Jednak zmarli szepczą i to całkiem głośno.

Rodzaj: thriller z elementami kryminału i sensacji
Język: 
polski [przekład z języka angielskiego]
Stron: 
314
Wydawca: 
Amber

Kolejny raz buszując po bibliotece, kręciłam się trochę bączkiem nie wiedząc, co zrobić. Z jednej strony przeczytałabym coś nowego i popularnego, a z drugiej – może by tak pójść pogrzebać w starociach i poszukać jakiejś perełki? W końcu poszłam na kompromis – wybrałam coś, czego nie znałam, ale skusiła mnie okładka i w miarę niedawna premiera. Wybór padł na… Jakże mogłoby być inaczej kryminało-thriller. Odkryłam dziwną prawidłowość – kiedy sięgam po coś nieznanego z półek kryminałów czy horrorów niemal bez pudła trafiam na diamenty. Nazwisko Beckett odbijało mi się echem gdzieś we wspomnieniach, ale było to na tyle złudne wrażenie, że zignorowałam je i wypożyczyłam pozycję. Nie obyłoby się jednak bez mojego „szczęścia” – po przeczytaniu odkryłam, że to trzecia książka serii. No cóż… Nadrobię!

Rzeczony Beckett okazał się jednak innym Beckettem od tego, którego pamiętałam. Ten tutaj jest dziennikarzem najważniejszych brytyjskich gazet w tym „The Times”. Inspiracją do napisania serii o doktorze Hunterze była wizyta w Ośrodku Badań Antropologicznych w Tennessee. Podobne miejsce ukazane zostało w książce. Pisarz jest znany na całym świecie, okrzyknięty jednym z najoryginalniejszych pisarzy, który potrafi nadać thrillerowi formę wybitnej prozy. Bohater, którego stworzył jest jednym z najciekawszych, których poznałam.

Jak streścić tyle emocji w krótkim opisie? Nie wiem, ale postaram się przybliżyć fabułę bez zdradzania istotnych w późniejszym czasie faktów. Doktor Hunter jest wybitnym angielskim antropologiem sądowym, który sporo już w życiu zobaczył i przeżył. Wie o śmierci niemal wszystko, ale wrócił do miejsca, gdzie przed laty uczył się zawodu – ciała w różnym stanie rozkładu i ponura atmosfera unosząca się nad tym miejscem brzmią dla was zachęcająco? Dla tych, którzy odpowiedzieli sobie „tak” jak i dla tych na „nie” polecam przeczytać. Trupia Farma jest fascynującym obiektem badań, które odbywają się na jej terenie. Na prośbę swojego mentora Hunter rozpoczyna dochodzenie w sprawie makabrycznego morderstwa. Okaże się, że szepty zmarłych można jednak usłyszeć i istnieją o wiele straszniejsze miejsca niż wspomniana Trupia Farma.

Powiem krótko i treściwie – jest to jedna z najciekawszych i najbardziej wciągających powieści, jakie przeczytałam w życiu. Jestem pewna, że nadrobię pozostałe tomy i sięgnę po następne. Mój czytelniczy gust czuł się jak na pustyni po kolejnym dniu czytania książek logicznych potrzebnych do zaliczenia, a Beckett zapewnił mi niemal ekstatyczną odskocznię od nauki, chociaż nie tak daleko od tematu, ponieważ moje studia z kryminalnymi historiami mają wiele wspólnego. Akcja była niezwykle wartka, co chwila zaskakiwała, a kiedy myślałam już, że domyślam się kim jest morderca, w decydującym momencie, okazał się kimś zupełnie innym. Wyraz mojej niedowierzającej twarzy i analizowania jeszcze raz wszystkiego był, jak twierdzą moi bliscy, niesamowity. Brawa za jeden z najlepszych zwrotów akcji. Całość napisana niezwykle lekkim piórem czytała się niemal sama. Podczas lektury w głowie nieustannie powracała myśl, że niewiele osób tak poetycko i pięknie, a jednoczenie brutalnie bezpośrednio pisze o odrzucających aspektach życia. Nic poza ochami i achami ode mnie nie usłyszycie mimo, że minęło już kilka ładnych dni odkąd skończyłam. Bezdyskusyjnie wpisuje się na moją listę ulubieńców, a autora będę miała na oku.

Polecam każdemu, kto chce się oderwać od rzeczywistości i zagłębić w tę mroczniejszą stronę ludzkiej natury, którą staramy się zaprzeczyć, że posiadamy. Nie wszyscy jednak potrafią utrzymać ją w ryzach i puszczają samopas.

Ocena: 9/10