Wtedy też doskonale pokazane zostało, że tabloidyzacja życia to duży problem, który kompletnie odbiera możliwość normalnego funkcjonowania. Duży plus za humor, przewijający się przez prawie całą książkę. Jednak fabuła momentami się plątała i rwała, przez co traciło się wątek.

Polecam kobietom, które chciałyby przeczytać romans, ale niekonwencjonalny. I oczywiście fankom duetu McLaughlin&Kraus.

„Wilgoć w DC i ja zostałyśmy sobie przedstawione, gdy wysiadłam z pociągu z życiem upakowanym do dwóch pękających w szwach walizek. Tak mógł się czuć ktoś unoszący się na powierzchni Morza Martwego, pomijając to, że nie tyle płynęłam, ile próbowałam przejść na przeciwległy brzeg. Z bagażem. [...] Trudno jedynie utrzymać na twarzy rozanielony wyraz niebotycznego uznania, kiedy człowiekowi tak wściekle chce się sikać. Przypuszczalnie Brooke miała cewnik.

- Nie musisz do toalety? – zapytałam ją szeptem.

Posłała mi kolejne karcące spojrzenie. Teraz już wiem, że trzeba czegoś więcej niż słodka bułeczka, żeby zjednać sobie Brooke. Może gdybym nadziała czymś ciastko – xanaxem? celexą? Który to lek czyni z ciebie miłą osobę…?”

Ocena: 4/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Rebis